Jaką jedenastką na pojedynek z Lechem Poznań?
fot.: Paweł Kot
Przerwa reprezentacyjna, zakończona jakże pięknie dla reprezentacji Polski, dobiegła końca. Następna dopiero po sezonie, a przed nami już tylko liga. Śląsk Wrocław po przełamaniu w Płocku (2:1), musi zaciekle walczyć o kolejne punkty w batalii o utrzymanie. Na początek poprzeczka idzie bardzo wysoko, bowiem do Wrocławia przybędzie walczący o złoto Lech Poznań. Piotr Tworek zaś ma potworny ból głowy przy zestawianiu linii defensywy.
Cykl ten to zaprezentowanie wyjściowej jedenastki, jaką w bój od pierwszej minuty posłałby autor tekstu. Nie jest on próbą wytypowania składu, na jaki zdecyduje się trener Piotr Tworek.
Bramkarz: Michał Szromnik.
Nie jestem fanem żonglowania bramkarzami. W zespole powinien być wyraźny nr 1 i nie powinno się go zmieniać, o ile nie jest to wymuszone lub podyktowane jego ewidentną słabą formą w ostatnim okresie. Szromnik w całym tym sezonie nie daje aż tyle ekstra co w poprzednim, ale szczególnych powodów do jego zmiany też nie. Ot po prostu solidny rzemieślnik. Zatem bez eksperymentów w niełatwym spotkaniu.
Prawa obrona: Patryk Janasik.
Jakub Iskra w meczu reprezentacji Polski do lat 20 z Czechami (0:2) doznał paskudnie wyglądającego urazu. Jego krzyk był naprawdę głośny, a potem nie dał rady o własnych siłach opuścić boiska. Nie ma zatem większych szans, aby zagrał z Lechem. Więc Janasik. Czy to dobre wieści przed Lechem, u którego po skrzydłach biegają Jakub Kamiński, Kristoffer Velde, czy nawet Adriel Ba Loua? Absolutnie nie. Janasik od dawna jest na bakier z formą, ale WKS jest w tej sytuacji na jeszcze większy bakier z opcjami. Co prawda normalnie byłaby jeszcze jedna, ale…
Środek obrony: Łukasz Bejger, Daniel Leo Gretarsson.
Ale choć Łukasz Bejger może grać na boku obrony i byłaby to nawet bezpieczniejsza w defensywie opcja, tak przy obecnej sytuacji wśród stoperów, jest on zbyt potrzebny na środku. Wojciech Golla i Diogo Verdasca pauzują za kartki, Tamas oraz Poprawa dopiero co się wyleczyli. Zostają zatem Polak i Islandczyk. Obaj nie trenowali w przerwie z WKS-em, bo jednego zabrała polska kadra u21, a drugiego dorosła islandzka. Ale tak czy siak uważam ich za najsolidniejsze opcje. Problem tylko w tym, że Bejger nie zagrał ani minuty, tak z Izraelem (2:2), jak i z Węgrami (1:1). Nie było go nawet na ławce. Dlaczego? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że jeśli i jego zabraknie w starciu z Kolejorzem, problem na środku z dużego zrobi się monstrualny.
Lewa obrona: Victor Garcia.
Wybieram Hiszpana, ale tylko dlatego, że wspomniani wyżej skrzydłowi Lecha + Joao Amaral, mogliby klocowatego Dino Stigleca wrzucić na taki rollercoaster, że kręciłoby mu się w głowie przez miesiąc. Obaj w tym sezonie jacy są każdy widzi. Zamiast trudnego wyboru, spowodowanego wysokim poziomem, jest próba wybrania mniejszego zła. Na dodatek wg kryterium „bo szybciej biega”. Nasza reprezentacja wywalczyła co prawda awans na mundial z prawonożnym Bereszyńskim na lewej stronie. Ale WKS-owi lepiej się w takie eksperymenty nie bawić.
Środek pola: Krzysztof Mączyński, Patrick Olsen, Caye Quintana.
Choć Lech ma moc na bokach, kluczem do wygrania z nimi jest twarda walka w środku pola. Nie można za bardzo się cofać. Choćby Pogoń Szczecin za bardzo się cofnęła i przegrała 0:3. Dlatego choć to Śląsk jest tu stroną bezsprzecznie słabszą, nie mogą ograniczać się tylko do przeszkadzania. Dlatego właśnie obok Mączyńskiego powinien zagrać Olsen. Widać w nim fajną zawziętość, jakiej WKS będzie potrzebować. Dla mnie to też przede wszystkim nie jest „10”. Powinien się dobrze uzupełniać z Mączyńskim. Polak jako „6”, Duńczyk typowa „8”. Quintanę z kolei od bardzo dawna chcę oglądać w roli ofensywnego pomocnika/fałszywej dziewiątki. Takiego, który nie jest wmurowany w tą pozycję i nierzadko biega obok napastnika. Dlatego jako że Hiszpan zdradza symptomy nieco wyższej formy, choć wciąż jeszcze nie takiej jak oczekujemy, to dobry czas aby wreszcie spróbować.
Skrzydłowi: Waldemar Sobota, Dennis Jastrzembski.
W Płocku Sobota pokazał w jednej z akcji niezłe przyspieszenie, przebiegł z piłką niemały dystans, a w konsekwencji gola strzelił Erik Exposito. Choć był to przebłysk, a nie coś stałego, dało mi do myślenia. A może gdyby go wystawić jak dawniej, na skrzydle, takim klasycznym, gdzie miałby więcej miejsca, to może częściej widzielibyśmy takie akcje? Coś a’la sprzed wyjazdu za granicę? Oczywiście lata lecą, szybkość już nie ta, forma zdycha od dawna, ale akcja z Płocka pokazała, że coś tam jeszcze się tli i można spróbować. Zwłaszcza że alternatywami są Robert Pich (duże oj) oraz Marcel Zylla (jeszcze większe oj). Jastrzembski z kolei niezłym początku zszedł do poziomu drużyny. Ale jeśli wyciągać z niego to co najlepsze, to na klasycznym skrzydle.
Napastnik: Erik Exposito.
Fabian Piasecki zasiał ostatnio sporo wątpliwości co do tego kto powinien być napastnikiem nr 1. Główką w Płocku, dubletem w sparingu z Chrobrym Głogów (5:2). Ale fakty są takie, że on zawsze w Śląsku wyglądał lepiej jako joker. Zaś Exposito też się w pojedynku z Nafciarzami przełamał. Żal byłoby nie sprawdzić, czy to zwiastun nadchodzącej lepszej formy Hiszpana. Bo wątpliwości co do tego, że Erik w formie to skarb dla wrocławian, nie ma, a przynajmniej nie powinien mieć, nikt.