Levy: Nie widzę problemu w przygotowaniu fizycznym
Stanislav Levy: Straciliśmy dwa punkty. Początek z naszej strony nie był zły, mieliśmy bramkowe sytuacje – strzeliliśmy w słupek i zmarnowaliśmy rzut karny, za co przeciwnik nas w drugiej połowie ukarał. W końcówce strzeliliśmy wyrównującą bramkę, ale to było za mało, by zdobyć komplet punktów. Nie jest Pan zmartwiony, że drużyna grała dobrze tylko przez kilkanaście minut? Była walka, ale nie było gry w piłkę.
Rzeczywiście była walka. Nie chcę szukać alibi, ale widzieli Państwo, jak wyglądało boisko. Nie jest łatwo grać na takiej nawierzchni. Po dobrym początku przestaliśmy grać naszą grę, nie zagrywaliśmy do boku, gdzie powinniśmy szukać naszych szans. W środku pola było dużo strat. To był nasz problem.
Z czego wynika, że najlepszym zawodnikiem Śląska jest zawodnik, który pół roku nie grał w piłkę?
Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani fizycznie, nie widzę w tym żadnego problemu. Jeśli nam czegoś brakuje, to cierpliwości i precyzji. Szczególnie, jeśli przeciwnik broni się 10 zawodnikami.
Jak Pan oceni debiutantów?
Adam Kokoszka grał dobry mecz, Eric był na boisku krótko, ale w tych dziesięciu minutach pokazał, jakie są jego możliwości.
Czy Śląsk przeciwko takiemu rywalowi nie powinien zagrać na dwóch napastników?
Nie ma znaczenia, czy gramy na jednego, dwóch czy trzech napastników. Ważne jest, kto się dołącza do ataków. Mamy bardzo ofensywnych bocznych pomocników, Gikiewicza jako napastnika i w założeniu ofensywnie grających bocznych obrońców, ale prawdą jest, że z prawej strony to dobrze wyglądało, lecz lewy obrońca już tyle dobrego nam nie dał. Nie chcę robić takich porównań, ale na przykład Barcelona gra w ogóle bez nominalnego napastnika.
Na ilu napastników grał Pan w Albanii i ile bramek strzelał Pana napastnik?
Też na jednego. Strzelił nam tyle, że chciałem tego napastnika sprowadzić do Polski.
Czy nie wprowadził Pan za późno Erica?
Myślę, że nie. Potem strzeliliśmy jeszcze bramkę. Eric miał długa przerwę.
Mistrz Polski grał z najgorszą drużyną w lidze. Nie można było atakować od początku?
Nie możemy tak lekceważyć zawodnika. Z Legią zasłużyli na jeden punkt co najmniej. To zupełna inna drużyna niż jesienią.
Jak zachęci Pan kibiców do przyjścia na kolejny mecz, skoro w meczu z najgorszą drużyną Śląsk prezentuje się jak dzisiaj?
Przed nami przerwa reprezentacyjna, wierzę, że mój zespół pójdzie do góry i zaprezentujemy lepszą formę.
Kiedy?
Szybko. Nie możemy prezentować się lepiej pomału.
I wie Pan jak to zrobić?
Tak.
Będziemy trenować we Wrocławiu. W weekend zagramy sparing, a w poniedziałek wyjedziemy na mecz pucharowy.
Dlaczego nie zagrał Diaz?
Miał zdrowotne problemy w tygodniu.