Kita dementuje

W dzisiejszym wydaniu dziennika „Sport” ukazał się wywiad z Waldemarem Kitą, biznesmenem polskiego pochodzenia. Niestety, okazuje się, że nie ma od w planach zaangażowania się w przejęcie Śląska
- Kiedy wysyła pan sowity przelew do wrocławskiego banku?
- Przepraszam, jaki przelew?
- Żeby coś kupić, trzeba zapłacić...
- To prawda. Ale co miałbym kupować?
- Jak to co? W polskich mediach zahuczało, że chodzi o Śląsk Wrocław.
- Bzdura! Nie wiem, kto wymyśla takie historie.
- W tym momencie być może zasmucił pan pół Wrocławia...
- Przykro mi, ale ze mną nie kontaktował się żaden z przedstawicieli miasta ani klubu. Dzisiaj jestem we Francji i nie sądzę, by w najbliższym czasie miało to ulec zmianie.
- Nie chce się wierzyć, że cała sprawa wzięła się z sufitu...
- No może nie całkiem. Jakiś miesiąc temu zagadnął mnie w tej sprawie Heniu Kasperczak. Nie odpowiedziałem nic konkretnego, bo na temat wrocławskiego klubu nie mam praktycznie żadnej wiedzy. I tyle.
- Ale Kasperczak w pana imieniu zdążył już negocjować z władzami Wrocławia. Plan jest prosty: Kita właścicielem Śląska, a pan Henryk dyrektorem sportowym...
- Wprawdzie znamy się jakieś piętnaście lat, ale to i tak... ciekawa sprawa. Może Heniek rzeczywiście ma jakiś plan. Nie znam jednak szczegółów, więc nie będę się mądrzył. Nie jestem facetem, który opowiada głupoty.
- Mówiło się też, że Kasperczak czeka na styczniowy Puchar Narodów Afryki. Jeśli straci po nim pracę, wówczas przystępujecie do wrocławskiej ofensywy.
- Po raz pierwszy słyszę to od pana.
źródło: Sport
