Łukasz Madej zyskuje sympatię

Głosowanie na Piłkarza Meczu z Arką Gdynia zostało zdominowane przez trzech graczy. Zwycięzcą okazał się Łukasz Madej, na którego zagłosowała ponad połowa sympatyków Śląska (56%). Za prawoskrzydłowym uplasował się skuteczny na linii bramkowej Wojciech Kaczmarek (33%), a najniższe miejsce na podium przypadło strzelcowi gola Sebastianowi Mili (9%). Poniżej rozmowa z Łukaszem Madejem.

- Z pewnością będzie Ci miło, gdy dowiesz się, że kibice wybrali Cię najlepszym piłkarzem meczu z Arką.
- Na pewno tak. To miło, że zostałem doceniony. Teraz tylko muszę potwierdzić dobrą formę w następnych meczach, a jednocześnie zwyciężać musi drużyna. Wtedy ocena każdego z zawodników jest inna niż po meczach przegranych. Tym bardziej miło, że kibice ocenili mnie tak wysoko po zremisowanym spotkaniu.


 

- Uważasz, że był to Twój najlepszy występ w barwach Śląska?
- Chyba tak. Już z Odrą była zwyżka formy. Po asyście w Gdyni na początku spotkania poczułem się mocny psychicznie i grało mi się jeszcze lepiej. Wcześniej brakowało mi takiego luzu psychicznego. Gdy coś nie wychodziło – wyjście do piłki lub gra jeden na jeden – to nie była kwestia przygotowania fizycznego, tylko raczej psychika.
- Jesteś już w optymalnej formie czy stać Cię na więcej?
- Nie uznaję takiej teorii, że jak jestem w optymalnej formie, to każdy mecz w moim wykonaniu musi być dobry i będę zaliczał asysty. Mecze układają się różnie. Człowiek może być w dobrej formie, a ten potencjał może pozostać niewykorzystany. Czasami zdarzają się takie mecze, że nic nie można zrobić. Słabszy dzień może się czasami przytrafić i na to wszystko trzeba brać poprawkę.
- Oddałeś w spotkaniu z Arką groźny, techniczny strzał z lewej nogi. Jak oceniasz, będąc prawoskrzydłowym, swoją umiejętność gry lewą nogą?
- Nigdy nie miałem problemu z grą drugą nogą. Gra prawą czy lewą nogą nie sprawiała mi od dziecka problemu. Nogą wiodącą jest prawa, ale jeśli mam podać piłkę lewą, to nie sprawia mi to trudności. W tym elemencie zawsze czułem się mocny – druga noga nie służyła mi nigdy tylko do podpierania się. Potrafię nią podać, uderzyć i dośrodkować.
- Waszym kolejnym przeciwnikiem będzie Cracovia, która odniosła już trzy zwycięstwa z rzędu. O pierwszy wyjazdowy komplet punktów łatwo nie będzie.
- Tak, szczególnie, że dochodzą w Cracovii do formy zawodnicy, którzy dołączyli do zespołu w trakcie rozgrywek. Widać, że praca trenera Lenczyka daje efekty. Są bardziej dynamiczni, a to jest taki konik Lenczyka – drużyny prowadzone przez niego grają szybko piłką i są dobrze przygotowane motorycznie. Końcówka rundy jest dla nich udana i trzeba się spodziewać ciężkiego spotkania. Myślę, że mecz z Arką był trudny z tego względu, że gdynianie grali długą piłkę na napastnika i liczyli na zamieszanie. Cracovia będzie akcje raczej budowała. My też nie kopiemy piłki, staramy się grać. Będzie to niezły mecz, ponieważ spotkają się dwie drużyny, które będą chciały kreować grę. Na boisku okaże się, który zespół jest lepszy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.