Koronawirus w Śląsku!
fot.: Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl
Niestety stało się to, czego bardzo się obawialiśmy. Klub oficjalnie poinformował o dodatnim wyniku testu u jednego z zawodników Śląska Wrocław. To fatalna wiadomość.
Do tej pory o koronawirusie pisano w kontekście Wisły Płock, Lechii Gdańsk i Legii Warszawa. Niestety problem pojawił się także we Wrocławiu. Dzisiaj, czyli w czwartek, wszyscy piłkarze Śląska przeszli ponownie test na obecność SARS-CoV-2, jeden z nich był dodatni.
- Zgodnie z rekomendacjami medycznymi, badanie zostanie przeprowadzone ponownie w piątek. Wtedy też zapadną decyzje dotyczące dalszych kroków, o których będziemy informować - czytamy w oświadczeniu klubu.
Według przekazanych dodatkowych informacji zakażony piłkarz czuje się dobrze, nie wykazuje żadnych niepokojących objawów i obecnie przebywa na kwarantannie domowej. Od kilku dni jest także odizolowany od reszty zespołu, nie uczestnicząc w tym czasie w treningach pierwszej drużyny.
Na podstawie tego ostatniego zdania można snuć teorie, że zawodnik zakażony jest albo od jakiegoś czasu kontuzjowany, albo to jeden z tych piłkarzy, którzy byli zamieszani w ostatnią aferę, o której pisaliśmy TUTAJ. Po niej Mark Tamas, Erik Exposito i prawdopodobnie jeszcze jeden gracz dostali zakaz treningów z zespołem, bo obawiano się, że ze względu na naruszenie reżimu sanitarnego mogą być zarażeni.
Nieważne jednak kto, ważne, że ktoś. Dla Śląska może to oznaczać spore problemy z rozpoczęciem sezonu, przecież pierwszy mecz ma odbyć się już w niedzielę przeciwko ŁKS-owi w 1/32 Pucharu Polski.
Trzymamy kciuki za ujemne wyniki piątkowych testów!
