Inauguracja na czerwono: Śląsk II - Motobi 0:4 (0:0)

Inauguracyjnego spotkania w IV lidze zawodnicy Śląska II nie będą milo wspominać. Mecz stał na niezłym poziomie mimo trudnych warunków atmosferycznych (śliska i grząska murawa, silnie padający deszcz). Po końcowym gwizdku wrocławianie opuszczali stadion z kwaśnymi minami, natomiast powody do radości miała licznie przybyła grupa kibiców z Kątów Wrocławskich. Padły aż 4 gole w tym jeden z rzutu karnego, arbiter pokazał 2 czerwone kartki, piłka trafiała także w poprzeczkę.


 

W barwach Śląska w wyjściowej jedenastce pojawiło się 5 graczy trenujących z pierwsza drużyną: Galuś, Zygier, Hajdamowicz, Małecki, Rudolf . Dla ostatniego z wymienionych był to pierwszy oficjalny mecz po przerwie spowodowanej urazem głowy. Zabrakło Medaji, którego zatrzymały egzaminy oraz Chrobota, który narzeka na drobny uraz. Z Brazylii nie dotarł jeszcze certyfikat Rodrigo, który zamiast biegać po murawie oglądał grę kolegów z trybun. Do Śląska nie został jeszcze potwierdzony Kaczmarek, dlatego też między słupkami wrocławskiej bramki stanął Dąbrowski. Zespołem w zastępstwie nieobecnego Tomasza Hryńczuka (sprawy rodzinne) kierował Jan Caliński. Powrót na ławkę trenerską nie był jednak udany.



W pierwszej połowie, choć nie padły bramki, kibice nie mogli narzekać na nudę. Od pierwszego gwizdka inicjatywę przejęli gospodarze. W 9 minucie wyśmienitej okazji do objęcia prowadzenia nie wykorzystał Biliński, a kilka minut później groźnie z dystansu uderzył Kaczmarek. Z czasem do głosu zaczęli jednak dochodzić rywale. Najpierw groźnie uderzał Półchłopek, a w 24 minucie po rzucie rożnym z najwyższym trudem piłkę po strzale głową Wróbla na poprzeczkę sparował Dąbrowski. W odpowiedzi sam na sam z bramkarzem Motobi znalazł się Biliński, ale po raz kolejny górą w pojedynku był golkiper. W przerwie w szatni Motobi musiały paść ostre słowa ze strony szkoleniowca Miroslava Racski, bowiem jego podopieczni od początku drugiej polowy zdecydowanie ruszyli do ataku. Okazji do strzelenia bramki nie wykorzystali Półchłopek i Rosiecki, a w 51 minucie futbolówka po uderzeniu Półchłopka trafiła w poprzeczkę (dobra interwencja Dąbrowskiego). Jednak chwilę później golkiper WKS-u musiał wyjmować piłkę z siatki, bowiem skutecznie strzelił Kuszyk. Goście nadal atakowali, z dystansu groźnie uderzał Pawlak. Przełomowym momentem meczu była 64 minuta, kiedy to drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany Pędzich. Grając w osłabieniu wrocławianie nie byli w stanie odrobić strat, mało tego rywale całkowicie opanowali sytuację na boisku i zdobyli kolejne bramki. W 71 minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Pawlak i piłka zatrzepotała w siatce. Koledze pozazdrościł Półchłopek i dwie minuty później skopiował jego wyczyn. Te dwa ciosy całkowicie odebrały ochotę do gry zawodnikom WKS-u. Do gry nic nie wnosiły zmiany przeprowadzone przez trenera Calińskiego. W 82 minucie piłkę zmierzającą do bramki po strzale głową Półchłopka a ręką zatrzymał Galuś, a arbiter bez wahania podyktował rzut karny i ukarał gracza Śląska czerwoną kartką. Z 11 metrów pewnie uderzył Kruszelnicki i tym samym ustalił wynik meczu.



Widać efekty letnich przygotowań. To jest czwarta liga, a zawodnicy nie byli na obozie przygotowawczym, rozegrali tylko jeden sparing - z przekąsem po końcowym gwizdku komentował kierownik drużyny Adam Błąkała. Spotkanie z trybun obserwował Mirosław Nowicki. Jakie informacje przekaże trenerowi Kubikowi? - Mecz stal na niezłym poziomie i mógł się podobać. Pierwsza polowa w wykonaniu naszych zawodników była bardzo dobra. Szkoda, że dwóch dobrych okazji na zdobycie bramki nie wykorzystał Biliński. Druga połowa była już zdecydowanie słabsza. Szkoda tych dwóch czerwonych kartek dla Pędzicha i Galusia. Słabo zagrał Zygier, po kontuzji z dobrej strony za to pokazał się Rudolf, nieźle zaprezentował się Małecki, choć w drugiej połowie zabrakło mu sił. Dobre wrażenie pozostawił młody Socha i mimo wszystko dobrze zagrał Pędzich, choć niepotrzebnie osłabił zespół. Za tydzień wrocławianie zmierzą się w Oleśnicy z Pogonią.




Śląsk II – Motobi Kąty Wrocławskie 0:4 (0:0)

0:1 – 52’ Kuszyk

0:2 – 71’ Pawlak

0:3 – 73’ Półchłopek

0:4 – 83’ Kruszelnicki (karny)



Śląsk: Dąbrowski – Galuś, Zygier (75’ Tarasiewicz), Socha, Pędzich – Hajdamowicz (75’ Gul), Kaczmarek, Małecki, Rudolf (57’ Witkowski) – Biliński, Kaźmierczak (57’ Wróbel).



Motobi: Zdrojewski – Wróbel, Kruszelnicki, Augustyniak, Bury – Bobik (46’ Dzwoniarski), Rosiecki(75’ Rybiński), Pawlak (84’ Marek), Jaworski, Kuszyk – Półchłopek.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.