Jezierski: W grze Hapoelu nie było zaangażowania (WYWIAD)

Jezierski: W grze Hapoelu nie było zaangażowania (WYWIAD)

fot.: Damian Filipowski

W czwartkowy wieczór na stadionie w Petach Tikwa Śląsk powalczy o przypieczętowanie awansu do 4. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy. O postawie Hapoelu Beer Szewa w meczu, który tydzień temu przegrał na Stadionie Wrocław 1:2, oczekiwaniach oraz atutach Izraelczyków rozmawiamy z Remigiuszem Jezierskim, byłym napastnikiem Śląska oraz Hapoelu.



 

REMIGIUSZ JEZIERSKI - urodzony w Świdnicy napastnik, który w latach 1997 - 2002 i w sezonie 2010/2011 występował w barwach Śląska Wrocław. Dla zielono-biało-czerwonych w ekstraklasie rozegrał łącznie 52 mecze, w których zdobył osiem bramek, a barwy wrocławian reprezentował również w niższych klasach rozgrywkowych. Pierwszą przygodę ze Śląskiem zakończył transferem do Hapoelu Beer Szewa, dla którego grał przez dwa lata, a później w Izraelu występował też dla Ihud Bnei Sakhnin.


Czy było dla pana zaskoczeniem, że Hapoel Beer Szewa szczególnie w pierwszej połowie wyglądał od Śląska gorzej piłkarsko i przegrał pierwszy mecz we Wrocławiu 1:2?

Piłkarsko to może nie do końca bym się zgodził, bardziej odstawał zaangażowaniem. Byłem zaskoczony tym, że podeszli do spotkania za bardzo pewni siebie czy może stremowani. Zaangażowanie, doskok, to wszystko było na zbyt niskim poziomie. Hapoel nie pokazał żadnej takiej jakości piłkarskiej, która mogłaby wywołać opinie „wow, faktycznie grają jak faworyt tego dwumeczu, to widać”. Tych argumentów, czy realnego zagrożenia z przodu tak naprawdę nie mieli. Widać potencjał szybkościowy na skrzydłach, ale to nie było wykorzystane. Podobnie techniczny u zawodników środka pola i cofniętego napastnika Ramziego Safouriego. To wszystko nie przekładało się na okazje bramkowe, zobaczymy jak będzie w czwartkowym rewanżu w Izraelu.

Drugi mecz z Hapoelem będzie dla Śląska trudniejszy nie tylko dlatego, że rywal już go poznał, ale także biorąc pod uwagę, że swoją rolę może odegrać publiczność na stadionie w Petach Tikwa? Czy przed dwumeczami z takimi zespołami z góry można zakładać, że najgroźniejszą twarz będą pokazywać właśnie w roli gospodarza?

Wiadomo, trudno przed rozpoczęciem rywalizacji myśleć na zasadzie „odpuszczamy wyjazd, bo i tak zagramy swoją piłkę przed własnymi kibicami” ale zgadzam się, że w czwartek trochę tak to może wyglądać. Nie chciałbym też, żeby Śląsk przegapił ten rewanż, to znaczy zaczął myśleć, że nie ma się co przejmować, bo będzie równie łatwo, jak tydzień temu u siebie. Nie daj Boże jednak poprzeczka będzie zawieszona o szczebel wyżej, albo my możemy mieć problem ze skutecznością i taki mecz można przegrać. Tutaj trzeba będzie być po prostu czujnym.

Hapoel w poprzednim sezonie występował w fazie grupowej Ligi Europy i notował nawet całkiem niezłe wyniki. Odpadnięcie ze Śląskiem byłoby dla tego klubu czymś w rodzaju małej katastrofy?

Trochę tak, właśnie o to chodzi. Hapoel jest po tłustych latach, więc rzeczywiście aspekt takiej dodatkowej presji to jedno, a po drugie być może swoją rolę odegra również jakieś samozadowolenie. Nie lubię jednak tak mówić, bo sportowcy to ambitni ludzie, którzy w każdym treningu i meczu zawsze walczą na maksa. Pomimo tego co działo się już w ich wykonaniu w poprzednim sezonie nie wierzę w zlekceważenie Śląska, szansy upatrywałbym raczej w pozyskaniu dużej liczby nowych zawodników. Niezgranie, nieugruntowana jakość zespołu, to może być w czwartkowym meczu na korzyść drużyny trenera Jacka Magiery.

Czy to jest zespół dysponujący aż tak dużą siłą w ofensywie, jak pokazał to w dwumeczu poprzedniej rundy przeciwko Ardzie Kyrdżali. Rezultaty meczów z Bułgarami (2:0 i 4:0) mogły zrobić wrażenie.

Nie chcę tutaj starać się być oryginalny, bo sam do końca tego tak naprawdę nie wiem. Aż takiej mocy w ofensywie Hapoelu w pierwszym meczu na Stadionie Wrocław nie widzieliśmy, więc z jednej strony można powiedzieć, że po prostu to ich poprzedni rywal był słaby, ale z piłkarskiego życia wiem, że mecz do meczu i tydzień do tygodnia to często są dwie zupełnie różne historie. Mają fajny zespół z ciekawym potencjałem, ale dzięki Śląskowi nie pokazali tego w pierwszym spotkaniu i miejmy nadzieję, że wrocławianie są na tyle dobrym zespołem, że również w rewanżu będą potrafili to zniwelować.

Warunki atmosferyczne mogą w czwartkowym meczu stanowić atut drużyny ligi izraelskiej?

Na pewno, uważam, że to trochę może być przewaga Hapoelu, a trudność dla nas. Wiadomo, że te okoliczności są takie same dla obu zespołów, jednak organizmy piłkarzy z Izraela są trochę bardziej zaadoptowane do warunków, w jakich będzie rozgrywany czwartkowy mecz. W takich upałach nigdy nie gra się jednak łatwo.

Pomimo porażki w pierwszym spotkaniu na Stadionie Wrocław Hapoel należy stawiać w roli faworyta, czy Śląsk stać na to, by powalczyć o awans do fazy play-off Ligi Konferencji Europy jak równy z równym.

Trzeba sobie obiektywnie powiedzieć, że zespół trenera Magiery jest w niezłym gazie. Potrafi tworzyć sobie sytuacje, strzelać. Nawet będąc drużyną w gruncie rzeczy ciut słabszą, tak jak w domowym meczu z Lechią (1:1), bo to gdańszczanie byli w naprawdę niezłej formie i narzucili styl grania, czego myślę, że gospodarze do końca się nie spodziewali, to i tak umiał dochodzić do tych okazji. To jest naprawdę fajne, ponieważ oglądamy atrakcyjne widowiska, gdzie szala co chwilę przechyla się w jedną albo drugą stronę. Tak samo Śląsk stać na wiele w wyjazdowym meczu z Hapoelem Beer Szewa. Dobra forma, którą zawodnicy trenera Jacka Magiery prezentują w ostatnim czasie, o tym przekonuje.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.