Jak Rafał Grzyb zatrzymał Śląsk Szukiełowicza
fot.: Bartłomiej Wójtowicz
Ostatnia z trzech kadencji Romualda Szukiełowicza na ławce wrocławian była najkrótsza, ale zdecydowanie najbardziej burzliwa. Po piorunującym początku szybko nadszedł moment załamania, a dużą rolę w odwróceniu trendu odegrał dzisiejszy trener Jagiellonii Białystok.
Zatrudnienie doświadczonego szkoleniowca w Śląsku okazało się potrzebą chwili po serii meczów bez zwycięstwa w rundzie jesiennej 2015/2016. Romuald Szukiełowicz na ławkę wrocławian wrócił tuż przed końcem ligowego roku, po tym jak w jednym meczu rolę tymczasowego trenera pełnił Grzegorz Kowalski, a wcześniej przez blisko dwa lata szkoleniowcem wrocławian był Tadeusz Pawłowski.
Nominacja doświadczonego Szukiełowicza wywołała cokolwiek mieszane uczucia kibiców, pierwsze efekty były jednak imponujące. Nowy trener zasłużenie wygrał pierwsze trzy ligowe mecze (2:1 z Górnikiem Łęczna, 1:0 z Podbeskidziem i 1:0 z Wisłą Kraków), a do jego wyniku w ostatnich latach nie zbliżył się żaden inny szkoleniowiec Śląska. Wrocławianie dzięki nagłemu zastrzykowi punktów znacznie poprawili wtedy swoją sytuację na dole tabeli, 19 lutego 2016 roku czekał ich jednak wyjazd do Białegostoku.
Początek meczu na stadionie Jagiellonii kolejny raz dostarczył kibicom Śląska powodów do satysfakcji. Zespół Szukiełowicza prowadził od 17. minuty po bramce Tomasza Hołoty z rzutu karnego, korzystnego wyniku nie udało się jednak utrzymać nawet do przerwy. Trzy minuty przed końcem pierwszej połowy fatalną interwencję przy strzale zza pola karnego Konstantina Vassiljeva zanotował Mariusz Pawełek. Bramkarz Śląska odbił piłkę przed siebie, a Rafał Grzyb strzałem głową doprowadził do wyrównania.
Trafienie ówczesnego kapitana Jagiellonii odmieniło nie tylko to spotkanie, ale i całą trzecią kadencję Romualda Szukiełowicza na ławce zielono-biało-czerwonych. W drugiej części gry Jagiellonia zapewniła sobie komplet punktów dzięki bramce Karola Świderskiego, a Śląsk w trzech meczach po powrocie z Podlasia wywalczył tylko punkt i nie strzelił żadnego gola. Opinia na temat pracy Szukiełowicza szybko zmieniła się o 180 stopni, a ten miesiąc później nie był już trenerem wrocławian.
Bramka obecnego trenera Jagiellonii z meczu przy Słonecznej w lutym 2016 roku była początkiem końca pracy jednego z najbardziej doświadczonych szkoleniowców w najnowszej historii Śląska. W wielkanocne poniedziałkowe popołudnie Jacek Magiera na tym samym stadionie dopiero zacznie pisać swój rozdział, a Rafała Grzyba spotka już w roli vis-a-vis.