FK Nachod - Śląsk ME 3:2 (2:1)
Spotkanie rozegrano w Trutnovie, na sztucznej nawierzchni wysokiej klasy, a mecz obserwował z trybun między innymi Marek Wleciałowski, drugi trener WKS-u, który szczególną uwagę zwracał na testowanych w pierwszym zespole Marko Krasicia i Roberta Arzumanyana, oraz rozgrywającego pierwszy mecz w barwach Śląska Roka Elsnera. Ormianin wystąpił na pozycji środowego obrońcy, Krasić pierwszą połowę spędził w środku pomocy razem z Elsnerem, zaś po zmianie stron przeszedł na lewą stronę obrony, a Słoweniec na środek obrony.
Trener Łukasz Becella wykorzystał mecz do sprawdzenia w warunkach meczowych sporej liczby testowanych graczy pod kątem ich przydatności do młodego Śląska. Z normalnego składu z rundy jesiennej na murawie pojawili się jedynie Menzel, Garyga i Nowak.
Czeski zespół, który wystąpił również w dość młodym składzie, dobrze czuł się na sztucznej nawierzchni i w pierwszych minutach osiągnął optyczną przewagę. W 2 minucie Skoda uderzał na bramkę Winogradzkiego, ale zabrakło celności. Precyzyjniej uderzył w 13 minucie, gdy po szybko rozegranym rzucie wolonym wstrzelił piłkę z boku pola karnego, a ta ku rozpaczy zaskoczonej wrocławskiej defensywy wpadła do siatki.
Wrocławianie szybko odpowiedzieli i cztery minuty później futbolówka wpadła do siatki, jednak Arzumanyan znajdował się na pozycji spalonej. Doskonałą okazję na wyrównanie miał w 24 minucie Garyga, jednak bramkarz obronił jego strzał. Golkiper musiał jednak skapitulować w 37 minucie, gdy Garyga będąc w dobrej sytuacji w polu karnym wyłożył piłkę do lepiej ustawionego Menzla, a ten dopełnił formalności.
Zielono-biało-czerwoni nie cieszyli się jednak długo z remisu, bowiem po dośrodkowaniu główkował z kilku metrów Srkal, a futbolówka idealnie przeleciała między poprzeczką a rękami interweniującego bramkarza i wpadła do siatki. Przed przerwą szczęścia próbował jeszcze Garyga, ale piłka przeleciała obok słupka.
W przerwie obaj szkoleniowcy zdecydowali się na zmiany w składach, jednak nie wpłynęło to znacząco na zmianę obrazu gry. W 53 minucie Martinek, jeden z najstarszych i najlepszych zawodników na murawie, efektownie uderzył z rzutu wolnego, ale Rogala, który pojawił się po przerwie między słupkami wrocławskiej bramki, popisał się efektowną interwencją.
Wrocławianie walczyli zaciekle o korzystny rezultat i byli bliscy szczęścia w 65 minucie. Chmura, który na testy przyleciał aż z Kanady, trafił w słupek, a dobitkę instynktownie obronił czeski bramkarz. Kilka minut później gorąco zrobiło się pod wrocławską bramką, ale Martinek z 12 metrów uderzył nad poprzeczką. Młodzi wrocławianie zdołali za to wyrównać – w 77 minucie Jamrozowicz został sfaulowany w polu karnym, a jedenastkę wykorzystał Jędrzejowski.
I tym razem WKS nie cieszył się długo z remisu, w 81 minucie Rogala zdołał obronić strzał Wita, ale w kolejnej akcji nie mógł już nic zrobić i dzięki temu strzałowi drużyna z Nachodu mogła cieszyć się ze zwycięstwa. Mogło być ono bardziej okazałe, ale w ostatnich minutach dwukrotnie szczęście sprzyjało golkiperowi Śląska.
FK Nachód – Śląsk Wrocław ME 3:2 (2:1) – w Trutnovie
Skoda 13’, Srkal 38’, Vit 82’– Menzel 37’, Jędrzejowski 77’
Śląsk ME:
I połowa: Winogradzki – Zieliński, Arzumanyan, Bryłkowski, Nowak - Garyga, Elsner, Krasić, Skrzypczak – Jędzejowski , Menzel
II połowa: Rogala –Zieliński (78’ Menzel), Arzumanyan (69’ Peroński) , Elsner (69’ Skrzypczak), Krasić (69’Garyga)–Jamrozowicz, Polański, Grajewski, Chmura – Menzel (75’ Jędrzejowski), Cieślak
FK: Nachód: Kobos – Maly, Gross, Kasabor, Sorfa – Vit, Martinek, Vondracek, Nejman, Skoda – Srkal
Grali także: Havrda, Hubka, Petr, Pohl, Rompotl, Sedlacek, Kaufman, Mucha
