Kapitan na wylocie?
Śląsk już nie chce Sebastiana Mili będącego ostatnio w kiepskiej formie, a wciąż zarabiającego krocie. Działacze chętnie pozbyliby się swojego rozgrywającego, a ten szuka nowego klubu. Jego menedżer przyznaje, że zawodnik dostaje oferty od innych pracodawców. Przegląd Sportowy pisze, że klub z Wrocławia najchętniej pozbyłby się kapitana, z którym wiąże go wysoki kontrakt. Jeszcze tej zimy interesował się nim ponoć mistrz Cypru, lecz ostatecznie do transferu nie doszło.
Sebastian Mila mógł kilka tygodni temu zostać piłkarzem APOEL-u Nikozja. Z transferu nic nie wyszło. Symptomatyczne jest jednak zachowanie Śląska: we Wrocławiu nie chcą już trzymać Mili za wszelką cenę.
- Cypryjczycy złożyli konkretną ofertę, ale finalnie nie doszliśmy do porozumienia w kwestii kontraktu – cytuje menedżera Daniela Webera portal Sport.pl.
Media dodają, że wysokie umowy wiążą WKS jeszcze z kilkoma zawodnikami, ale w innych przypadkach wygasają po sezonie.
W Śląsku już niedługo ma nie być piłkarzy z kontraktami zbliżającymi się, a nawet przekraczającymi barierę stu tysięcy złotych miesięcznie brutto. O ile jednak Marian Kelemen czy Przemysław Kaźmierczak mają umowy ważne tylko do połowy bieżącego roku i raczej żaden z nich nie dostanie propozycji dalszej współpracy, Mila jest związany kontraktem do czerwca 2016 roku – zauważa PS.
- Nowe władze klubu otwarcie przyznają, że nie stać ich na utrzymywanie niektórych zawodników z drużyny. W tym gronie jest między innymi Sebastian - przyznaje Weber.
Przegląd bardzo krytycznie ocenia postawę pomocnika w obecnych rozgrywkach, który przecież może liczyć na skuteczność Marco Paixão.
Latem podpisał nową, trzyletnią umowę i... przestał grać tak dobrze jak wcześniej. W siedemnastu spotkaniach ligowych strzelił tylko jednego gola. Komu? Najsłabszemu w ekstraklasie Widzewowi Łódź. Dołożył do tego przez całą rundę dwie asysty – ma ich mniej niż Dudu Paraiba, Sylwester Patejuk, a nawet Waldemar Sobota, który w sezonie 2013/14 spędził we Wrocławiu ledwie miesiąc. (...) A to wszystko pomimo faktu, że teraz ma przed sobą najlepszego napastnika, z jakim przez te wszystkie lata grał w Śląsku.
Dziennikarze wątpią również w odbudowanie formy byłego reprezentanta Polski oraz awans do grupy mistrzowskiej ekstraklasy.
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że sportowo jest on coraz bardziej po drugiej stronie rzeki. (...) Na dodatek Mila po świątecznym urlopie zjawił się w klubie w niezbyt dobrej kondycji fizycznej. Tłumaczył, że z powodu kontuzji nie był w stanie zrealizować rozpiski, przedstawionej mu przez sztab szkoleniowy.
- Rozglądam się za nowym klubem dla Sebastiana, ale nic więcej nie powiem. Czekamy na powrót prezesa z urlopu i wtedy będziemy wiedzieli na czym stoimy. Być może spotkamy się jeszcze w tym tygodniu - zapowiada Weber.
Klapa sportowa też wisi w powietrzu: prawdopodobnie drużyna nie wejdzie do pierwszej ósemki ligi i nie zagra w grupie mistrzowskiej. Tym samym wygeneruje spółce kolejne straty przy organizacji meczów na tak dużym stadionie - dodaje PS.
Kolejnym problemem jest bowiem kiepska sytuacja finansowa wrocławskiego klubu, który ucierpiał szczególnie w czasie sporów właścicielskich w minionym roku.
Wiele o przyszłości kapitana wrocławian może się wyjaśnić po zebraniu wspólników, do którego może dojść jeszcze w styczniu. Muszą oni sięgnąć do kieszeni, ponieważ budżet Śląska obciążony kontraktami takich piłkarzy jak między innymi Mila po prostu się nie dopina. Klub stracił już głównego sponsora (Tauron płacił 5 mln zł rocznie) i nie przedłuży wygasającego po sezonie, a wartego około 700 tys. zł rocznie, kontraktu ze sponsorem technicznym – Pumą (odzieżowy potentat poirytowany pasywnością ze strony wrocławian zakończył rozmowy) - twierdzi Przegląd Sportowy.
Dodajmy, że Sebastian od 2008 r. rozegrał w barwach WKS-u 182 mecze, z czego 146 w ekstraklasie. Strzelił w nich 33 gole, w tym 27 ligowe. Wywalczył mistrzostwo Polski, wicemistrzostwo kraju oraz brązowy medal.