Łudziński spotkał się z kolegami z Wrocławia
Poniedziałkowy mecz Młodej Ekstraklasy pomiędzy Ruchem Chorzów a Śląskiem z wysokości trybun obserwował Przemysław Łudziński. Napastnik gliwickiego Piasta w przeszłości strzelał bramki zarówno dla Niebieskich, jak i dla WKS-u. Co sprawiło, że zdecydował się zawitać na stadion przy ulicy Cichej? - Sentyment dla obu drużyn – wytłumaczył nam sam zawodnik - Przyszedłem zobaczyć się z kolegami ze Śląska i z Ruchu Chorzów. Na pewno było warto – cieszył się popularny Łudi, który do klubu z Gliwic jest z Wrocławia tylko wypożyczony. Przed obecnym sezonem Ryszard Tarasiewicz postanowił zrezygnować z usług napastnika, który w ubiegłym sezonie Ekstraklasy nie sprostał jego oczekiwaniom. Łudziński powrócił na Górny Śląsk i coraz śmielej poczyna sobie w barwach Piasta. Choć początkowo był piłkarzem wchodzącym do gry z ławki rezerwowych, ostatnio wywalczył sobie miejsce w pierwszej jedenastce. Z dobrymi skutkami. Przeciwko Polonii Słubice w meczu Remes Pucharu Polski zdobył gola, a w sobotnim spotkaniu ligowym w Kielcach zaliczył asystę przy golu Mariusza Muszalika. - Czuję się tam bardzo dobrze – nie kryje zadowolenia Łudziński - Zmiana otoczenia na Gliwice wychodzi mi powoli na dobre i myślę, że będzie to skutkowało coraz lepszą grą w moim wykonaniu – podsumowuje napastnik.
Wielu kibiców z pewnością zadaje sobie pytanie, jak będzie wyglądać przyszłość byłego gracza Amiki Wronki, gdy okres wypożyczenia dobiegnie końca. - Boisko zweryfikuje moje możliwości, a czas pokaże, jak potoczą się moje losy – krótko ucina Łudziński, nie bawiąc się we wróżkę. Na koniec poprosiliśmy go o ocenę meczu w wykonaniu młodych zespołów z Chorzowa i z Wrocławia. - Był to mecz walki. Zabrakło jednak bramek, choć sytuacje stworzyły sobie obie drużyny. Remis jest sprawiedliwy – zakończył Łudziński. Czasu nie marnował i po rozmowie z nami pobiegł w kierunku autokaru, by jeszcze przez chwilę pogawędzić z byłymi partnerami z boiska.