Jan Urban: Nie mam wpływu, że jest tylu kontuzjowanych

Wyszarpaliśmy to zwycięstwo, chociaż Novikovas nas podpiął pod prąd, bo na początku meczu miał bardzo dobrą sytuacje do strzelenia bramki. Jednak jeśli chodzi o okazje, to obie drużyny je miały. Jagiellonia rzut karny - znakomita szansa, żeby wyrównać. Brawa dla chłopaków. Nie było łatwo się pozbierać po tym spotkaniu w Niecieczy. Z drugiej strony też nie miałem powodów, żeby nie wierzyć, że powalczymy z Jagiellonią w tym spotkaniu. Dlaczego? Bo Śląsk to kompletnie inna drużyna u siebie, a nasze problemy są na wyjazdach.


 

Rozmawialiśmy dużo o meczu z Bruk-Betem, dlaczego dwie tak różne połowy. Wiedzieliśmy, że musimy być bardziej Śląskiem z drugiej połowy. Wiedzieliśmy, że musimy dziś tak zagrać, bo mieliśmy świadomość, że jeśli tak nie zagramy, to po prostu Jagiellonia nas rozklepie. Jest to na naszą ligę drużyna bardzo mocna. Dlatego ta agresywność musiała być na wysokim poziomie, bo inaczej byśmy nie dali rady.

Ja nie tłumaczę się przed nikim z sytuacji bramkowych - jakbyśmy strzelili tu, czy tam. Nie mam wpływu na to, że tylu zawodników jest kontuzjowanych. To są kontuzje mechaniczne, a wiedzieliśmy, że kadrę mamy niezbyt dużą. Było w ostatnich spotkaniach wielu zawodników, którzy mogliby usiąść na ławce. Nie byli w najwyższej formie - ale za kogo? To ostatnie spotkanie przed świętami zawsze są emocjonujące. Zawodnicy dają wszystko z siebie. Każdy chce mieć spokojne święta i pożegnać się przed własną publicznością zwycięstwem. Nie inaczej było dzisiaj.

Pytanie o mecz z Piastem. Co stanęło na przeszkodzie, aby zgarnąć wtedy trzy punkty?

Popełniliśmy błąd w kryciu, jeśli chodzi o dośrodkowanie - tam Mariusz dostał po rękach. Natomiast sama bramka to nie było złe krycie, po prostu zawodnik Piasta bardzo dobrze uderzył głową i trudno było się przed tym obronić. Waga tych dwóch punktów była niesamowicie ważna i szkoda, że one nam uciekły.

Co w końcówce rundy stało się z Marcinem Robakiem?

No co się stało? Marcin po prostu był w słabszej formie. Jeśli napastnik jest w słabszej formie, to sytuacje które wcześniej strzelał, gdzieś nie strzela. Gdzieś mu zdążą zablokować, gdzieś się pomyli. Znów musielibyśmy wrócić do tego, że w jakimś spotkaniu Marcin usiadł by na ławce, odpoczął trochę, nie byłoby problemu. Wtedy kiedy było nas więcej, mogliśmy grać nawet jednym napastnikiem i tak przecież było. To nie tylko Marcin - niektórzy zawodnicy usiedliby na ławce na chwilę, ale nie było takich możliwości.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.