Gula: Muszę przeprosić kibiców
fot.: Konrad Omieljaniuk
Prezentujemy zapis wypowiedzi trenera Wisły Kraków Adriana Guli po przegranej 0:5 ze Śląskiem Wrocław
Adrian Gula: Z mojej strony muszę przeprosić kibiców za to co się stało na boisku. Nie było to coś, czego oczekujemy i coś, co trenujemy. To jest dla nas trudny moment i czujemy maksymalną odpowiedzialność za ten wynik.
Kłopotów przed tym meczem było dużo, ale nie chcę mówić, że to jest główny powód tego jak się zaprezentowaliśmy. Aschrafa Eh Madioui był przeziębiony, wyszedł na przedmeczową rozgrzewkę, ale nie dał rady i poszedł domu, Jan Kliment już w piątek nie trenował z powodu gorączki, Felicio grał, choć nie był gotowy w 100 %. Myślę, że zdecydował się zagrać bo widział, że nie mamy wielu innych opcji. Ta sytuacja, plus dwie szybko stracone bramki sprawiły, że przeżywaliśmy bardzo trudne momenty i nie daliśmy rady się podnieść.
Mogłem zdecydować się na inne zestawienie personalne, ale jeden zawodnik by nie zmienił obrazu tego meczu. Teraz możemy analizować co było fajne, a co nie było fajne. Ja byłem pewien, że ta drużyna jest dobrze przygotowana, z Górnikiem wyglądaliśmy dobrze, ale dziś się nie udało. Myślę, że na ten moment coś w tej drużynie nie funkcjonuje, albo funkcjonuje tylko w jednym meczu a potem dostajemy mocnego kopa do tyłu.
W sytuacji gdy drużyna Śląska strzeliła szybko trzy bramki mocno urosła ich pewność siebie i to też wpłynęło na to, jak ten mecz wyglądał. Ja wiedziałem, że to będzie trudny mecz przed własną publicznością, dlatego postawiłem na doświadczonych graczy. Wystawiliśmy dużo defensywnych zawodników, a mimo to straciliśmy pięć bramek. Po przerwie przeszliśmy na 4-3-3, przez chwilę wyglądało to lepiej, ale potem zawiodła koncentracja i przy rzucie karnym i przy ostatniej bramce dla Śląska.
Próbowaliśmy pomagać drużynie zmianą formacji i zmianami personalnymi, ale żadna zmiana się nie udała. Przegraliśmy jako cała drużyna i jako cała drużyna musimy z tej trudnej sytuacji wyjść.
Każda porażka boli, ale dzisiejsza, w takim stylu, przed własnymi kibicami, to chyba największa przegrana w mojej karierze.