Grodzicki: Mnie tu jeszcze nie znają
Zapraszamy do lektury krótkiej rozmowy z nowym nabytkiem Śląska Wrocław, jak również strzelcem jednej z dwóch bramek w sparingu ze Ślęzą, Rafałem Grodzickim. Sprowadzony z Ruchu Chorzów obrońca opowiada o dzisiejszym meczu, swoich inklinacjach ofensywnych i najbliższym spotkaniu. Wasz ostatni sparing przed meczem o LM, jakie są nastroje w drużynie?
Dobre, bardzo dobre. Dzisiejszy spotkanie potraktowaliśmy jako trening, wyćwiczenie lub oszlifowanie co poniektórych zagrań i zachowań boiskowych. Wydaje mi się, że wygląda to coraz lepiej. Jesteśmy dobrej myśli. Generalnie, my chcemy grać swoją piłkę i to niech też przeciwnik martwi się co my prezentujemy. Na pewno na odprawie będziemy mieć przedstawionego rywala, wszystkie jego mocne i słabe strony, ale dzisiaj jeszcze takiej stuprocentowej odprawy nie było. My dzisiaj skupialiśmy się na swoich zagraniach.
Zachowałeś się jak rasowy napastnik w swojej sytuacji, trochę wynikało to z frustracji na niemoc napastników?
Nie, dlaczego? Trochę mnie tu jeszcze ludzie nie znają, ale w Chorzowie wielokrotnie tak się podłączałem do akcji ofensywnych, choć nie zawsze one kończyły się bramkami to w Lidze Europy zaliczyłem asystę, gdy graliśmy z drużyną z Kazahstanu. Taki mam styl grania, nadarzyła się okazja to ją wykorzystałem.
W wyjściowej jedenastce zagrało czterech bocznych obrońców, a to przecież ty zostałeś sprowadzony jako ten, który zastąpi tych co odeszli. Nie dziwi cie to?
Na razie skupiamy się na pierwszym meczu z drużyną Czarnogóry, a w lidze gramy dopiero za miesiąc. Ten skład, który trener widzi i przewiduje na pierwszy mecz musi grać ze sobą i to nieważne czy są to boczni obrońcy, czy środkowi. Wydaje mi się, że ten skład prezentuje się przynajmniej dobrze.
źródło: własne