Kapitan Śląska wraca do gry

Przez rok ciągnęły się kłopoty zdrowotne Dariusza Sztylki. Kontuzja mięśnia przywodziciela, operacja wyrostka robaczkowego oraz groźne powikłania po jej przeprowadzeniu sprawiły, że kapitan WKS-u brał pod uwagę nawet zakończenie piłkarskiej kariery. Jesienią zeszłego roku wrócił do treningów i trzykrotnie udało mu się wybiec na boiska ekstraklasy. Na kilka minut. Teraz Sztylka chciałby powalczyć o miejsce w pierwszej jedenastce. - Trenuję na maksa i czekam aż przyniesie to efekty – mówi wieloletni gracz Śląska.


 

Choć piłkarze w okresie świąteczno-noworocznym rozjechali się na urlopy, dostali od sztabu szkoleniowego rozpiskę z ćwiczeniami do wykonania. - Trenowałem indywidualnie chyba trochę ciężej niż koledzy z zespołu – nie kryje Sztylka. - Sprawdzałem jak na obciążenia reaguje mój organizm. Na razie wygląda to dobrze i mam nadzieję, że tak będzie przez cały okres przygotowawczy – dodaje kapitan wrocławskiej drużyny.

Sztylka to środkowy obrońca lub defensywny pomocnik. Kiedy jesienią 2008 roku po raz ostatni grywał regularnie, trener Tarasiewicz ustawiał go zarówno na jednej, jak i drugiej pozycji. Po ponad roku konkurencja w zespole jednak się zwiększyła. Ilościowo bilans zysków i strat wynosi zero, lecz Jarosław Fojut i Amir Spahić wydają się lepszymi piłkarzami od Wojciecha Górskiego i Petra Pokornego. W którym sektorze boiska widzi dla siebie miejsce Sztylka? - Nie myślę teraz o tym. Każdy z nas trenuje po to, aby grać. A pozycję, na której jesteśmy najbardziej przydatni zespołowi, ustala już trener – zakończył piłkarz.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.