Janasik: Wierzę w utrzymanie Śląska Wrocław

10.04.2025 (08:00) | Adam Mokrzycki

fot.: Mateusz Porzucek

Wielkimi krokami zbliża się mecz Cracovii z WKS-em, dlatego porozmawialiśmy z byłym piłkarzem Trójkolorowych, a obecnie reprezentującym barwy Pasów Patrykiem Janasikiem. Kulisy odejścia z Wrocławia, aklimatyzacja i problem z regularnymi występami w nowym miejscu – m.in. na te kwestie odpowiedział 27-latek.



 

Jakie są kulisy twojego odejścia ze Śląska?

Naprawdę nie było to łatwe odejście, bo spędziłem we Wrocławiu cztery lata. Tym bardziej było ciężej opuścić zespół po zdobyciu wicemistrzostwa Polski. Oczywiście, mieliśmy również gorsze momenty, ale stolicę Dolnego Śląska będę wspominał bardzo dobrze, bo był to mój pierwszy ekstraklasowy klub. Wiele się tam nauczyłem i poznałem bardzo fajnych ludzi, ale sprawy się potoczyły w takim kierunku, dlatego ja poszedłem w swoją stronę i Śląsk poszedł w swoją.

Dlaczego negocjacje kontraktowe nie zakończyły się powodzeniem?

Przez dłuższy okres rozmawialiśmy o przedłużeniu kontraktu. Dyrektor sportowy David Balda przedstawił mi swoją wizję, ale koniec końców się nie dogadaliśmy.

Miałeś jeszcze jakieś oferty z ekstraklasowych i pierwszoligowych klubów?

Tak, otrzymałem kilka wstępnych zapytań, ale gdy się dowiedziałem, że Cracovia jest zainteresowana moją osobą, to potrzebowałem zaledwie dwóch, trzech dni, aby dogadać konkrety.

W takim razie czym przekonała cię Cracovia, że to właśnie ją wybrałeś?

Z pewnością Cracovia to zespół, który cały czas się rozwija. Mamy bardzo dobrą bazę treningową z kilkoma boiskami, do tego kameralny, ale klimatyczny stadion z wieloma kibicami. Po rozmowie ze swoim agentem stwierdziłem, że będzie to dla mnie dobry kierunek w kontekście rozwoju. Propozycja kontraktu również była zadowalająca. Wraz z narzeczoną szybko podjęliśmy decyzję, aby przeprowadzić się do Krakowa.

Czujesz się w pełni zaaklimatyzowany w nowym otoczeniu?

Myślę, że tak. Dołączyłem do Cracovii w lipcu, więc niedługo minie rok, odkąd tu jestem. Od razu po testach medycznych pojechałem do Warki, gdzie mieliśmy obóz, dlatego szybko nadarzyła się okazja do poznania drużyny. Wydaje mi się, że szybko wkleiłem się w zespół i nie miałem z tym problemu.

Z pewnością oczekiwałeś częstszej gry. W tym sezonie zagrałeś w zaledwie ośmiu meczach, w tym tylko trzy razy w wyjściowym składzie. Jaka jest przyczyna tak rzadkich występów?

Na pewno początek nie był łatwy, bo miałem problemy zdrowotne. Pierwsza runda była dla nas bardzo udana, a skoro się dobrze punktuje, to nie wprowadza się zbyt wielu roszad w składzie. Stąd ciężko mi było zagrzać miejsce w wyjściowej jedenastce na dłużej. Teraz po prostu czekam na swoją szansę, którą zamierzam wykorzystać. Wierzę, że do końca sezonu wywalczę miejsce w pierwszym składzie. Muszę też być cierpliwy, bo pierwszy raz jestem w takiej sytuacji. W poprzednich klubach nie miałem problemu z regularnymi występami. Obecna rzeczywistość przetestuje moją cierpliwość.

W Śląsku grałeś na bokach obrony, a w Krakowie odgrywasz rolę wahadłowego. Cały czas poznajesz taktykę trenera Dawida Kroczka?

Przychodząc tutaj, wiedziałem, na jakiej pozycji widzi mnie trener. Wcześniej też grywałem na wahadłach i na obu bokach obrony. Uważam, że to nie jest dla mnie problem, bo dobrze się czuję, grając w formacji z trójką, czwórką czy piątką obrońców. Mamy mocną rywalizację na prawej stronie. Gra u nas Otar Kakabadze, który jest kapitanem zespołu i reprezentantem Gruzji. To bardzo dobry zawodnik. Rywalizacja jest dla mnie kolejnym testem, aby początkowo wywalczyć miejsce na boisku, a następnie zagościć na nim na stałe.

Bardzo dobrze zaczęliście sezon, w pewnym momencie zajmowaliście nawet drugie miejsce i pojawiły się głosy, że jako czarny koń rozgrywek powalczycie o awans do kwalifikacji do europejskich pucharów. Natomiast do waszej ekipy zawitał kryzys i nie odnieśliście zwycięstwa przez osiem kolejek. Udało się zdiagnozować przyczynę, dlaczego nie udało się udźwignąć presji i powalczyć o najwyższe lokaty?

Ciężko stwierdzić. Pamiętam poprzedni sezon w Śląsku, który pokazuje, że runda rewanżowa zawsze jest trudniejsza, bo drużyny głównie się wzmacniają. Słabo zaczęliśmy 2025 rok, a czołówka wygrywała większość spotkań. Obecnie zajmujemy szóste miejsce i postrzegam to jako sukces. Zostało jeszcze siedem kolejek, więc nic nie jest stracone, ale zdaję sobie sprawę, że pierwsza trójka już nam uciekła.

Nie mogę nie zadać tego pytania. Śledzisz poczynania swojego byłego klubu?

Oczywiście, że tak. Bardzo mocno kibicuję Śląskowi. Spędziłem we Wrocławiu cztery lata i mam mnóstwo świetnych wspomnień. Zawsze będę wspierał swoich byłych kolegów.

Z kim z poprzedniej drużyny utrzymujesz kontakt?

Na pewno z Petrem Schwarzem, Mateuszem Żukowskim, kucharzem Bartkiem, zdarzy się zamienić parę słów z fizjoterapeutami. Byłem też na weselu u Żukowskiego, gdzie spotkałem się z Rafałem Leszczyńskim i Piotrem Samcem-Talarem. Nie mogę się doczekać, aby ponownie się z nimi zobaczyć.

Wspomniałeś również o trudnych momentach we Wrocławiu. Jak myślisz, dlaczego Śląsk po wicemistrzowskim sezonie ugrzęzł na dnie tabeli? W końcu sam przeżyłeś tutaj taką sytuację, kiedy po awansie do kwalifikacji do europejskich pucharów do ostatniej kolejki walczyliście o utrzymanie. Nawet dwa sezony z rzędu.

To jest ciężkie pytanie. Po takim sukcesie nie można doprowadzić do sytuacji, aby klub walczył o utrzymanie. Odeszło wielu piłkarzy, którzy byli ważni nie tylko na boisku, ale i w szatni. Śląsk nie był na to gotowy i przeprowadził wiele transferów przychodzących, a z tymi zawsze wiąże się ryzyko. W trakcie sezonu drużyna bardzo słabo punktowała, dlatego teraz muszą ratować końcówkę rozgrywek. Cały czas śledzę wyniki Śląska. W ostatnich czterech meczach zdobył osiem punktów, więc średnio wychodzą dwa na mecz. To dobra średnia, ale wiadomo, jak duża była strata do bezpiecznej lokaty. Życzę dobrze Trójkolorowym i wierzę, że się utrzymają i będziemy ich mogli oglądać w Ekstraklasie w następnym sezonie.

Wrocław, czy Kraków – w którym mieście lepiej ci się żyje?

To są dwa miejsce, które na pewno będę polecał. Z racji tego, że spędziłem w stolicy Dolnego Śląska cztery lata, to będzie mi tam bliżej, jeśli chodzi o miasto, ale Kraków również jest bardzo ładny. Jest tutaj mnóstwo dobrych restauracji, jest też, co zwiedzać. Z czystym sercem będę polecał te oba miasta.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.