Janusz Góra. Kim jest asystent Piotra Tworka?

Janusz Góra. Kim jest asystent Piotra Tworka?

fot.: Krystyna Pączkowska / slaskwroclaw.pl

Jak wszyscy wiedzą w nowym sztabie szkoleniowym ekstraklasowego Śląska znalazł się Janusz Góra. Ponieważ wkrótce minie 30 lat od jego ostatniego występu w Śląsku (nie licząc gry w oldbojach), warto przypomnieć sylwetkę legendy klubu,  nierzadko mylonej z innym wybitnym piłkarzem Śląska - Jarosławem Górą. O obu pisałem blisko 19 lat temu w cyklu Aleja Gwiazd. Poniżej nieco uaktualniona wersja.



 

Góra to wychowanek Bielawianki Bielawa. Karierę zaczynał jako napastnik, potem był pomocnikiem, a po przyjściu do Śląska wiele lat spędził jako lewy obrońca. To tam był wyróżniającym się zawodnikiem trzecioligowej drużyny i latem 1984 przeszedł do Górnika Wałbrzych. Drużyna ta należała wówczas do czołówki ekstraklasy. Mimo sporej konkurencji w pomocy (m.in. Ciołek, Rusiecki, Sobczyk, Truszczyski) z miejsca wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie (debiut w lidze 15.08.1984 w meczu z Widzewem). Grał bardzo dobrze, co wykorzystał Śląsk - z czasem stał się jednym z najlepszych zawodników na tej pozycji w historii klubu. Przed Piotrem Celebanem to on był najskuteczniejszym obrońcą w historii klubu.

ŚLĄSK ZYSKUJE ZNAKOMITEGO OBROŃCĘ

Wiosną 1985 otrzymał powołanie do odbycia służby wojskowej i wkrótce trafił do Wrocławia. W Śląsku zadebiutował w czerwcu 1985 w wyjazdowym meczu rezerw z Mirkowem, decydującym o awansie do III ligi. Od następnego sezonu grał już w pierwszym zespole. W swym drugim występie przeciwko Lechii Gdańsk strzelił dwa gole. W Śląsku jednak dominowali w pomocy tacy zawodnicy jak Ryszard Tarasiewicz, Waldemar Prusik, Andrzej Rudy, Zbigniew Mandziejewicz i Stefan Machaj. Trener Apostel znalazł więc dla Janusza miejsce na lewej obronie. Był to strzał w 10 - wkrótce obrona Śląska z Pawłem Królem w środku oraz Waldemarem Tęsiorowskim i Januszem Górą po bokach zaczęła dorównywać drugiej linii.

NA ZACHODZIE GRAŁ W POMOCY

Po wyjeździe do Niemiec najczęściej grał w drugiej linii. Był zawodnikiem, który bardzo profesjonalnie podchodził do swoich obowiązków. Grał bardzo mądrze i zawsze podporządkowywał się interesowi drużyny. Dzięki rozsądnej grze utrzymywał formę przez wiele lat. Przez kilka lat był jednym z najlepszych polskich lewych obrońców, selekcjonerzy preferowali jednak Dariusza Wdowczyka lub Marka Ostrowskiego. Janusz grał bardzo dobrze w defensywie, a nawyki z występów w środku pola powodowały, że był bardzo groźny w akcjach ofensywnych - przeprowadzał efektowne rajdy skrzydłem, był bardzo szybki, notował wiele asyst, sam często strzelał bramki (dysponował bardzo mocnym strzałem z dystansu). Kiedy trzeba potrafił pokierować grą zespołu.

POCZĄTEK KARIERY REPREZENTACYJNEJ

W 1986 roku Góra z Tęsiorowskim (a także Prusikiem, Rudym i Jedynakiem) trafili do reprezentacji olimpijskiej (wówczas drugiej drużyny narodowej), walczącej o awans do Olimpiady w Seulu (nieznacznie ulegli wówczas RFN z Klinsmannem, Heasslerem, Riedlem, Wuttke czy Millerem). Sympatyczny, dobrze ułożony i coraz lepiej grający Janusz Góra był lubiany przez kibiców Śląska. Dlatego sporo obaw powstało wiosną 1987, gdy Górze kończyła się służba wojskowa. Musiał wracać do Wałbrzycha. W Górniku wystąpił jednak tylko w trzech meczach i ku radości kibiców ponownie pojawił się w Śląsku. Sezon 1986/1987 zakończył z Pucharem Polski (nie grał w finale), a następnie Superpucharem. Z kolei w lidze zdobył swojego pierwszego hat-tricka. Od tego momentu coraz częściej trafiał do siatki rywali (w 1987 roku zajął drugie miejsce w klasyfikacji „Piłki Nożnej” lewych obrońców) Wiele osób dopominało się debiutu Góry w reprezentacji, jednak był on potrzebny kadrze olimpijskiej, a trener Łazarek preferował Wdowczyka i ewentualnie Ciska.

PIERWSZA KADRA I WYJAZD DO NIEMIEC

Wreszcie w 1989 roku nowy selekcjoner Andrzej Strejlau powołał go na mecz z Anglią w Chorzowie (EMŚ). W tym spotkaniu Góra nie zagrał, ale dwa tygodnie później, 25 października zadebiutował w pierwszej drużynie narodowej, zmieniając Nawrockiego w 81. minucie meczu ze Szwecją (EMŚ). Góra zyskał praktycznie abonament na powołania do kadry - w tym samym roku był rezerwowym w meczu z Albanią oraz zagrał z Iranem. Rok później zagrał pięć razy, ale czterokrotnie wchodził z ławki. Góra po odejściu Tarasiewicza, Prusika i Rudego coraz częściej pojawiał się w pomocy, organizując grę Śląska. W drugim półroczu wypadł z kadry. Wrócił do niej w październiku 1991 (był rezerwowym w meczu z Irlandią), a następnie pojechał na tournee do Egiptu). Sezon 1991/1992 był dla Góry wyjątkowym - strzelił aż sześć goli w lidze. Razem z Władimirem Greczniewem decydowali o stylu gry Śląska. Był to jednocześnie pożegnalny sezon w barwach Śląska, gdyż latem przeniósł się do zespołu Stuttgarter Kickers, który właśnie spadł z Bundesligi. Odejście Góry (a także Greczniewa) było sporym ciosem - w następnym sezonie Śląsk spadł z ekstraklasy.

KONTUZJE PRZESZKODZIŁY W KARIERZE

Tymczasem Góra swój pierwszy sezon w nowym klubie miał bardzo udany - zagrał w 34 meczach i strzelił trzy gole. W następnym sezonie doznał jednak kontuzji i wystąpił tylko w 16 meczach (jeden gol), a Kickersi spadli z ligi. Pobyt w Regionallidze trwał zaledwie rok. Po awansie Góra doznał jednak poważnej kontuzji wiązadeł krzyżowych, która wyeliminowała go z gry na rok. Miał już wtedy 34 lata i kibice powoli o nim zapominali, a reszta przewidywała, że Góra będzie już dogrywał ostatnie lata w zespołach z niższych lig. Tym bardziej, że w 1997 roku Janusz przeszedł do trzecioligowego SSV Ulm. Podobno podpisując kontrakt, zastrzegł sobie sporą gratyfikację w przypadku awansu do Bundesligi. Dla klubu pozornie  ryzyko było niewielkie – III liga, zawodnik już swoje lata miał... tymczasem wkrótce jego nowa drużyna awansowała do drugiej, a następnie do I ligi (1999 rok).

DRUGA MŁODOŚĆ

37-letni Góra był jednym z najlepszych zawodników II ligi i znalazł się w „11” sezonu. W Bundeslidze Góra mimo swojego wieku nadal błyszczał - był najlepszym zawodnikiem drużyny, kilka razy wybierano go do jedenastki kolejki, strzelił trzy gole. Jest dzięki temu jednym z najstarszych strzelców ligi. Ulm spisywał się nieźle, ale potem m.in. w wyniku kontuzji Góry i jego dwumiesięcznej pauzy obniżył loty i w efekcie zaliczył dwa spadki z rzędu. Góra w 2001 (w wieku 38 lat) trafił do IV-ligowego FC Augsburg, gdzie również odgrywał kluczową rolę. Po roku awansował z nim do III ligi, a rok później miał nawet szansę na awans do II ligi. Często pod koniec sezonu pojawiał się we Wrocławiu i grywał w Śląsku w drużynie oldbojów, zachwycając swoją formą.

ROZWÓJ KARIERY TRENERSKIEJ

Latem 2003 roku wrócił do Ulm tym razem jako grający asystent trenera. Przez trzy sezony rozegrał 73 mecze i strzelił siedem goli. Karierę piłkarską zakończył w 2007 roku. W Ulm pracował do 2012 roku, a następnie przeniósł się do Austrii. W latach 2012-2015 pracował z młodzieżą w Red Bull Salzburg. Jego wychowankowie grają obecnie w barwach wielokrotnego triumfatora austriackiej Bundesligi i uczestnika Ligi Mistrzów. Kolejnym klubem był FC Liefering (asystent i pierwszy trener). Latem 2020 roku Janusz Góra został asystentem trenera Żurawia w Lechu Poznań, a w kwietniu 2021 poprowadził samodzielnie Kolejorza w meczu z Legią (wynik 0:0). Janusz Góra ma licencję trenerską UEFA PRO.

Podsumowanie występów w kadrze: 4 mecze w reprezentacji młodzieżowej, 17 w reprezentacji olimpijskiej (jeden gol) i11 występów w pierwszej reprezentacji. W polskiej ekstraklasie rozegrał 203 mecze (181 w barwach Śląska) i strzelił 24 gole (23 dla Śląska). W Bundeslidze w 25 meczach strzelił trzy gole.

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.