Krytyczna sytuacja Śląska...
To, że Śląsk jest w krytycznym położeniu, wiadomo było od dawna. Jednak teraz wrocławski klub nieuchronnie zmierza już do katastrofy. We wtorek definitywnie ze sponsorowania klubu zrezygnował właściciel firmy Paola Paweł Marcinkowski. W ostatnim okresie był on w zasadzie jedynym ze sponsorów, którzy finansowo ratowali budżet sportowej spółki akcyjnej. Na wczorajszej konferencji prasowej prezes Śląska Jan Caliński nie chciał ujawnić, ile konkretnie pieniędzy przekazywał Marcinkowski, ale przyznał, że była to połowa miesięcznego budżetu klubu.
- Pan Marcinkowski wycofał się z finansowania, gdyż nie widział dalszego sensu sponsorowania czegoś, co skazane jest na niebyt - mówił prezes Caliński. - Sytuacja Śląska jest krytyczna, ale zrobimy wszystko, aby dotrwać do końca sezonu. Weszliśmy kiedyś do tej łodzi i jakoś dalej będziemy płynąć - tłumaczył obrazowo. A po chwili dodał: - Nie chcemy współczucia. Zdaliśmy sobie sprawę, że niczego nie można robić na przekór, pod prąd.
Wyjątkowo dramatycznie zabrzmiały słowa prezesa, który stwierdził: - Będziemy wymyślać coś, co pozwoli zmotywować piłkarzy, aby wytrwali do końca tego sezonu.
Obok prezesa Calińskiego siedział właściciel klubu Janusz Cymanek. Przygnębiony i zrezygnowany Cymanek przyznał, że "nie wie, do czego to wszystko doprowadzi".
Janusz Cymanek zamierzał odczytać specjalne oświadczenie, ale ostatecznie ograniczył się do sentymentalnej wypowiedzi.
- Tak jak Paweł Marcinkowski, od dawna przeżywam wahania i doszedłem do podobnego wniosku, ale stałoby się bardzo źle, gdyby teraz wycofać zespół z rozgrywek - tłumaczył przygaszony i smutny Cymanek. - Nie ma klimatu, żeby odbudować potęgę - oczywiście w cudzysłowie - Śląska. Mnie absolutnie nie stać na finansowanie jakiegokolwiek klubu, także drugoligowego Śląska. Będzie bardzo duża bieda i nie wiem, do czego to wszystko doprowadzi. Od pewnego czasu daje się mi czy nam do zrozumienia, że nie jesteśmy tymi ludźmi, którym trzeba pomagać. Wyśmiewany jest mój pomysł stworzenia wrocławskiego Bayernu, który kiedyś wymyśliłem, ale nie sam go chciałem realizować. Popełnialiśmy wiele błędów, ale kto ich w piłce nie popełnia - retorycznie pytał Cymanek. Muszę przeprosić za to, że rozbudowałem nadzieję na wielką piłkę. Udało nam się kiedyś zgromadzić wokół klubu około 200 firm i to wszystko się rozpadło. Teraz każdy ma swój pogląd na to, dlaczego tak się stało. I nie ma co już tego roztrząsać, gdyż w tym przypadku nie istnieje prawda obiektywna. Szkoda, po prostu szkoda - zakończył Cymanek.
Niestety, Śląsk zmierza do katastrofy i jest to już naprawdę ostatni moment na ratowanie tego klubu. Odcięty od jakichkolwiek źródeł dochodu i finansowania, niemający na razie żadnych perspektyw na stabilizację. Na dodatek Śląsk przeżywa poważne problemy sportowe i systematycznie zbliża się do strefy spadkowej. Jeśli zespół zostanie zdegradowany, to na długie lata może pogrążyć się w otchłani prowincjonalnego, amatorskiego futbolu. A jeśli nawet Śląsk zdoła utrzymać się w II lidze, to fakt ten w niczym nie poprawi finansowej zapaści spółki. Śląsk dobił do dna, ale dziś absolutnie nie ma żadnych przesłanek, aby można było napisać, że teraz może być już tylko lepiej.
źródło: gazeta.pl