Jak i kim o mistrza?

W odróżnieniu od poprzedniego roku, tym razem to, co Śląsk będzie pokazywać na wiosnę, nie jest aż tak dużą niespodzianką. Orest Lenczyk nie zaczyna tym razem budowy zespołu, a jedynie kontynuować obraną przez siebie ścieżką. Niewielka liczba transferów tak z klubu, jak i do klubu, wpływa na stabilność i tak mocnej kadry oraz nie wymusza szukania nowych schematów, by dopasować nowe nabytki. Dodatkowo najgroźniejsi rywale już takiego komfortu nie mają. To każe upatrywać w Śląsku faworyta wyścigu o mistrzostwo.


 

Transfery

Ze Śląska odchodzą gracze, którzy na występy i tak nie mogli liczyć. Wiele wskazuje na to, że w klubie nie zagrają już Gancarczyk i Łukasiewicz, zrezygnowano także z Alexandre, Szewczuka i Żukowskiego. Ostatnia trójka stanowiła głęboką rezerwę, pomocnicy zaś, choć mimo wszystko nadal użyteczni, przegrywali starcie ze znajdującymi się w lepszej dyspozycji kolegami. Gancarczykowi brakowało dynamiki i niezbyt dobrze sprawdzał się w próbach szybkiej gry, preferowanej przez Śląsk Lenczyka w ofensywie. Widocznie decyzja spowodowana jest tym, że szkoleniowiec wrocławian planuje bardziej forsować tempo w ofensywie. Łukasiewicz z kolei to idealny pomocnik do 4-1-4-1, ograniczający się do destrukcji, ale niewnoszący wiele do rozegrania. Prawdopodobnie nawet w spotkaniach z trudniejszymi rywalami Lenczyk będzie stosować sprawdzone 4-2-3-1, gdzie obaj defensywni pomocnicy będą rozdzielać między sobą zadania obronne i ofensywne. Trzymając się tych założeń, obaj ci zawodnicy nie mogliby liczyć na grę, choć mają wystarczające umiejętności, żeby jeszcze w Ekstraklasie zaistnieć.

Nieco inaczej wygląda sytuacja z transferami do klubu. Mraz ma spore szanse na wyjściową jedenastkę, zwłaszcza pod kątem lekko niewiadomej dyspozycji po kontuzji Spahicia i niezbyt pewnego ostatnio Pawelca. Sporo szans dostawał w sparingach Stevanović, ale tu większy problem jest ze znalezieniem dla niego pozycji. Rezygnacja z kogoś z zestawu Ćwielong-Mila-Sobota/Madej z łatwością nie przychodzi. Pozostałe wzmocnienia to czysta kosmetyka, nagroda dla wyróżniających się zawodników ME, bez większych szans na występy.



Bramka


W ostatnim meczu przed ligą zagrał Kelemen, w wywiadzie Gikiewicz twierdzi, że na 70 procent zagra on. Rotacja rotacją, ale nie jest to chyba coś, co szczególnie dobrze sprzyja obsadzie bramki. To dobrze, że Śląsk ma dwóch wartościowych bramkarzy, ale dobrze było, żeby żyli bez świadomości, że każdy błąd oznacza ławkę.


Obrona

Tu bogactwo jest już trochę bardziej pozorne. Na stoperze najbliżej występów jest trójka Pietrasiak - Fojut - Celeban. Ten trzeci jednak może (i jest spora szansa, że będzie) grać na prawej stronie. W odwodzie pozostaje Wasiluk, na środku w krytycznym wypadku mogą też grać Spahić, Pawelec, a nawet Sztylka, są to jednak sytuacje, których należałoby mimo wszystko unikać.

Nieźle wygląda też sytuacja na lewej flance. Nową jakość może wprowadzić Mraz, o którym ciepło wypowiadał się trener Lenczyk. Słowak może być też pomocnikiem, zatem posiada też zapewne umiejętności, by jako obrońca podłączać się pod akcję ofensywną. Pod tym kątem wydaje się mieć przewagę nad Spahiciem i Pawelcem. Jeśli się sprawdzi, któryś z nich zapewne odejdzie z klubu.

Problem jest za to na prawej stronie. Wydawało się, że będzie to najistotniejsza pozycja do uzupełnienia w przerwie zimowej, tymczasem nie dokonano wzmocnień. Lenczyk może kontynuować pomysł z Celebanem na prawej stronie, tyle że ten gra lepiej na środku. Z zadań defensywnych wywiązuje się bardzo dobrze, ale pod kątem ofensywy brakuje dynamiki i kreatywności. Tu z kolei plus dla Sochy, tyle że ten z kolei w defensywie obok interwencji świetnych ma, powiedzmy, dziwne i chyba spodziewano się, że będzie rozwijać się szybciej. Mimo że Lenczyk twierdzi, że wychowanek powinien grać, umiejętności nie są aż tak przekonywujące. Wczoraj Panu Tadeuszowi stuknęła 24 wiosna (najlepsze życzenia), czas najwyższy pokazać coś więcej. Ostatni w hierarchii jest Wołczek i tego chyba nic nie zmieni. Choć w niżej notowanym klubie Ekstraklasy ma jeszcze szansę na sezon-dwa przyzwoitych występów.


Pomoc

Defensywną jej część będzie tworzyć ktoś z tria Elsner - Sztylka - Kaźmierczak. Odpadł Łukasiewicz, Spahić jeśli będzie grać, to chyba raczej na boku obrony, Cetnarski i Dudek to zawodnicy bardziej ofensywni, natomiast przy wariancie z dwójką defensywnych pomocników dla obu może zabraknąć miejsca w składzie. Jeśli będzie w formie po kontuzji, najbliżej miejsca w składzie jest chyba Kaźmierczak, który może pełnić funkcję łącznika między defensywą a ofensywą. Na jego niedyspozycji korzystałby Dudek, ewentualnie Cetnarski, przy założeniu, że wreszcie dojdzie do normalnej dyspozycji. Tyły zabezpiecza wtedy Elsner, a w razie jego nieobecności Sztylka.

Niemniej ciekawie wygląda sytuacja z przodu. Pozycja Mili wydaje się niepodważalna, ale Stevanović pokazywał podczas sparingów sporo dobrego. Lenczyk twierdził enigmatycznie, że mogą grać obaj. Jest miejsce tylko dla jednego ofensywnego pomocnika, więc może chodzi o przesunięcie Mili bardziej na skrzydło. Końcem końców na początku pracy Lenczyka grał bardziej z lewej strony.

Tworzyłoby to konkurencję dla Ćwielonga, któremu Mraz raczej po piętach deptać nie będzie. Ewentualną konkurencją dla niego mógłby być Sobota, ale ten częściej rywalizuje z Madejem na drugiej flance. Teoretycznie zostaje jeszcze Gancarczyk, ale bliżej mu do odejścia z klubu, niż na boisko. Duża rotacja w tej części boiska raczej mu nie pomoże. Najbliżej wyjściowego składu jest Mila, reszta zapewne stanie się częścią używanego przez Lenczyka systemu rotacyjnego.


Atak

Po kontuzji wraca Gikiewicz i wydaje się najwartościowszym zawodnikiem do grania bliskiego ustawienia z Górnikiem, kiedy Śląsk wystąpił bez napastnika. Wzrost pozwala mu też strącać piłki do partnerów. Wyższy jest Voskamp, ale w odróżnieniu od Polaka nie radzi sobie aż tak dobrze, kiedy trzeba w starciu powietrznym przepychać się z rywalami na trzydziestym metrze. To typowy zawodnik wykańczający akcję, bardziej czekający na swoją szansę, niż biorący udział w rozegraniu. Jeśli piłka do niego nie dotrze, może być bezproduktywny przez 90 minut. Jeśli to się będzie udawać, może strzelić hat-tricka i będzie bohaterem. Gdzieś pomiędzy nimi plasuje się Diaz, tyle że zatracił gdzieś swoją skuteczność. Początkowo strzelał bramki z zamkniętymi oczyma, teraz pudłuje z szeroko otwartymi. Od Voskampa jest jednak aktywniejszy przy rozegraniu, tyle że ostatnio również bardzo chaotyczny.


***

Bogactwa w składzie Śląskowi nie sposób odmówić. Ma bardzo wyrównany i chyba summa summarum najsilniejszy skład w całej lidze. Do tego stopnia, że może sobie pozwolić na pozbywanie się dobrych jak na polskie warunki zawodników bez uszczerbku na jakości. Przy osłabieniu najsilniejszego rywala i odległości punktowej od pozostałych, cel na wiosnę może być tylko jeden.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.