Jak gra Rafał Makowski?
fot.: Śląsk Wrocław
Rafał Makowski to pierwszy letni transfer ogłoszony przez władze Śląska Wrocław i do niedawna jedno z gorętszych nazwisk na rynku I ligi. Nazwisko tego piłkarza łączone było z wrocławskim klubem już od dwóch okienek i w końcu po wygaśnięciu kontraktu z Radomiakiem zostanie zawodnikiem WKS-u. Co jednak sprawiło, że przykuł on uwagę ekstraklasowych klubów? Dlaczego może stać się kluczowym elementem w układance trenera Lavicki? Na te i inne pytania postaramy się odpowiedzieć w tym tekście.
Makowskiego przede wszystkim wyróżniają nieprzeciętne warunki fizyczne. Równo 191 centymetrów wzrostu daje mu niemałą przewagę w tak newralgicznej strefie, jak środek pola, a co najważniejsze pomocnik nie traci przy tym na zwrotności czy szybkości. Jest też klasycznym przykładem zawodnika, o których komentatorzy lubią mówić „potrafi uderzyć”. W sezonie 18/19 zdobył 4 bramki zza pola karnego, a i w obecnych rozgrywkach oddał kilka nieprzeciętnych strzałów sprzed szesnastki.
Ogólnie Makowski prezentuje odpowiednie cechy ofensywnego pomocnika. Jego gra nie ogranicza się jednak tylko do kierowania z przodu. Często jest on pierwszym zawodnikiem, do którego piłka trafia po przechwycie, jeszcze na własnej połowie. To stamtąd najczęściej zapada decyzja, którą stroną drużyna poprowadzi kolejny atak. Powołując się na raport InStat za jesień 19/20 to właśnie skrzydłami Radomiak atakował najczęściej. Nie jest to nic nadzwyczajnego, gdyż większość drużyn cechuje się podobną charakterystyką, lecz jednocześnie radomska drużyna jest na trzecim miejscu pod względem średniej ilości ataków środkiem w meczu.
Jaka w tym wszystkim rola Makowskiego? Jak się okazuje największa. Zespół z Radomia jest najczęściej atakującym w I lidze i to właśnie zastępca kapitana bierze udział w większości tych akcji. Bynajmniej nie jest to postawa bierna, bo Makowski oddaje również najwięcej strzałów na bramkę, nie tylko w drużynie, ale i w całej lidze. Średnio są to prawie 4 strzały na mecz, co już przebija wynik choćby Erika Exposito. O kluczowości tego zawodnika dla zespołu wiedzą również rywale, którzy faulowali go łącznie 27 razy. Jego dobra postawa rzutuje na wyniki drużyny z Radomia, gdyż są oni najczęściej strzelającą drużyną w lidze. Wciąż jednak pozostaje problem z celnością. Na średnio 16.9 strzałów na mecz tylko 5.8 znajduje drogę do bramki, co daje zaledwie 34% skuteczności. Sam Makowski na 65 oddanych strzałów oddał tylko 22 celne. Ilość nie zawsze idzie w parze z jakością.
Częściej zawodnikowi udaje się dograć piłkę do kolegi, niż trafić nią w bramkę. Widać to nie tylko po 4 asystach z tego sezonu, lecz również po ilości podań kluczowych. Na 33 próby zagrań 23 okazują się skuteczne, co znowu daje najlepszy wynik w drużynie i jedenasty wynik w lidze. Ogólna skuteczność podań również jest imponująca, bo z 35 prób 29 jest udanych, co daje 81% skuteczności. Kilka lat temu, kiedy grał jeszcze na środku obrony, mało kto by pomyślał, że tak się rozwinie w aspekcie ofensywnym.
Odwagę w grze młodego zawodnika widać również po ilości pojedynków. Po jego postawie na boisku gołym okiem widać, że rzadko kiedy jego głowa ucieka w dół, tylko raczej skierowana jest przed siebie. Potrafi nieprzeciętnie skanować przestrzeń dookoła i nie boi się gry 1 na 1. Średnio na 10 pojedynków ofensywnych w meczu wygrywa prawie połowę. Do tego należy dodać pojedynki w powietrzu, których skuteczność również oscyluje w okolicach 50%. Nie jest to jednak wykorzystywane przez drużynę. Radomiak jest na ostatnim miejscu pod względem stałych fragmentów zakończonych strzałem ze średnim wynikiem 1.24 na mecz.
Transfer na papierze na pewno wygląda obiecująco. Śląsk zyskuje zawodnika już w pewnych aspektach ukształtowanego, z możliwością rozwoju. Wychowanek Legii skończy w tym roku 24 lata i gra we Wrocławiu nie będzie jego pierwszym zderzeniem z Ekstraklasą, gdyż zdążył już w niej zadebiutować, grając przy Łazienkowskiej. Może okazać się również dobrym zastępstwem Chrapka, którego przyszłość w zespole WKS-u jest mocno niepewna. Będzie ciekawie z bliska obserwować poczynania Makowskiego na najwyższym szczeblu rozgrywek w zielono-biało-czerwonych barwach.