Fojut: Stwarzamy sobie zbyt mało sytuacji

- Na pewno zwycięstwo z Wisłą to byłby znakomity wynik i nikt nie rozpatrywałby naszych poprzednich 5 remisów pod względem 5 spotkań bez zwycięstwa tylko 6 meczów bez porażki - twierdzi obrońca Śląska Jarosław Fojut.


 

Wróciłeś do drużyny po kontuzji. Czy to oznacza, że z twoim zdrowiem wszystko jest już w porządku?

Jarosław Fojut: Ogólnie czuje się dobrze. Wiadomo, że to nie jest jeszcze to co bym chciał. Potrzebuje kilku spotkań, żeby dojść do odpowiedniej dyspozycji. Na pewno sporo dał mi 120 minutowy występ w Ząbkach przeciwko Dolcanowi. Ostatnio zagrałem 90 minut z Ruchem. To bardzo pozytywnie wpływa na moje przygotowanie, miałem też sporo czasu na regenerację i na razie wszystko jest ok.

Czy czujesz presję związaną z grą przeciwko Brożkowi i Małeckiemu?

- Nie podchodzę tak do tego meczu. Traktuje ich jako napastników, których trzeba pokryć, żeby nie strzelili nam bramki. Nie patrzę na to przez pryzmat personaliów.

Do tej pory Wisła wygrała większość spotkań, tylko Polonii Bytom udało się wyrwać punkty mistrzom Polski. W piątek będzie ciężko.

- Na pewno będzie trudno, Wisła to mistrz Polski i na pewno gracze Białej Gwiazdy będą chcieli wygrać. Z kolei my nie przegraliśmy 5. kolejnych meczów i też jesteśmy w dobrej pozycji. Jestem dobrej myśli.

Jesienią ubiegłego roku Śląsk wygrał z Wisłą 2:1. Teraz to rezultat marzenie?

- Na pewno zwycięstwo z Wisłą to byłby znakomity wynik i nikt nie rozpatrywałby naszych poprzednich 5. remisów pod względem 5. spotkań bez zwycięstwa tylko 6. meczów bez porażki. Ostatnio jest na nas nagonka, że cały czas remisujemy. Tylko, że punkty, które uzyskujemy za remisy też będą miały wpływ na końcowy układ tabeli, ale o tym mało kto pamięta.

Czy w szatni rozmawiacie o nagonce związanej z remisami?

- Nie. Wiadomo, to nie jest tak, że wychodzimy na boisko jest remis i jesteśmy z tego zadowoleni. Oczywiście gdybyśmy przegrywali spotkania byłoby inaczej, a tak taka nagonka jest bardziej medialna.

A jak ocenisz parę Małecki - Brożek na tle innej rewelacji rozgrywek czyli parze napastników Ruchu Sobiech - Niedzielan?

- Nie miałem okazji grać przeciwko Wiśle, ani przeciwko parze Małecki - Brożek. Pawła widziałem tylko w kadrze, więc ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie.

Spodziewałeś się powołania do kadry po kontuzji i tak długiej przerwie?

- Nie, to była dla mnie niespodzianka. Na pewno to, że Andrzej Dawidziuk jest jednym z trenerów zadecydowało o powołaniu. Kiedyś bylem wraz z trenerem na zgrupowaniu w Szamotułach, więc ma do mnie jakieś zaufanie i to uskrzydliło jakoś mój powrót do gry.

Karny z Ząbek śni ci się po nocach czy to temat o którym już zapomniałeś?

- Nie. To jest temat, o którym zapomniałem. Musiałem wziąć jakąś odpowiedzialność na siebie, ale najwięksi piłkarze nie strzelają karnych.

Śląsk gra bardzo równo. Tracicie mało bramek i w defensywie stanowicie monolit, natomiast dużo słabiej spisujecie się w ataku. Z czego to wynika?

- Na pewno stwarzamy sobie zbyt mało sytuacji. To nie jest tak, że Tomek Szewczuk ma 10 sytuacji i nie strzela. W spotkaniach mamy zbyt mało okazji i musimy się przełamać Wydaje mi się, że jak strzelimy tą jedną, dwie bramki to jakoś to się ruszy. Ostatnio troszeczkę zmienił się skład, wypadli Marek i Janusz Gancarczykowie, teraz pewnie zmienimy sposób gry i mam nadzieję, że teraz wszystko będzie lepiej. Wiadomo, że jak zespół się zmienia to i gra inaczej wygląda.

Ostatnio nie strzeliłeś bramki czy masz ochotę na powiększenie swojego dorobku?

- Rzeczywiście ostatnio nie miałem okazji do pokonania golkipera rywala. Oczywiście to byłoby bardzo miłe, ale chciałbym, żebyśmy po prostu wygrali.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.