Kolos powstaje z kolan (SYLWETKA)

Kolos powstaje z kolan (SYLWETKA)

fot.: twitter.com/ruchchorzow1920

Na poziomie II ligi gra obecnie jeden z najbardziej utytułowanych klubów w historii Polski. Ruch Chorzów, bo o nim właśnie mowa, przez ostatnie kilka lat przeszedł przez istne piekło, goszcząc nawet na czwartym poziomie rozgrywkowym. Wszystko jednak wskazuje na to, że przy Cichej sytuacja wraca do normy i niebieskie barwy będą mogły w niedalekiej przyszłości znów z dumą zabłysnąć wśród wielu innych uznanych marek na polskiej arenie.



 

Dzisiaj z rozrzewnieniem wspominany jest w Chorzowie ostatni sezon Niebieskich w ekstraklasie. Miało to miejsce w kampanii 2016/17, a w barwach 14-krotnego Mistrza Polski występowali wtedy znani i doświadczeni m.in. Rafał Grodzicki, Piotr Ćwielong oraz gracze stawiające pierwsze poważne kroki w futbolu, jak np. Jakub Arak oraz Patryk Lipski i tak moglibyśmy wymieniać jeszcze długo. Jak to często bywa w przypadku spadków, okazał się on tylko jednym z kłopotów, które trawiły górnośląski klub. Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to najpewniej chodzi o pieniądze. Tak też było w tym przypadku. Zespół, który od awansu do ekstraklasy w 2007r. potrafił m.in. trzykrotnie znaleźć się ostatecznie na podium rozgrywek, trzykrotnie godnie reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej (za każdym razem odpadali w ostatniej rundzie eliminacji do Ligi Europy) oraz dwukrotnie znaleźć się w finale Pucharu Polski (ani razu nie wygrywając), nagle spadł do piłkarskiego piekła.

KŁOPOT ZA KŁOPOTEM

Problemy wynikające ze złego zarządzania polskimi klubami piłkarskimi to nie pierwszyzna. Tak było chociażby w Polonii Warszawa za rządów Józefa Wojciechowskiego i tak też było w Ruchu Chorzów. W 2017r. Spółka Akcyjna klubu rozpoczęła postępowanie układowe, którego celem było uzgodnienie z wierzycielami warunków spłaty długów, które wynosiły w tamtym momencie 8 mln złotych. Był to pierwszy taki przypadek w historii futbolu nad Wisłą. Zalegające pensje, brak premii – ot, chorzowska codzienność. Odbiło się to także na boisku, bowiem Niebiescy rozpoczęli sezon 2017/18 w I lidze z minusowymi sześcioma punktami za zaległości finansowe. Obraz tamtej kampanii w wykonaniu podopiecznych Argentyńczyka Juana Ramona Rochy był fatalny, a najlepiej odwzorowują go porażki 0:6 z Pogonią Siedlce i Wigrami Suwałki. Kolejny spadek stał się faktem – Ruch po raz pierwszy zagościł w II lidze.

Jakby tego było mało, w następnym sezonie jeszcze bardziej pogorszyła się sytuacja utytułowanego klubu z Górnego Śląska. Po raz trzeci z rzędu Niebiescy spadli z ligi z ostatniej pozycji w tabeli, tracąc do bezpiecznego miejsca aż 8 punktów. To spowodowało zmianę linii ideologicznej klubu, który stał się bardziej otwarty dla kibiców, chcących mieć wpływ na sprawy ukochanej drużyny. Widoczne było to m.in. przy okazji otwarcia nowego sklepu klubowego, za którego budową stali kibice, a konkretnie 432 darczyńców, których imionami lub ksywkami ozdobiono zewnętrzną ścianę budynku.

Nowy prezes Ruchu Chorzów, Seweryn Siemanowski (fot. ruchchorzow.com.pl)

IDZIE NOWY RUCH

Jednocześnie przyszedł czas na zmiany w strukturze zarządzającej klubem z Cichej. Konkurs na nowego prezesa wygrał Seweryn Siemianowski, czyli były piłkarz Ruchu. To nie były jednak całe porządki, jakie należało poczynić. Opiekę nad piłkarzami powierzono trenerowi Łukaszowi Berecie, a efekty jego pracy nadeszły błyskawicznie. Pomimo, że sezon 2019/20 został przerwany przez pandemię, Niebiescy zimową przerwę zakończyli na miejscu wicelidera. Jeden jedyny pojedynek rundy wiosennej to mecz z rezerwami Zagłębia Lubin, zakończony remisem 1:1. Decyzją PZPN-u sezon III ligi został zakończony wcześniej, a Ruch uplasował się na najniższym stopniu podium. Już wtedy rozkręcał się mocno znany ze Śląska Wrocław Mariusz Idzik, który z 14. trafieniami na koncie okazał się najlepszym strzelcem trzeciej grupy w III lidze.

Mariusz Idzik ponownie zawodnikiem Śląska (fot. slaskwroclaw.pl)

Wreszcie nadeszła zeszłoroczna kampania, przed którą ostrzono sobie zęby na ostateczny awans na kolejny szczebel rozgrywkowy. Ruch szedł jak burza przez kolejne ligowe weekendy, a zimę spędził na fotelu lidera. Nie inaczej było na koniec, pomimo przeciwności losu w postaci kontuzji w trakcie zimowych przygotowań Patryka Sikory i właśnie Idzika. Wychowanek Śląska nie zdejmował nogi z gazu i w całych rozgrywkach uzbierał aż 20 goli. Jego historia zatoczyła koło, ponieważ po okresie poszukiwań innego klubu, niedawno trafił ponownie do Śląska.

Ruch Chorzów w sezonie 2020/21 – 30 wygranych, 2 remisy, 4 porażki, 92 punkty, gole: 93-30

MARSZ KU PIŁKARSKIEMU OLIMPOWI

Nie będzie błędnym stwierdzenie, że chorzowianie odrodzili się jak feniks z popiołów. Pomimo, że poprzedniego szkoleniowca zastąpił Jarosław Skrobacz z Miedzi Legnica, to klub nadal pokazuje swoją siłę w obecnym sezonie, a na poziomie centralnym pierwszy mecz przegrał dopiero w 12. kolejce, co okazało się jedynym takim przypadkiem w Polsce. Dzisiaj dług Ruchu wynosi 20 mln złotych, ale przy Cichej wszystko płacone jest na bieżąco. A bywały przecież czasy, kiedy w klubie brakowało podstawowych rzeczy, jak. np. wody. Pamięta to obecny kapitan Niebieskich i jednocześnie najlepszy strzelec w tym sezonie (5 goli), Tomasz Foszmańczyk, który już znacznie wcześniej mógł powrócić do legendarnego Ruchu. O sile zespołu stanową także mający ponad 200 występów na poziomie ekstraklasy napastnik Łukasz Janoszka oraz były gracz Śląska, Daniel Szczepan. Na Górnym Śląsku wszystko wraca do normy, a najlepiej oddają to kolejne rekordy frekwencji przy Cichej. Wielki Ruch powraca!

Mecz 16. kolejki II ligi pomiędzy Ruchem Chorzów a Śląskiem II Wrocław już w sobotę, 6 listopada, o godzinie 18:00, a naszą relację ze stadionu przy Cichej będziecie mogli śledzić TUTAJ.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.