Lenczyk: "Jesteśmy w grze"

Orest Lenczyk (Śląsk Wrocław): Podziękowałem na ręce dzisiejszego kapitana wszystkim zawodnikom za zwycięstwo, bo w tej sytuacji kadrowej i drużyny złożonej tak, trzeba być zadowolonym. Wyszli zdyscyplinowani, zmotywowani i nie przestraszyli się drużyny prezentującej się bardzo dobrze. Stwarzaliśmy sytuacje, które mogliśmy wykorzystać i dopiero w ostatnich dwudziestu minutach zdałem sobie sprawę, że w tych warunkach trzeba było stracić sporo zdrowia, by ten mecz dokończyć. Cieszę się, że szczęśliwie to się udało. Czasem traciliśmy piłkę, zaskakująco dla innych broniących piłkarzy, stąd Zagłębie miało okazję do ataków… Jeśli ktoś powiedział, że szczęście sprzyja lepszym, to może nam dzisiaj właśnie…


 

Co jest przyczyną absencji tak wielu piłkarzy?
Po wygranym meczu, ktoś może powiedzieć, że to był najsilniejszy skład. Ci którzy wystąpili, byli zaskoczeniem, ale oni też zasłużyli na występ i ta sytuacja dała im zaistnieć, wziąć udział w zwycięskim meczu. Problemy dalej zostały, ale podobno po to trener jest, by rozwiązywać problemy. Jak się nie udaje to jego nie ma.

Co się stało ze Stevanoviciem?
Nie lubię wychodzić przed szereg i wypowiadać się za lekarza, lecz to nie wydaje się być nic błahego. On jeszcze wrócił na boisko, ale poruszał się jak kulawy zając… Nie wiem, czy szczęście losu, ale zmienił go Cetnarski, który strzelił bramkę. Nie wiem, czy ta kontuzja eliminuje go z najbliższego tygodnia.

Czy ten ostatni tydzień, który nam został…
…dzisiaj ja nie jestem na tyle mocny, by wypowiadać się na tyle autorytatywnie, by ktoś za kilka dni pisał o mnie, że zwariowałem. Jesteśmy w grze, to pewne.

Jak się czujecie przy tych spadkach i wzlotach?
W pewnym momencie zaprzestałem oglądać innych meczów, by nie znać wyników i nie patrzeć gdzie jesteśmy w tabeli. Potraciliśmy tyle punktów w taki sposób, że chyba mi się to nie zdarzyło jeszcze. Muszę podkreślić mobilizację tych piłkarzy, którzy dzisiaj wygrali, a sądząc po tym co działo się w szatni po meczu… oni tych dwóch ostatnich spotkań nie odpuszczą. Wydawało mi się w lutym, że na Wiśle zagramy o pietruszkę, ale teraz wiemy, że to nie będzie ta jarzyna. No, ale chyba pozbieramy do kupy tych piętnastu-osiemnastu zawodników i dogramy do końca w pełni sił, a dobrym prognostykiem jest fakt, że od czwartku ma się pogoda popsuć i nie będzie wytłumaczeń.

Sebastian Mila, czy jego brak dzisiaj to chęć oszczędzenia go na końcówkę, czy…
Muszę poczekać na opinię lekarzy, a także to co Sebastian Mila powiedział o tym mediom.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.