Kiereś: Wywozimy zasłużony punkt

Kiereś: Wywozimy zasłużony punkt

fot.:

Pomeczowa wypowiedź trenera Górnika Łęczna, Kamila Kieresia. Szkoleniowiec gości odpowiedział także na pytania dziennikarzy.



 

Podsumowanie meczu.

Muszę zacząć wypowiedź o tym jak zaczęliśmy sezon. Mieliśmy mało czasu na treningi po barażach, mało czasu na transfery. Jeden sparing, który nie dał obrazu w jakiej dyspozycji są zawodnicy. Niektórym piłkarzom trzeba jeszcze wyrównywać poziom. Zaczęliśmy nieciekawie, bo remisem, potem dwie porażki, 7 bramek straconych. Trzeba zrobić reset. Miałem pomysł, ale oczywiście papier wszystko przyjmie. Zmieniliśmy ustawienie na 3-4-3, mieliśmy kilka dni, by wkomponować nowych graczy i przyjechaliśmy z ambitnym nastawieniem. Nie lubię opowiadać bajek, co to nie zrobimy, tylko boisko miało pokazać. Pokazaliśmy godną postawę, zapracowaliśmy na ten punkt, mieliśmy szczęście, że VAR anulował bramkę. Zasłużenie wywozimy z Wrocławia cenny punkt, zagraliśmy na zero z tyłu i to daje nam ambicje i motywację, by budować pozycję w lidze.

Niewielka liczba zmian Śląska dzisiaj. Czy był pan na to przygotowany?

Skupiłem bardziej uwagę na tym, jakim systemem Śląsk gra. Wiadomo, że Śląsk był drużyną pucharową i dzielił ligę z pucharem. Chodziło tu bardziej o wiarę w naszą drużynę, w przygotowaną taktykę. Nie wiem do końca, czy dzisiejsze ustawienie to będzie nasza główna formacja. Patrzyliśmy, że ekstraklasa gra nieco inaczej niż 1 Liga. Nie chcieliśmy być zespołem jednostronnym. Będziemy musieli się mocno bronić w lidze, ale szukamy systemu, który pozwoli też tworzyć sytuacje.

Jest pan zadowolony z tego jednego punktu, który się udało wywalczyć?

Jeżeli awansujesz późno do ekstraklasy, masz mało czasu na treningi i sprawdzenie piłkarzy, mieliśmy tylko jeden sparing. Początek nieciekawy, 7 bramek w dwóch meczach, to z remisu tutaj musisz być zadowolony. Każdy chce wygrywać, ale z perspektywy tego naszego startu w lidze to jest to cenny punkt.

Przeprowadził pan dziś tylko dwie zmiany. Czym to było spowodowane?

Mieliśmy mało czasu na trenowanie w tym systemie. Nie do końca znany jest mi poziom motoryczny niektórych zawodników. Nieźle to funkcjonowało. Nie chciałem pogarszać sytuacji i zmieniać czegoś na silę. Zmieniałem tylko jak zawodnik był już mocno zmęczony. Chciałem mieć mocny fundament na boisku. Często korzystam z tych pięciu zmian, ale jak nie masz pewności czy kadra da tę pewność, to trzymam taki skład.

Trener personalny – czy warto z nim ćwiczyć?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.