Lenczyk: Teraz wiem, co czuł Ferguson
Orest Lenczyk: Gdybym miał uszy zająca, to teraz miałbym je pod pachą. Dopiero teraz zrozumiałem, co przeżywał mój rówieśnik Ferguson, gdy jego Manchester tracił sześć bramek. Jak jestem trenerem nie pamiętam takiego meczu, takiego początku i takiej straconej pierwszej oraz drugiej bramki. Pewnie zaskoczenie, że tak szybko przegrywaliśmy i pójście za ciosem Legii spowodowało, że trzecia piękna bramka i czerwona kartka zakończyła mecz dla Śląska. W przerwie powiedziałem, żeby piłkarze nie przegrali drugiej połowy dla wszystkich kibiców. Nawet to się nie udało… dlatego lepiej teraz milczeć.
Co w przerwie mówił Pietrasiak i czy w ogóle?
To jest najlepszy dowód, że jest Pan z gazety Fakt. Pietrasiak też poszedł za ciosem i milczał.
Skąd taka koszmarna gra obrony? Byli jak przestraszeni…
Nie pamiętam abyśmy tu we Wrocławiu tak wyraźnie przegrywali, tym bardziej bez jednego zawodnika i to dawało przewagę takiemu przeciwnikowi, który wykorzystywał to również w sposób widowiskowy. Każde zbliżanie się naszego obrońcy powodowało ich drybling i ruchliwość, dawało im szanse na kolejne bramki. Owszem, to wyglądało jak popłoch przed utratą kolejnej bramki. Być może bujaliśmy trochę w obłokach, nie tracąc wielu bramek w meczach sparingowych, a dzisiaj w spotkaniu, które nikt na stadionie sobie tak nie wyobrażał… Nie ma usprawiedliwienia natychmiast, nie ma. Państwo może jesteście w lepszej sytuacji, ponieważ patrzycie z lepszego miejsca, ale ja chyba mogę potwierdzić, że ruchliwość rywala, gdy musieli nam zagrozić, była na takim poziomie, że nie dawaliśmy rady.
Dlaczego tak było?
Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie natychmiast, muszę obejrzeć powtórkę, porozmawiać z piłkarzami. Nawet te 20 minut do utraty kolejnej bramki nie wskazywało, że dojdzie do takiego wyniku końcowego. Nie chcę powiedzieć, że… To znaczy mogę, że „czemu bez napastnika”… ale jak się traci w trzydziestej sekundzie bramkę to nie jest wina braku napastnika. Ale po drugiej bramce już trzeba było wstawić snajpera by ratować wynik, a trzecia bramka i utrata zawodnika spowodowała, że musiałem dokonać zmiany piłkarza, który wcale nie był tak słaby, by utrzymać piłkę i zniwelować zagrożenie.
Stadion miejski to już fatum?
Jak stadion został nam udostępniony, my trenowaliśmy tu tylko trzy razy i tu nie można szukać przyczyn, bo stadion nie jest winą tego, że tracimy takie bramki w trzydziestej sekundzie meczu i potem jeszcze traci się zawodnika.
Jeżeli to był najgorszy mecz Śląska to ja mam nadzieję, że to już mamy za nami.
źródło: własne