Kulisy transferów WKS-u. ''Nie jesteśmy w stanie konkurować ze Śląskiem''
fot.: Michał Stawarz
Śląsk Wrocław przeprowadził zimą dwa transfery przychodzące oraz kilka ruchów wychodzących. Kulisy decyzji dotyczących poszczególnych zawodników zdradził prezes WKS-u, Remigiusz Jezierski. Głos zabrał również dyrektor sportowy ŁKS-u Łódź, komentując sprzedaż Michała Mokrzyckiego. Co powiedzieli?
W ostatnich dniach w przestrzeni medialnej pojawiły się wypowiedzi osób bezpośrednio zaangażowanych w przeprowadzanie transferów Śląska Wrocław. Zebraliśmy kilka komentarzy prezesa WKS-u, Remigiusza Jezierskiego, oraz jedną wypowiedź dyrektora sportowego ŁKS-u Łódź. Odsłaniają one kulisy ostatnich ruchów kadrowych, w tym także jednej nieudanej transakcji, z perspektywy ostatnich tygodni wrocławskiego klubu.
Besar Halimi
Mimo że Halimi nie pokazał się z dobrej strony we Wrocławiu i oczekiwano od niego znacznie więcej, nagła informacja o jego odejściu zaskoczyła kibiców. W rozmowie z naszą redakcją prezes Śląska, Remigiusz Jezierski, odniósł się do rozwiązania kontraktu z pomocnikiem. Nie ukrywał, że klub nie robił zawodnikowi przeszkód. Dzień po oficjalnym komunikacie dotyczącym rozwiązania umowy Halimi został przedstawiony jako piłkarz marokańskiego Raja Casablanca.
- Chyba czuł, że zaufanie do niego jest coraz mniejsze. Mając propozycję, przyszedł do nas i zapytał o możliwość rozwiązania umowy. Przystaliśmy na to, bo to daje nam możliwość ewentualnego zakontraktowania innego, lepszego zawodnika na tej pozycji
- opowiedział “Remik”.
🇲🇦 Raja Club Athletic - to nowy klub Besara Halimiego, z którym wczoraj Śląsk rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron ✍🏻 https://t.co/GwXEwx0LmB pic.twitter.com/oXMu9uwZHg
— Śląsknet (@Slasknet) 28 stycznia 2026
Tommaso Guercio
W ostatnim czasie z Wrocławia na wypożyczenie udał się Tommaso Guercio. Wielu kibiców i ekspertów zastanawia się, czy w perspektywie całego sezonu nie będzie brakowało tego zawodnika – Wojskowi nie mają bowiem dużego pola manewru na bokach obrony czy wahadłach. Jak się okazuje, sam piłkarz nie chciał wiosną występować w zielono-biało-czerwonych barwach.
- Poprosił nas o zgodę na powrót do rodzinnych Włoch. Oczywiście zgodziliśmy się nie tylko z uwagi na dobro samego zawodnika, ale również w interesie klubu i drużyny - my najlepiej znamy cały kontekst sprawy, inne zapisy umowne i już mamy plan na wprowadzanie kolejnych młodzieżowców
Kolejny transfer wychodzący Śląska✅
— Śląsknet (@Slasknet) 2 lutego 2026
Tommaso Guercio został wypożyczony do Serie B⤵️https://t.co/sMZRpWVNBZ
Michał Mokrzycki
Dla TVP Sport wypowiedział się dyrektor sportowy ŁKS-u Łódź, Radosław Mozyrko. Został zapytany o odejście Michała Mokrzyckiego oraz o to, jak ten transfer wyglądał z jego perspektywy. Przyznał, że po kilku miesiącach negocjacji otrzymał informację, iż zawodnik nie przedłuży umowy z łódzkim klubem, mimo otrzymania bardzo dobrej oferty, jak na realia ŁKS-u.
- W grudniu dostaliśmy informację, że nie dojdziemy do porozumienia w sprawie przedłużenia kontraktu. Dostaliśmy też informację, że może przyjść za niego oferta [...] Determinacja do zatrzymania go była, dostał propozycję jednego z najwyższych kontraktów w naszym zespole. Nie jesteśmy w stanie konkurować z ekipami z trochę większymi budżetami, z dofinansowaniem z miasta. Dodatkowo długość kontraktu była znacząca większa, niż to, co my zaoferowaliśmy. Krótka piłka - nie jesteśmy w stanie na ten moment rywalizować ze Śląskiem Wrocław
- przyznał dyrektor ŁKS-u.
AKTUALIZACJA:
Do słów dyrektora ŁKS-u odniósł się w "Kanale Sportowym" Rafał Grodzicki, który przedstawił nieco inne zdanie na ten temat:
- Możliwość tego transferu pojawiła się w 100% w listopadzie, grudniu, ale wiedzieliśmy, że to będzie trudny temat. ŁKS nie chciał go puścić, próbował negocjować przedłużenie umowy. W styczniu, kiedy była możliwość rozmowy z zawodnikiem i jego agentem, skontaktowaliśmy się. Poszło to w dobrym kierunku. Zaprzeczę doniesieniom dyrektora sportowego ŁKS-u, że nie mógł z nami rywalizować. Mokrzycki dostał nieco mniejszą pensję, niż oferował ŁKS. Przekonaliśmy go ciekawym projektem, dłuższym kontraktem
- sprostował dyrektor sportowy Wojskowych.
Lukas Klemenz
Jednym z transferów do klubu miał być doświadczony stoper Lukas Klemenz z GKS-u Katowice. Wrocławianie mieli dojść do porozumienia z zawodnikiem w sprawie indywidualnego kontraktu, który w GieKSie piłkarzowi wygasał w czerwcu. Zimą, za niewielką kwotę, gracz miał zostać wykupiony. Transfer ostatecznie nie doszedł do skutku, gdyż zgody nie wyraziła rada nadzorcza klubu.
W rozmowie dla portalu Meczyki.pl prezes WKS-u wyjaśnił, dlaczego nie udało się sfinalizować tej transakcji:
- Z radą nadzorczą w nowym składzie osobowym, dopiero się poznajemy, a czasu nie ma za wiele. Członkowie rady nadzorczej nie są przyzwyczajeni do specyfiki dokonywania transferów, które są obarczone presją czasu. To była niedziela, nie pamiętam, która godzina. Mieliśmy przygotowane dokumenty, uchwała podjęta przez zarząd, wrzucone na radę nadzorczą, a rada nadzorcza powiedziała, że zbierze się jutro - a "jutro" to było za późno
- wytłumaczył prezes WKS-u.
