Levy: Widzew to nie jest drużyna, która należy do dołu tabeli
Konferencja prasowa z trenerem Śląska Wrocław, Stanislavem Levym, przed pojedynkiem z Widzewem Łódź: - Będzie ciężko. Obserwowaliśmy Widzew na Koronie, byliśmy z Pawłem Barylskim w Kielcach. Potem widzieliśmy ich mecz na Górniku. To nie jest drużyna, która należy do dołu tabeli. Walczy od pierwszej do ostatniej minuty. Naprawdę ma sporo dobrych zawodników. Musimy być bardzo skoncentrowani. Nie możemy przeciwnika zlekceważyć i zrobić wszystko, żeby te ostatnie 2 występy były dla nas pozytywne. Ma Pan kłopot, bo wypadło 2 podstawowych zawodników.
Znowu musimy zrobić zmiany, ale tego dokonujemy już całą rundę, czy to z powodu kontuzji czy kartek. Z drugiej strony jest to szansa dla innych zawodników na udowodnienie, że zasługują na pierwszą jedenastkę.
Widzew na wyjeździe nie zdobył jeszcze punktu. Nie przecenia go Pan?
Ale my z nimi gramy w Łodzi. Ja mogę jedynie odnotować po analizie tych spotkań, które oglądałem. Przeciw Koronie był lepszą drużyną, prowadził 1:0. Miał sporo sytuacji na strzelenie drugiej, trzeciej bramki. Dopiero czerwona kartka zadecydowała o wyniku. Nigdy tego nie zrobiłem i nie zrobię teraz, żeby jakiegoś przeciwnika zlekceważyć. Jak mówiłem, mają sporo dobrych graczy, jak Wiszniakow, Melunović. A to oznacza, że w żadnym przypadku nie wolno ich zlekceważyć.
Czy u siebie Widzew gra dużo lepiej niż na wyjeździe?
W domu grają nieco innym systemem, inną taktyką, odważniej, a na wyjeździe więcej z kontrataku. Starają się narzucić pressing przeciwnikowi. Musimy być na to przygotowani.
Co ma największy wpływ na obecne wyniki Śląska?
Po najbliższych 2 meczach będę na pewno robić analizę. Zastanowię się, gdzie był ten problem, że wyniki nie były takie, jak byśmy chcieli. Ale chcę powiedzieć jedno. Nasz system był ustawiony na skrzydłowych, na grze bokami, w którym była szybkość, agresywność i tego nam brakuje. Nie mamy też skuteczności pod bramką. W każdym meczu mamy więcej sytuacji bramkowych, więcej strzałów, lecz brak nam efektywności. Ale analizę z moimi asystentami zrobię dopiero po tych ostatnich grach.
Co się dzieje z Sebino Plaku, który zagrał dobrze tylko z Brugge?
Ja muszę patrzeć na to, co zawodnik robi dla drużyny. Sebino w Albanii miał więcej swobody w ofensywie. Tutaj zaś musi dużo pracować w defensywie, jako skrzydłowy. Nie zgadzam się z tym, że on rozegrał tylko jeden dobry mecz.
Jak wygląda sytuacja Pawła Zielińskiego?
Paweł będzie z nami trenował do końca, to znaczy do 15 grudnia. Potem podejmiemy decyzję, co dalej.
Jak się zaprezentowali testowani bramkarze?
To będzie ocena Tomka Hryńczuka, trenera bramkarzy, który na pewno powie, jak ich widzi. Czy jest w nich jakaś przyszłość czy nie. Ale o tym dopiero będziemy rozmawiać.
Co z innymi wzmocnieniami?
My teraz w rozmowach z nowym zarządem, nowym prezesem zasygnalizowaliśmy, jak by drużyna miała wyglądać od stycznia. Prowadzimy dużo rozmów z zawodnikami, menedżerami, ale musimy poczekać. Na dzisiaj nie mogę nic definitywnego powiedzieć. To by były z mojej strony jedynie spekulacje. Mamy jeszcze kilka spotkań z zarządem, zobaczymy, jakie są możliwości.