Giełdy transferowej notowanie pierwsze

Do końca sezonu przygotowawczego, a początku faktycznego sezonu ligowego pozostał miesiąc. Kilka tygodni sparingów, ciężkich treningów, odpraw taktycznych… ale też gabinetowych negocjacji, obserwacji wybranych piłkarzy, testowania ich w meczach kontrolnych, wymieniania faksów, maili i telefonów. Wiadomo, że to te aspekty kibiców interesują bardziej, a nie to kto w dzisiejszych zajęciach wylał najwięcej potu.


 

Trudno osądzać w tym momencie transfery poszczególnych zespołów. Raczej wypada zastanowić się nad drogą obraną przez dany klub, trenera, sztab szkoleniowy i wszystkich zaangażowanych. Materiał do przemyśleń oczywiście stanowi poprzedni sezon, udany mniej lub bardziej, ale ja wciąż uważam, że piłkarze nie zdają sobie sprawy z tego ile dla ich przyszłości stanowią wszystkie rozegrane minuty. Każda jest ważna, każda może zaważyć na decyzji szkoleniowca.

Zanim przedstawię Wam pierwsze tego lata notowanie transferowej giełdy, chciałbym trochę wytłumaczyć strategię jaką przyjąłem. Odrzuciłem kolejność alfabetyczną na rzecz (bez żartów) fachowej, a szesnaście klubów Ekstraklasy podzieliłem na trzy grupy w zasadzie nie mające nic wspólnego z zajmowanym miejscem w ostatnim sezonie czy potencjałem na ten najbliższy. Pierwszą grupę stanowią zespoły, których trenerzy zdecydowali się na ruch dość radykalny, ale dla kibiców w kraju wcale nie taki nowy – wymianę co najmniej połowy kadry. Są przecież ekipy decydujące się na takie roszady co pół roku! Do drugiej grupy włączyłem zespoły swoje szeregi uzupełniające, czyli po prostu odrzucające słabe ogniwa, zastępując je (w teorii) mocniejszymi. W trzeciej, ostatniej grupie znaleźli się ci, których zmiany mogą uchodzić za kosmetyczne, choć nie chciałbym sztywno określać ile to transferów oznacza. Wytłumaczone, czas więc na konkrety.

Grupa pierwsza: radykalni


Do istnej rewolucji doszło w Bełchatowie. Odeszli w zasadzie ci najważniejsi, z trenerem włącznie, a zastąpić ich mają młodsi lub niechciani w innych klubach. Doniesienia z GKS-u są niewesołe, klub stara się jak tylko może unikać słowa kryzys, ale z marnym skutkiem – każdy widzi co się u nich dzieje. Brak Nowaka, Pietrasiaka, Tosika, Rachwała, a wzmocnienia z drużyny Młodej Ekstraklasy oraz Barana i Tanevskiego nie wróżą powtórki z minionego sezonu.

Natomiast Legia Warszawa i Maciej Skorża działali z przymusu. Nie dosć, że ¾ nowego stadionu lada dzień mają otworzyć dla publiki, to jeszcze skład, który nowy trener otrzymał był… beznadziejny. Stąd transfery, zagraniczne, przeprowadzone za niemałe pieniądze i nadzieje – mistrzowskie. Przyszedł Mezenga, Antolović, Cabral, Kneżević, Manu i Vrodljak, a za jedyną stratą jest Mucha, który swoją przyszłość widział w Evertonie, a nie na Łazienkowskiej.

Do tej pory najaktywniejszy był jednak Górnik Zabrze, beniaminek Ekstraklasy. Do klubu przyszło jedenastu nowych zawodników co jest efektem słabego sezonu większości piłkarzy w I. lidze. Pewnie sam Adam Nawałka nie wie co z tego zaciągu będzie, ale transfery Stachowiaka, Jopa (tak, tak), Bembena, Kwieka pozwalają liczyć na walkę o utrzymanie co najmniej. Za stratę może uchodzić oddanie Szczota i Strąka (gdzie ten Paweł z meczów przeciwko Lazio…?!), ale pozbycie się tej dwójki oraz kilku innych ma znacznie odciążyć budżet płacowy Górnika Zabrze.

Jeszcze tylko dwie rewolucje… Wisła Kraków. Tam również transfery raczej odzwierciedlają nieciekawą atmosferę w klubie, ale wielka szkoda, że jedną z ofiar tych zmian został Arkadiusz Głowacki. Odszedł on, a także niespełnieni Jop, Issa Ba, Alvarez, ale i najlepszy gracz Białej Gwiazdy, Marcelo. Straty w defensywie mają szybko załatać nowi piłkarze - Cikos, Jovanić i Bunoza. Z pewnością oczy kibiców będą jednak skierowane na atak, gdzie brylować ma duet Brożek Żurawski. Pierwszy jakby unikający zagranicznych wojaży, a drugi ledwo z nich wróciwszy.

Nie mogło w tym gronie zabraknąć Polonii Warszawa. Szalejący z książeczką czekową prezes Wojciechowski znów wzmocnił drużynę Bakero, ale i… plecy samego trenera, sadzając na stanowisku dyrektora sportowego Pawła Janasa. Jedna porażka i drugi może zastąpić pierwszego, oczywiście. Co do transferów – dobrą decyzją może okazać się wyłowienie z Bełchatowa Pietrasiaka, Tosika, Rachwała i Nowaka. Po klopsach w bramce Przyrowskiego, konkurencję na tej pozycji ma wymóc Arkadiusz Onyszko. Dobrą decyzją może być także pożegnanie się z kilkoma niewypałami Czarnych Koszul: Ayewoh, Cortes, Uche, a nawet Ivanovski pokazali, że raczej nie dla nich Ekstraklasa… nawet ta Młoda.

Grupa druga: uzupełnienia

Niewątpliwie najwięcej transferowych ciosów zebrał Ruch Chorzów, sensacja ubiegłego sezonu. Co więcej, Niebiescy musieli się szybko zebrać, ponieważ (z powodzeniem) rozpoczęli przygodę w eliminacjach Ligi Europy. Stracili Niedzielana, Scherfena i Barana więc do każdej formacji ‘w polu’ szukali zawodników tej samej klasy. Przyszedł Bronowicki, Malinowski, ale najciekawszym transferem jest Sebastian Olszar. Niedoceniany, po wielu przeżyciach ma szansę znów stać się kimś więcej niż tylko ligowym grajkiem. Wciąż jednak potrzebni są Fornalikowi wzmocnienia w drugiej linii…

Polonia Bytom uzupełnia z musu. Rozstali się z kilkoma starszymi piłkarzami, a Szatałow chce odmłodzić zespół, co sam powtarzał pod koniec sezonu. Idzie mu dobrze, ponieważ póki co nie zakontraktowali żadnego zawodnika po trzydziestce, a umowy podpisane z Żytko, Wojsykiem, Juszczykiem i Jareckim wynikają z rozsądku niż musu. Ja czekam na debiut w bramce Misiewicza, który wrócił do kraju po szkoleniu w Sunderlandzie.

Swój skład, po wielu pożegnaniach, powoli uzupełnia Lechia Gdańsk. Trener Kafarski jednak ogranicza się w dużej mierze do testowania, nawet piłkarzy zza oceanu, czego przykładem Niziołek, Szetela i Arteaga. Póki co na stałe związali się z ekipą Lechii tylko Janicki i Andriuškevičius. Ten drugi do faworytów komentatorów należeć nie będzie. Z kolei nowego stadionu w Gdański nie doczekają m.in.: Zabłocki, Laizans, Ćwirik, Kowalczyk, Mysona, Piątek i Rogalski. Jest co uzupełniać, panie Kafarski!

Również Jagiellonia pożegnała się z kilkoma piłkarzami, stanowiącymi o sile tej drużyny w ostatnich sezonach. Nie ma już w Białymstoku Jezierskiego, Jareckiego, Zawistowskiego, Niewulisa i Renusza, a na ich miejsce trener Probierz ściągnął młodych: Husa, Kijanskasa, Makuszewskiego i Słowika. Mnie znów najbardziej intryguje zaciąg z Anglii pod postacią Tomka Kupisza oraz to czy… w Jagiellonii wiedzą, że grają w Europie? Czasu na wzmocnienia coraz mniej.

Arka Gdynia także powoli pozbywa się obciążającego budżet płacowy zaciągu za trenera Michniewicza, inwestując swoje pieniądze w piłkarzy zagranicznych. Nowymi zawodnikami Pasieki zostali Bruma, Glavina, Rozić i Noll, dołączył Zawistowski, Rysiewski oraz Siemaszko, a bez bólu głowy oddano Lubenowa, Bledzewskiego, Sieberta, Mrowca, Sakaliewa, Sokołowskiego drugiego, Ulanowskiego i Wachowicza… największą stratą bezapelacyjnie Bartosz Ława oraz (być może) Tshibamba, którego widziano już w Warszawie…

Grupa trzecia: kosmetyka składu

Właśnie do trzeciej grupy zaliczyłbym Śląsk Wrocław. Nie ma u nas oddawania piłkarzy, upychania w innych klubach, raczej spokojne czekanie na oferty. Dobrze zdefiniowano braki drużyny (co też nie było takie trudne, prawda?) i wzmacnia się ofensywę oraz drugą linię ekipy Tarasiewicza. Wyniki pierwszych sparingów odrzucamy, ale już możemy się przekonać, że oblicze drużyny z Wrocławia może być znacznie inne, ciekawsze od tego wiosennego. Oby było też lepsze.

Cracovia zbiera swoich piłkarzy z wypożyczeń, wzmacniając się nieśmiało. Trener Ulatowski przyszedł do klubu z białymi kartkami i w szatni rozdał większości piłkarzy do uzupełnienia – jak to zrobią to już ich sprawa. Póki co wzmocniono zespół doświadczonym Radomskim oraz nieznanymi Kosanoviciem i Budakoviciem, a na nowym stadionie (kolejnym!) nie zagrają Olszewski, Tupalski i Ovseannicov, którzy nie popisali się w ostatnich miesiącach niczym szczególnym.

Marcin Sasal mówi, że przyszedł do Korony Kielce z zadaniem posprzątania w trzech drużynach – juniorów, Młodej Ekstraklasy i seniorów. Patrzymy jednak tylko na tych ostatnich, a tam dwa znaczące wzmocnienia, choć to nie koniec zakusów Korony: Niedzielan i Korzym wzmocnią atak po odejściu Kiełba. Odeszli także Łatka, Konon, Nawotczyński, Trzeciakiewicz i Gawęcki, stąd teraz Sasal szuka piłkarzy defensywnych.

Lech, mimo chęci gry w Lidze Mistrzów, bardzo spokojnie poczyna sobie na transferowej giełdzie. Do powrotu do kraju zachęcił Wichniarka, z Korony wyrwał obiecującego Kiełba, a ma na oku kilku piłkarzy, których umiejętności mają dać wymarzoną grę z najlepszymi w Europie. Odeszli za to Lewandowski i Tanevski - kibice płakać będą tylko za pierwszym.

Widzew miał ambitne plany, a skończyło się na wymianie na stanowisku trenerskim i dwóch ciekawych transferach. O ile wątpliwości można mieć patrząc na zastąpienie trenera Janasa, szkoleniowcem Kretkiem, o tyle umowy podpisane z Grzelakiem (Rafałem) oraz Nakoulumą są wzmocnieniami Widzewa. Kto odszedł? Tylko zbędni stranieri, Bożkow i Miloseski.

Na koniec wyliczanki Zagłębie Lubin, które także ambitnie wzmacniało skład by uniknąć walki o utrzymanie. Obok znanego kibicom Ekstraklasy Wilczka, nowe koszulki dostali także Horvath i Osmanagić. Największą stratą bezwątpienia będzie odejście Micańskiego do Niemiec, ale trener Bajor raczej robi wszystko by utrzymać skład z wiosny. Czy da to im także utrzymanie?

Na kolejne notowanie zapraszam już za tydzień.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.