Kosztowne błędy Młodego Śląska
Już sam początek spotkania pokazał, że drużyna Ignasiaka nie wyszła na boisko odpowiednio skoncentrowana. Choć wydawało się, że to Śląsk przejmie inicjatywę to zaledwie dwie minuty pomyłek, niecelnych podań strat i nieporozumień linii defensywy pozwoliły Cracovii na zdobycie dwóch bramek. Najpierw, po chaotycznej próbie wyjścia z własnej połowy piłkę przejęli goście, futbolówka trafiła do Jelenia, który z 25 metrów przymierzył w samo okienko bramki Dąbrowskiego. Zaledwie na minutę potrafili uspokoić grę zawodnicy Śląska, ponieważ fatalną stratą popisał się jeden z obrońców i w sytuacji sam na sam Witkowski nie pomylił się spokojnie trafiając do siatki.
Dopiero te wydarzenia najwyraźniej zmobilizowały wrocławian do lepszej gry, ponieważ przejęli oni inicjatywę i atakowali coraz groźniej. Groźnie po rzucie rożnym uderzał Suppan, a strzał Bilińskiego z linii bramkowej wybił obrońca Cracovii. Wreszcie w 21 minucie Śląsk skutecznie odpowiedział – piłka z autu trafiła do Kamila Bilińskiego, który świetnie wymanewrował dwóch rywali i uderzył pod wychodzącym bramkarzem. Niestety już po kilku minutach to Cracovia miała szansę podwyższyć wynik spotkania, a ‘asystę’ mógł zaliczyć Filip Barski, który najpierw piłkę stracił, a potem dogonił rywala i desperackim wślizgiem naprawił swój błąd. Jeszcze przed przerwą do wyrównania mógł doprowadzić Robert Menzel jednak jego uderzenie minęło słupek bramki rywali.
Niestety po przerwie widać było, że udzielona w szatni przez trenera Andrzeja Ignasiaka reprymenda na wiele się nie zdała, ponieważ Cracovia co chwilę wykorzystywała kolejny błąd defensywy Śląska i znajdowała się pod bramką Dąbrowskiego. W 50 minucie najpierw golkiper wrocławian popisał się świetnym refleksem wybijając piłkę na rzut rożny po którym pomogła mu poprzeczka gdy błąd w kryciu starał się wykorzystać jeden z gości. Po okresie przewagi Cracovii wreszcie piłką zaczął grać Śląsk czego efektem był dwie bramki – nieuznane niestety. Dwukrotnie zagrożenie stworzył Dariusz Góral, najpierw wrzucając piłkę z rzutu rożnego (sędzia dopatrzył się faulu zawodnika Śląska), a następnie szybką akcję prawą stroną wykończył Kamil Biliński jednak według arbitra liniowego nasz napastnik był na spalonym.
W 77 minucie meczu doszło do nietypowej sytuacji – przed rzutem wolnym dla Śląska w Cracovii nastąpiła zmiana. Już po wykonaniu stałego fragmentu gry do sędziego pretensje zaczął zgłaszać trener gości za co został wyproszony na trybuny. To, wbrew oczekiwaniom zgromadzonych kibiców, pozytywnie podziałało na jego podopiecznych, którzy w ciągu ostatnich dziesięciu minut jeszcze trzy razy pokonali Dąbrowskiego. Najpierw długą piłkę od własnego bramkarza, dzięki nieporozumieniu Suppana i golkipera Śląska, przejął Dudzic i bez problemów górą posłał piłkę do bramki. Chwilę później boisko musiał opuścić Barski za dwie żółte kartki, a decyzji sędziego raczej trudno się w tym wypadku dziwić. Po minucie piłkę z lewego skrzydła otrzymał Cebula, odwrócił się i bez zastanowienia uderzył w długi róg bramki Dąbrowskiego. Choć uderzenie było mocne to jednak wydaje się, że golkiper Śląska mógł się lepiej zachować. Gospodarze postarali się o błyskawiczną odpowiedź, jednak o odrabianiu strat nie było mowy. Znów rzut wolny wykonywał Dariusz Góral, a w polu karnym idealnie znalazł się Kamil Biliński, który w takich sytuacjach nie zawodzi. Cóż jednak z dobrej gry wspomnianej dwójki graczy skoro kolejna kontra Cracovii i niepewne zachowanie linii defensywnej pozwoliło gościom spokojnie rozegrać piłkę do prawej strony gdzie był Jakub Snadny, który wyszedł sam na sam z bramkarzem i ustalił wynik spotkania.
Na pewno po meczu nie można być zadowolonym ani z wyniku, ani z gry. Jeśli jednak założymy, że rozgrywki Młodej Ekstraklasy mają tylko i wyłącznie przygotowywać kilku zdolnych młodzieżowców do gry w pierwszym zespole to można mieć pewne nadzieje związane z grą Dariusza Górala i Kamila Bilińskiego. Ich dobra forma nie powinna natomiast powodować tego, że trenerzy zapomną o fatalnej dyspozycji obrony i bramkarza, a zwłaszcza defensywa Młodego Śląska, mimo eksperymentalnego ustawienia, powinna mocniej wziąć się do pracy.
Śląsk Wrocław ME – Cracovia Kraków ME 2:5 (1:2)
Bramki: Biliński (21’ i 86’) – Jeleń (7’), Witkowski (9’), Dudzic (80’), Cebula (84’), Snadny (87’)
Śląsk ME: Dąbrowski – Trojanowski, Suppan, Barski, Abramowicz – Góral, Milczarek, Menzel (86’ Koppenhaggen), Baranowski (67’ Jędrzejowski) – Biliński, Duraj (46’ Więzik)
Cracovia ME: Pączek – Łuczak, Grzesiak, Sosnowski, Kupiec – Jeleń (70’ Wilk), Golonek (35’ Wieczorek), Cebula, Dudzic (83’ Florek) – Witkowski (46’ Misan), Snadny.
Czerwona kartka: Barski (82’ za dwie żółte)
źródło: własne