Plusy i minusy po meczu z Widzewem Łódź
fot.: Hubert Łukaszewski
Wrocławianie po szalonym spotkaniu zremisowali z Widzewem 3:3. Jakie są plusy i minusy po tym meczu?
Waleczność popłaca!
Niewątpliwie wyróżnić trzeba walkę do samego końca, bo jest to coś, czego Wrocławianom odmówić nie można. To kolejny mecz w tym sezonie, w którym Śląsk strzela dwie bramki w ostatnim kwadransie spotkania. Co więcej, futbolówka do siatki w tym czasie wpadła nawet trzy razy, ale trafienie Luki Marjanaca nie zostało uznane, ze względu na pozycję spaloną. Trójkolorowi są waleczni i niewątpliwie tą walecznością nadrabiają inne braki, które są wyraźnie widoczne. Nie zawsze przynosi to punkty, ale w tym konkretnym przypadku udało się doprowadzić do remisu mimo straty dwóch trafień.
Defensywny dramat.
Śląsk mimo gry w przewadze jednego zawodnika stracił z Widzewem trzy bramki, każda z nich została przez gości zdobyta, w trakcie okresu gry w osłabieniu. Pierwsza kapitulacja przyszła po indywidualnym błędzie Grzegorza Tomasiewicza, co sam podkreślał w przerwie, jednak trafienie drugie oraz trzecie, to istne ośmieszenie wrocławskiej obrony. Najpierw banalnie rozwiązany kontratak, gdzie nie zareagował żaden z Wojskowych, a ofensywni gracze z Łodzi zagrali między sobą, jak na jednej z sesji treningowych. Ostatni gol przyjezdnych to dośrodkowanie, które przechodzi przez całe pole karne WKS-u bez żadnej ingerencji miejscowych i piłkę do pustej bramki wpakowuje Angel Baena. Przed Trójkolorowymi mecze z takimi rywalami, że taka gra w formacji obronnej przyniesie jeszcze gorsze skutki. Szukając jednak pozytywów, od starcia z Legią do gry wraca Lamine Ba.
Ángel Baena z kolejny golem dla Widzewa Łódź! 🔥 Nie czują dziś goście, że grają w dziesiątkę! 💪
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) 22 sierpnia 2026
📺 Oglądaj: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/Z8iAsyySvP
Całkowicie zaprzepaszczona szansa.
Śląsk od siódmej minuty sobotniego meczu grał z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce dla Przemysława Wiśniewskiego. Mogło się wydawać, że Wrocławianie na pewno będą chcieli przejąć inicjatywę i zamknąć rywala. Było zupełnie inaczej. Łodzianie poukładali swoją grę i przez większość starcia mimo osłabienia kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. O tym, że można była zaskoczyć gości Trójkolorowi przekonali się w ostatnim kwadransie, o czym pisaliśmy wyżej. Jednak zmarnowali całkowicie większość tego meczu, gdzie naprawdę mieli idealnie warunki do tego, by odnieść ważne zwycięstwo, biorąc pod uwagę zbliżający się terminarz. Ponownie trzeba się „przyczepić” o złe zarządzanie spotkaniem i mimo wyrwanego remisu w samej końcówce, pozostaje spory niedosyt.
Strach pomyśleć, co by było bez niego!
Za wydarzenie przyjmujemy kolejny popis w wykonaniu lidera Wrocławian, a chodzi oczywiście o Piotra Samca-Talara. Kapitan zanotował dwie, kluczowe asysty dla losów tego spotkania, a mógł mieć trzy, gdyby nie minimalny spalony Marjanaca. To czwarte z pięciu spotkań w tym sezonie z liczbą zawodnika Śląska. Na swoim koncie ma już dwie bramki i trzy asysty, co jest świetnym wynikiem na starcie tego sezonu, a dodatkowo pozwala zauważyć, w jakim miejscu mogliby być Wojskowi, gdyby nie jego osoba. Fantastyczny występ popularnego „Samiego” nie przeszedł bez echa, ponieważ po raz kolejny w trwającej kampanii znalazło się dla niego miejsce w najlepszej jedenastce kolejki.
Najlepsi w 5. kolejce 🌟 pic.twitter.com/C86p7ykzae
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) 24 sierpnia 2026
