Lenczyk: Czy remis cieszy?

Zapraszamy do lektury konferencji prasowej z udziałem Oresta Lenczyka, która odbyła się bezpośrednio po meczu Śląska Wrocław z Górnikiem Zabrze. Inaugurujące spotkanie w Ekstraklasie obu tych ekip zakończyło się remisem 1-1.


 

Bardzo się cieszę, że mogę w jednej sali siedzieć z legendą polskiej piłki nożnej, Stanisławem Oślizło. Stasiu, wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, brawo. Rozegraliśmy mecz dwóch odsłon. Pierwsza kiepska, wiadomo. W przerwie pięciu, sześciu zawodników nadawało się do zmiany, dobrze o tym wiem. Ponieważ trenera powinna cechować cierpliwość doszło do jednej, ale ja wiem, że ta nie cechuje kibiców i dyrektorów. Wracając do meczu, postanowiliśmy dokonać najpierw jednej zmiany a potem dwóch. To potwierdza, że od pierwszych minut nie wystąpiliśmy w najsilniejszym składzie, ale nie znaczy to, że zlekceważyliśmy Górnika. Oni długo grają ze sobą, to widać. W pierwszej połowie grali może nie lepiej, ale równie dobrze co my.

Bramka zmusiła nas do większego wysiłku, co było widać w ostatnich minutach meczu, gdy piłkarze dawali z siebie wszystko, ale wystarczyło tego na remis. Czy szczęśliwy? Nie wiem. Mogę być zadowolony ze stwarzanych sytuacji, inną sprawą jest ich wykorzystywanie, ponieważ to spędza mi sen z oczu. Postawa dwóch naszych napastników, mogę powiedzieć, drgnęła i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. Jestem zadowolony z gry obrońców środkowych, z bocznymi bywało różnie, choć z uwagi na straconą bramkę Celeban był wykorzystywany w grze do przodu bardziej, a nawet mógł się pokusić o bramkę. To potwierdza, że mamy kilku zawodników, którzy mogą grać na różnych pozycjach, ale nie znaczy, że akurat tego dnia grają na tej dla siebie najbardziej optymalnej.

Z meczu powinny być zadowolone obie strony, tak się mówi, gdy jest remis po meczu walki. Wczoraj w lidze to wyglądało jak bitwa pardubicka, gdy niektóre zespołu się potknęły, a potwierdziło to, że pierwsze mecze są nieobliczalne.

Powiedziałem to na odprawie piłkarzom, że na pewno nie będą na ostatnim miejscu w tabeli bo nie przegrają 0-6. To był żart, ale następne dni to są dla nas przygotowania do meczu z Lokomotiwem, mam nadzieję, że nie ustawią się pod bramką jak u nas, tylko uda nam się zagrać w piłkę. Znowu będziemy mieli problem z grą po dwóch, trzech dniach, zwłaszcza powrót nad ranem może być kłopotem. Potem w niedzielę z ŁKS-em. Znowu się rozgadałem, przepraszam.

Prosiłbym, by nie grzebać w składzie, bo wiem, że chcecie mi zadać kilkadziesiąt tysięcy pytań na ten temat. Moja wina, ale klęski nie było, a ostatnie minuty meczu dostarczyły nam emocji, szkoda, że nie zwycięskich.


Mówiąc o napastnikach że coś drgnęło, chodzi o ustawienie i ich współpracę?

Na odprawie powiedziałem, że przewiduję, że może dojść do gry dwoma napastnikami. Wykrakałem. Natomiast trzeba patrzeć na cały skład, defensywnie także, i mając tych piłkarzy mniej w obronie obecnie, nie wykluczam, że będziemy musieli wykorzystać tą naszą dwójkę napastników.

Brak Waldemara Soboty to Pańska decyzja, czy nie był on przygotowany do gry?

Pan może z nim rozmawiał wczoraj, ale ja mam go na co dzień i wiem, że miał uraz stopy na obozie przygotowawczym, masażyści mówili mi na obozie, że ma uraz stopy i raz na meczu musiał zejść po dziesięciu minutach. Dlatego teraz czas na jego
rehabilitację, dojście do zdrowia i pozbycie się tego problemu.

Czy występy w pucharach mogą Śląskowi pomóc na starcie ligi?

Ja wiem, że cokolwiek powiem to będzie krytyka, z uwagi na to, że piłkarze na zachodzie grają co trzy dni. W naszej sytuacji trzeba mieć absolutnie kadrę w każdej chwili gdzie można wymienić zawodnika. Taką jak ma na przykład Manchester United, gdzie rotacja jest spora, a oni ciągle wygrywają. Jeśli zawodnicy kontuzjowani wrócą do treningów i kadry to nie będzie problemu, ale kłopot w tym, że trzeba tam się do grup dostać. Wielu z Państwa, w momencie jak trzeba było ratować się przed spadkiem, miało swoje zdanie co to będzie i co robić. Gdy wybrnęliśmy na tyle, że pierwsza połowa tabeli była w zasięgu, potem były wyższe miejsca, a teraz słyszę, że w gazetach napisali, że mamy tylko jedną przeszkodę, by grać w grupie ligi europejskiej. Proszę państwa, przewrócić się można o każdego. Jak przejść do następnej rundy? Możemy przecież wylosować rywala, który okaże się dla nas murem, a my nie jesteśmy na ten moment wielką drużyna. Co nie znaczy, że taką się staniemy jak już awansujemy.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.