Koszmar w obronie: Mordowija – Śląsk 6:2 (3:2)
Tego nikt się nie spodziewał. Śląsk został rozgromiony przez beniaminka pierwszej ligi rosyjskiej Mordowiję Sarańsk. Marian Kelemen piłkę z siatki wyciągał sześciokrotnie – prostopadłe podania rywali i własne błędy były zmorą dla wrocławskiej defensywy. Bramki strzelone przez Piotra Celebana i Vuka Sotirovicia są marnym pocieszeniem, blamaż jest faktem. Trener Ryszard Tarasiewicz postanowił, że wyjściowy skład rozegra pełne 90 minut spotkania. W porównaniu do sparingu z RAD-em Belgrad zaszły dwie zmiany: Łukasiewicz zastąpił Baiano, a Sochę zluzował Fojut. Po tych roszadach Madej wrócił na prawe skrzydło, a na skraj defensywy przesunięty został Celeban.
I to właśnie prawy obrońca otworzył w 11 minucie wynik spotkania. Z rzutu rożnego dośrodkował Sebastian Mila, a popularny Cele głową wpakował piłkę do siatki. Takie gole w lidze Śląsk już strzelał, więc okazało się, że stały fragment gry w wykonaniu tej dwójki jest nadal groźną bronią WKS-u.
Gorzej jedenastka z Wrocławia radziła sobie w obronie. Trzy gole stracone w ciągu czterech minut wystawiają naszej defensywie mierne świadectwo. Kelemena pokonał Muhametszin i dwukrotnie Panczenko.
Szczęśliwie Śląsk nie został jeszcze znokautowany - stracone gole podziałały na graczy Tarasiewicza mobilizująco. A w szczególności na Milę, który z łatwością mijał rywali, dogrywał i uderzał na bramkę. To ostatnie czynił także Vuk Sotirović. Za pierwszym razem po dograniu Madeja uderzył nieczysto. Po chwili poprawił się i tuż przed przerwą strzelił kontaktowego gola.
Nadzieje na dogonienie Rosjan w drugiej części nie mogły zostać zrealizowane, gdyż w rozsypce znajdowała się wrocławska defensywa. Na placu gry pojawił się Rustiem Muhametszin, który najwyraźniej pozazdrościł bratu wpisania się na listę strzelców w pierwszej połowie i sam zdobył dwie bramki.
Nadal walczył Mila. Bił rzuty wolne i starał się ponownie obsłużyć Celebana. Obrońcy Mordowiji ze swoich błędów wyciągali jednak wnioski. A ambitny „Roger” starł się z jednym z rywali przy linii bocznej i oba zespoły musiały kończyć mecz w dziesiątkę.
W końcówce pomocnicy z Sarańska zagrali kolejną prostopadłą piłkę, a szansy nie zmarnował Żestkow. Kelemen wszystkiego jednak nie wpuszczał i na poprawę humoru wyłapał strzały Soboljewa i Dutowa.
Mordowija Sarańsk - Śląsk Wrocław 6:2 (3:2)
Bramki: Panczenko 14, 18, Rusłan Muhametszin 17, Rustiem Muhametszin 52, 66, Żestkow 85 - Celeban 11, Sotirović 45
Mordowija:Djaczenko – Mułdarow, Kurdanin, Szabajew, Jerkan, Kuleszow, Semler, Łusikjan, Panczenko, Sysujew, Muhametszin
W II połowie grali także: Zajcew, Dutow, Wasiljew, Tomo, Dorochin, Rustiem Muchamietszyn, Wieruszkin, Żestkow, Sobolew.
Śląsk: Kelemen - Celeban, Fojut, Spahić, Pawelec - Madej, Sztylka, Łukasiewicz, Mila, Ćwielong - Sotirović
źródło: slaskwroclaw.pl