I spraing na remis
Lubinianie zagrali bez Sławomira Pacha, który dopiero wraca po lekkiej kontuzji. Zabrakło również niedysponowanegoŻeljko Perovicia. Próżno było wyczekiwać Serba Nebosji Jovovicia...
Samo spotkanie nie było pasjonującym widowiskiem, choć gapiów zebrało się co niemiara. Stroną dominującą było Zagłębie, aczkolwiek ataki miejscowych nie znalazły przełożenia na dogodne sytuacje pod bramką wrocławian. Bardzo aktywny był Wojciech Łobodziński, który próbował nawet uderzenia z przewrotki.
Bramka dla Zagłębia padła w nieoczekiwanym momencie. W okolicach 16 m. o kulisty przedmiot pożądania walczył testowany Sloweniec Jernej Javornik, a na strzał z powietrza zdecydował się Rafał Piętka i ku uciesze licznie zgromadzonych fanów piłka znalazła się w siatce.
Po stracie gola początkowo niemrawe ataki Śląska nabrały rumieńców. W 40 minucie konfrontacji prawym skrzydłem przedarł się Wielgus. Dośrodkował na przeciwległą flankę , a tam już czyhał Paweł Sasin umieszczając futbolówkę obok bezradnie interweniującego Madaricia.
Druga odsłona także nie powaliła na kolana. Szkoleniowcy obu ekip wymienili praktycznie całe jedenastki. 5 minut po wznowieniu plac boju opuścił kontuzjowany Grzegorz Wróbel.
Zagłębie nadal przeważało, jednak składnych akcji było jak na lekarstwo. Na domiar złego w jednym ze starć kontuzji doznał Grzegorz Bartczak, który zszedł z boiska z obficie krwawiącą wargą.
Pomimo usilnych starań z obu stron wynik nie uległ zmianie.
Zagłębie Lubin Śląsk Wrocław 1:1 (1:1)
1:0 Piętka 25 min.
1:1 Sasin 40 min.
Śląsk: Jaroszewski, Lis, Ignasiak, Sztylka, Binda, Sasin, Dorobek, Szewczyk, Małecki, Kowalczyk, Wielgus.
W II połowie: Janukiewicz,- Iwan, Ignasiak, Tęsiorowski, Samiec, Bury, Gadomski, Flejterski, Struzik, Rudolf, Wróbel (Wielgus)
źródło: Sportowe Fakty