Jakim składem na Bruk-Bet?
fot.: Mateusz Porzucek
Piłkarzom Śląska Wrocław nie udało się pokonać u siebie Wisły Kraków (1:1), a widmo strefy spadkowej wcale nie oddaliło się na dość bezpieczną odległość. WKS z każdym nie-wygranym meczem ma coraz mniejszy margines błędu. Dlatego też w najbliższym domowym spotkaniu absolutnie muszą uporać się z czerwoną latarnią ligi, Bruk-Bet Termaliką Nieciecza, która ma nóż na gardle, ale w tym sezonie także sposób na Śląsk, bowiem już dwukrotnie z nimi wygrywała.
Ten cykl ma na celu przedstawienie wizji autora tekstu, dotyczącej składu drużyny na najbliższy mecz ligowy. Nie jest to próba wytypowania na co zdecydować się może trener Piotr Tworek.
Bramkarz: Michał Szromnik
Przeciwko Wiśle Kraków niczego nie popsuł, zaś przy golu mógł co najwyżej zjechać z góry na dół swoich obrońców, że dopuścili do takiej sytuacji. Ogólnie przez pierwsze 25 minut miał wiele powodów, by krzyczeć na nich i to niezbyt miło. Tak czy inaczej, samemu Szromnikowi niczego zarzucić nie można było, więc nie powinien tracić miejsca w bramce przez pojedynkiem z BBT.
Środkowi obrońcy: Łukasz Bejger, Mark Tamas, Dino Stiglec
Obrona WKS-u przeciwko Wiśle zwłaszcza w pierwszej połowie była rozchwiana jakby jechali na monocyklach. Te 25 minut to były flashbacki z Beer Shevy (0:4 z Hapoelem), które podobną liczbą straconych goli nie skończyły się tylko z uwagi na nieudolność wykończeniową graczy Wisły. Łukasza Bejgera można jeszcze częściowo wytłumaczyć. Problemy zdrowotne z tygodnia tak się na nim odbiły, że w przerwie zszedł z boiska i jak twierdził Robert Pich, od razu poszedł spać. Pytanie w takim razie po co w ogóle wychodził na ten mecz tak osłabiony? Zwłaszcza że Dino Stiglec wszedł i spisał się lepiej. Poziom trudności był co prawda niższy, bo w drugiej połowie mało się działo, ale Dino Stiglec jako pół-lewy stoper to jest coś co jeszcze bym chciał zobaczyć. Bardziej z uwagi na Marka Tamasa (najlepszy z obrońców z Wisłą) w roli lidera defensywy zamiast Wojciecha Golli, ale wciąż.
Kliknij i sprawdź aktualne kursy na zwycięstwo Śląska!
Prawe wahadło: Patryk Janasik
Na tej ziemi, pod tym niebem, sezon ESA toczy się, mecz jak mecz, dzień po dniu, się nie dzieje Janasika cud. Czyli ogólnie mówiąc w grze prawego wahadłowego Śląska dalej nie widać jakiejś nagłej poprawy, eksplozji formy, i tak jak słaby/przeciętny Janasik był, tak słaby/przeciętny Janasik jest. Ale że konkurencji w dobrym zdrowiu nie ma, to wyboru też nie.
Środkowi pomocnicy: Petr Schwarz, Patrick Olsen
Duńczyk przeciwko Wiśle Kraków nadawał tempo akcjom Śląska. Oczywiście były okresy lepsze i gorsze, no ale małymi kroczkami, byle do przodu. Olsen bezsprzecznie umiejętności do kierowania grą zespołu ma, a obecnie posiada też więcej argumentów, by to pokazywać niż Krzysztof Mączyński. Bo on poza tym, że raz huknął w słupek, to się w ów meczu nie wyróżnił niczym szczególnym. Dlatego też przeciwko Bruk-Betowi postawiłbym na ten sam duet, który zagrał w Częstochowie z Rakowem. Czyli Duńczyk wraz z powracającym po kartkowej banicji Petrem Schwarzem, który ostatnio sygnalizował wzrost formy, zwłaszcza w działaniach defensywnych. Co z kolei mogłoby pomóc Olsenowi jeszcze bardziej przełożyć wajchę na ofensywne tory, gdy zajdzie potrzeba.
Lewe wahadło: Victor Garcia
Osobiście przeciwko Wiśle Kraków w składzie widziałem Dino Stigleca, który zaliczył niezłe wejście w Częstochowie. Ale Garcia odpowiedział mi w bardzo dobry sposób. Świetne dośrodkowania w pole karne Białej Gwiazdy Hiszpan posyłał, z czego co najważniejsze jedno zakończyło się golem Caye Quintany. Zresztą obaj bardzo ciekawie współpracowali, a zatem jeżeli wytworzyła się jakakolwiek fala, to trzeba na nią wskoczyć. Garcia uczciwie zapracował na kolejny występ od pierwszej minuty.
Ofensywni pomocnicy: Caye Quintana, Javier Hyjek
Caye jest tu postacią oczywistą, na ten moment najbardziej oczywistą w całym składzie wrocławian. Dwa mecze z golami z rzędu, dobra forma i widoczne mocne zaangażowanie. To jest Quintana jakiego chcemy widzieć, a co więcej jest to taki Caye, jaki może zaprowadzić zespół do utrzymania. Obok niego stawiam na kogoś, na kogo jeszcze ze 2 tygodnie temu bym zdecydowanie nie wskazał. Javier Hyjek niespodziewanie wszedł w przerwie meczu z Wisłą za Mączyńskiego i gry nie odmienił, ale wstydu też nie przyniósł. Bez fajerwerków, nie miał jeszcze tej odwagi, o czym mówił Piotr Tworek, ale być może przesunięcie wyżej, na pozycję nr 10, pozwoli mu nieco rozwinąć ofensywne skrzydła. Zresztą tak zrobił jeszcze Jacek Magiera w sierpniowym meczu z Piastem Gliwice (1:1), czyli jedynym wcześniejszym występie Hyjka w WKS-ie. Wówczas dał bardzo pozytywną zmianę, brał na siebie ciężar gry, nie bał się niełatwych decyzji. Wystawienie go od pierwszej minuty w tak ważnym meczu byłoby ryzykiem, ale czy aż tak dużym? Konkurencji i tak nie ma, bo po Waldemarze Sobocie oraz Dennisie Jastrzembskim, jako druga „10” z Wisłą zawiódł kolejny potencjalny gracz pierwszego składu, Robert Pich. Dla niektórych może to wyglądać trochę na zasadzie „łeee, wszedł na boisko raz po pół roku i od razu go do wyjściowego składu”. Może. Ale w obliczu ograniczonych sensownych opcji czemu nie, a po drugie to nie tak że Hyjek wszedł za frajer. Piotr Tworek bardzo chwalił jego postawę na treningach.
Napastnik: Erik Exposito
Tak jak przeciwko Rakowowi wyglądał dobrze, tak z Wisłą było naprawdę kiepsko w wykonaniu Fabiana Piaseckiego. Lekko mówiąc. Oczywiście jeden gorszy mecz, to nie zaraz powód do sadzania na ławce. Ale jestem bardzo ciekaw jak dwie ławki z rzędu podziałają na Erika Exposito. Zaś mecz z Bruk-Betem o defensywie na co dzień jeszcze bardziej rozklekotanej niż ta WKS-u z pierwszej połowy z Wisłą, to dobra okazja by to sprawdzić i potencjalnie dać Erikowi na nowo otworzyć worek z golami, jakże potrzebnymi w tej końcówce sezonu. A zatem trio Hyjek-Quintana-Exposito. Wspierane jeszcze Victorem Garcią na wahadle. Przy takim układzie zamiast popcornu, na mecz trzeba sobie będzie przygotować tapas.