Łukasiewicz rozdaje prezenty

Zaczęło się od meczu z Polonią Warszawa przy Konwiktorskiej… Antek podał do Filipa Ivanovskiego, co otworzyło Macedończykowi drogę do bramki Śląska. Po chwili napastnik „Czarnych Koszul” bez problemu pokonał Ivo Vazgecza, doprowadzając do wyrównania.
Drugi tragiczny błąd Łukasiewicza przytrafił się piłkarzowi podczas meczu czwartej kolejki przeciwko Jagiellonii Białystok. Łukasiewicz nie ruszył nawet do piłki, którą po chwili przejął Reich i zdobył gola na 2:0 dla Jagi. Trzeci prezent pomocnika Śląska, to podanie do Pawła Brożka w ostatnim meczu z Wisłą, po którym również rywale zdobyli gola.
Śląsk stracił w tym sezonie 11 bramek, z czego z pewnością 5 po własnych błędach. Do trzech pomyłek Łukasiewicza należy dodać jeszcze sytuację z meczu z Koroną, kiedy Wojciech Kaczmarek w niegroźnej sytuacji wypuścił piłkę z rąk, a do siatki wpakował ją Andradina i otworzył wynik. Nie bez winy był także Ivo Vazgeč przy golu Marka Bazika w meczu z Polonią Bytom. W tym przypadku zadecydowało bardzo pasywne zachowanie bramkarza Śląska, który nie mógł się do końca zdecydować, co zrobić. Co prawda zielono-biało-czerwoni zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę po golu Krzysztofa Wołczka, ale i tak trzeba wystrzegać się takich sytuacji.