Ja tu jeszczcze wrócę

W dzisiejszym numerze tygodnika „Słowo Sportowe” można m.in. znaleźć artykuł o Jarosławie Szandrocho, który do był masażystą w piłkarskim Śląsku, a niedawno rozstał się z klubem i rozpoczął pracę z wrocławskimi koszykarzami. Maser w swych wypowiedziach wraca do sytuacji po zakończeniu sezonu 2005/2006 i burzliwych zmian, jakie zaszły w WKS-ie. - Musiałem odejść, bo zaproponowali mi poniżające warunki pracy. Mam trójkę małych dzieci. Nie stać by mnie było na przeżycie jednego tygodnia. (...) Uważam, że coś dla tego klubu zrobiłem. Jedenaście lat pracy pełnej wyrzeczeń to nie dwa miesiące. A panowie Ptak i Sobański nie mieli honoru, by pożegnać się ze mną w ludzki sposób. Szandrocho to wielki kibic Śląska, ma sporą kolekcję pamiątek związanych z klubem, a z trybun obserwował grę zespołu w Legnicy. - Piłka to dla mnie najważniejsza rzecz, a Śląsk to ukochany klub - wyznaje. Czy jeszcze kiedyś zobaczymy go siedzącego na Oporowskiej nie na trybunach, lecz na ławce wśród trenerów i zawodników? - Jak w klubie będzie normalnie, to jeszcze do niego wrócę. Nie tylko ja, ale i trener Tarasiewicz. I wróci prawdziwy Śląsk. Bo ci ludzie, którzy teraz rządzą klubem, to nie jest Śląsk. - stwierdził.

źródło: S. Sportowe

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.