Jak wyczarować dobry mecz?

Jakiś czas temu pisałem o piłkarskim pechu, który prześladuje mnie, gdy tylko na trybunach siada moja narzeczona Ula. Tym razem przedstawiam wam zbiór piłkarskich zabobonów i specyficznych zachowań piłkarzy przed meczem. Opowiem też trochę o tym, co dzieje się w szatni tuż przed wyjściem na murawę boiska.


 

Jeśli chodzi o mnie, to, gdy gramy mecz u siebie, przed spotkaniem nigdy nie wychodzę na murawę. Na wyjeździe owszem, ale nie na swoim stadionie. Oprócz tego za każdym razem zakładam lewy but w pierwszej kolejności. Lewy pierwszy na nogę wiodącą - zawsze muszę upewnić się, że z nią wszystko w porządku.

W Śląsku zawodnicy różnie zachowują się przed meczami, czy to na zgrupowaniach, czy przed samym spotkaniem w szatni. Niektórzy mają swoje zabobony, w które mocno wierzą. Sebastian Dudek na przykład zawsze w tym samym momencie ściąga biżuterię, łańcuszek i obrączkę, robi to chwilę po odprawie meczowej, gdy tylko trener przekaże nam wszystkie wskazówki. Zauważyłem, że Sebastian nigdy nie robi tego ani wcześniej, ani później.

Łukasz Madej wychodząc na mecz nigdy nie opuszcza szatni, kiedy mała wskazówka na zegarku wskazuje 13. Czasem nawet specjalnie czeka kilkanaście czy kilkadziesiąt sekund, aż wskazówka przesunie się na 14. Mariusz Pawelec nie przyjechałby na zgrupowanie bez różańca w kieszeni. Mario potrafi się po niego wrócić w połowie drogi, kiedy go zapomni zabrać z domu, a niekiedy tak się zdarza, bo Pawelec to niezły zapominalski. W odróżnieniu od Mariusza nigdy nie wracam się do domu. Nieważne, czego zapomnę.

Cały artykuł przeczytacie na oficjalnej stronie Sebastiana.

źródło: SebastianMila.pl

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.