Łukasz Madej po meczu z Widzewem
Rozmowa z Łukaszem Madejem po meczu Śląsk - Widzew.Łukasz Madej: Zakładaliśmy, że wygramy dziś ten mecz. Zwycięstwo dałoby nam w tabeli pozycję lidera. Widzew okazał się jednak lepszym zespołem, trochę zaskoczyli nas przy pierwszym golu. Rozegraliśmy stały fragment gry, a potem od razu straciliśmy gola. Zabrakło nam czasu, żeby wyrównać. Zawsze punkt to punkt, a tak przegraliśmy. Szkoda, że tak się stało, bo takie mecze musimy wygrywać.
Straciliście bramki po własnych błędach. Dużo ich dzisiaj było…
Rzeczywiście, traciliśmy wiele piłek w środku i musimy to wyeliminować.
Nie potrafiliście dziś przełamać defensywy Widzewa. W końcówce podawaliście już byle dalej.
Szkoda, bo rywale mieli luki i to było widać na boisku. Obrońcy Widzewa w końcówce byli już zmęczeni i mogliśmy to wykorzystać.
A w was nie wkradło się dziś zmęczenie?
Ja akurat czuję się dobrze. Fakt, że nie grałem pierwszych czterech spotkań. Ci, którzy grali cały czas mogą czuć dziś zmęczenie. Teraz mamy przerwę w rozgrywkach. Mamy na tyle szeroką kadrę, że dziś na boisku pojawiło się pięciu nowych piłkarzy. Nie ma co tłumaczyć się zmęczeniem.
Może przeszkodziła wam presja? Mogliście zostać liderem.
Nie, myślę, że nie przeszkodziła nam presja. Straciliśmy gole po głupich błędach. Odrobiliśmy jedną, a na druga nie starczyło czasu.
Zaczynałeś sezon na ławce rezerwowych i wywalczyłeś sobie miejsce w pierwszym składzie.
Czy wywalczyłem… ciężko powiedzieć. Na razie prezentuję się dobrze, dzisiaj zaliczyłem asystę. To jakiś mały powód do satysfakcji, ale musimy wygrywać, jako zespół. Należy zapytać trenera, czy będzie mnie wystawiał w składzie.