Hetel: Stanęliśmy na wysokości zadania
fot.: Hubert Łukaszewski
Po wygranej 4:1 rezerw Śląska nad rezerwami ŁKS-u głos zabrał trener Michał Hetel. Co powiedział młody szkoleniowiec?
Michał Hetel: Wygrywamy wysoko 4-1, ale nie był to łatwy mecz, zwłaszcza na początku. Ktoś mógłby się spodziewać, że ŁKS ma 25 punktów i nie będzie walczył, ale to na pewno zorganizowany zespół o określonej jakości, który potrafi wyszarpać punkty. Ta liga jest bardzo wyrównana i spodziewaliśmy się trudnego spotkania. Dlatego cieszę się tym bardziej, że wygraliśmy. Wiadomo, że bardzo chcieliśmy, a jak bardzo się chce, to czasami pewne rzeczy nie wychodzą. Pojawia się nerwowość, zwłaszcza jak coś się nie układa, więc myślę, że stanęliśmy dzisiaj na wysokości zadania. I pomimo, że straciliśmy bramkę, to byliśmy na tyle skupieni i skoncentrowani, że w tych kluczowych momentach graliśmy dobrze i dlatego przepchaliśmy albo raczej przychyliliśmy ten wynik na naszą stronę.
To bardzo ważna reakcja po tym, co stało w ubiegłym tygodniu. Na pewno taki dobry zastrzyk mentalny to dzisiejsze zwycięstwo.
Tak, w zeszłym tygodniu niestety straciliśmy ważne punkty. Nie byliśmy z siebie zadowoleni, bo przy takim przebiegu spotkania musimy zrobić więcej, ale tak jak mówię, czasami łatwo się mówi, a trudniej się gra i gdzieś tam z boku jak się na to patrzy, to chciałoby się, żeby wszystko wychodziło, ale tak nie jest. Trzeba pracować, trzeba się starać. Myślę, że to ważne zwycięstwo. Wykonaliśmy swoją pracę i zobaczymy, co będzie dalej.
Uczulał trener zespół przed tym spotkaniem? ŁKS jest już praktycznie ze pogodzony spadkiem z poziomu centralnego, ale na pewno, tak jak trener wspomniał, jest to groźny zespół, a można byłoby na pewno delikatnie zlekceważyć, patrząc na kolumny w tabeli.
Tak. W takim momencie nie możesz sobie pozwolić na lekceważenie. Jesteś świadomy, że piłka nożna to jest taka gra, w której wszystko może się wydarzyć. I tutaj nie mogliśmy sobie na to pozwolić. Oczywiście o tym rozmawialiśmy, ale wierzę mocno, że w głowach zawodników nie było żadnego rozluźnienia. Raczej złość po tej ostatniej porażce ze Świtem i pełna koncentracja na tym, żeby po prostu dzisiaj wygrać.
W jaki sposób zespół będzie przygotowywał się do prawdopodobnego spotkania barażowego? Do tego pozostaje 2 tygodnie - czy przewiduje Pan na przykład mecz sparingowy, by zawodnicy nie wypadli z rytmu meczowego?
Planujemy normalnie trenować, przygotowujemy się jeszcze w tym tygodniu. Normalnie trenujemy, nie będziemy grali żadnego sparingu - nie planowaliśmy tego. Chcemy to rozwiązać u nas wewnątrz. Ale tak naprawdę teraz dopiero dokładnie będziemy analizować wszystko jak chcemy rozegrać. Jeszcze nic się nie wydarzyło, bo Sandecja ma ostatni mecz i na pewno tutaj to jest piłka nożna, więc to wszystko może się wydarzyć. Dlatego musimy być skupieni i przygotowani, będziemy pracować i zobaczymy co się wydarzy.
Jak pan trener postrzega znaczenie progresu Pawła Kosmalskiego, który dzisiaj otworzył wynik spotkania? Wydaje się, że strzelając 8 goli dał dużo drużynie, której brakowała "dziewiątki" w rundzie jesiennej?
Zgadza się. Ciężko walczyć o wysokie lokaty, jeśli nie ma się dziewiątki, która strzela bramki. Myślę, że Unia Skierniewice jest dobrym przykładem tego, że mając Sabiło, oczywiście również mając bardzo dobry zespół i poszczególnych zawodników, ale ta dziewiątka, która zdobywa bramki robi różnicę. Jest ważne w tych zespołach, które naprawdę o coś chcą powalczyć. Cieszę się, że Paweł zrobił postęp i te bramki zaczęły wpadać. Wszyscy razem pracowaliśmy. Cieszę się, że zrobił krok do przodu.
