Lutostański: Przeciwnik wykorzystał nasze błędy
fot.: Rafał Sawicki
Zakontraktowany tego lata 17-letni napastnik Jakub Lutostański w sobotnim meczu 2. kolejki II ligi zadebiutował w barwach rezerw Śląska Wrocław. Przeczytajcie, co miał do powiedzenia po przegranej z Kotwicą Kołobrzeg (0:2).
Powiedz przede wszystkim jak się czułeś w dzisiejszym meczu, wróciłeś po kontuzji i rozegrałeś pierwszy mecz dla Śląska II Wrocław.
Tak, miałem trochę problemów i musiałem dojść do zdrowia. Powrót na boisko cieszy, jednak wynik tego nie odzwierciedla. Wiadomo, drużyna dała z siebie dzisiaj tyle, ile mogła. Przeciwnik wykorzystał nasze błędy, w ten sposób padły bramki.
Szczególnie wejście w mecz w waszym wykonaniu mogło być zaskakujące, bo w poprzedniej kolejce zespół bez ciebie w Stężycy (3:3) pokazał ofensywną siłę, a tym razem to Kotwica narzuciła warunki.
Tak, myślę, że nasi kibice przychodząc na stadion spodziewali się, że to my będziemy kontrolować grę, przynajmniej będziemy tego chcieli. Kotwica jednak zaskoczyła i przejęła inicjatywę na początku spotkania.
Jak oceniasz pierwsze tygodnie we Wrocławiu po przenosinach z Jagiellonii Białystok? Wiadomo, że uraz trochę to wszystko zaburzył, ale teraz już jesteś do dyspozycji.
Cieszę się, że powoli zaczynam łapać te minuty. Po to tu jestem, jestem tu po to, żeby strzelać. Cały czas muszę jednak trochę dojść do siebie, to nie jest tak, że już w pełni jestem gotowy do gry. Sam o tym wiem, trenerzy o tym wiedzą. Czeka mnie jeszcze sporo pracy, ale wszystko krok po kroku.
No i kapitan Szymon Krocz, który w poprzedniej kolejce zdobył dwie bramki, to chyba bardzo poważny konkurent do miejsca w składzie.
Oczywiście. Gdzie nie idziesz, do jakiejkolwiek drużyny, nie będzie tak, że przychodzisz i będziesz od razu grał, musisz wywalczyć sobie miejsce. Szymon dobrze zaczął sezon, dzisiaj też to był pozytywny występ w jego wykonaniu.
Czy rozmawiałeś z Ivanem Djurdjeviciem o swojej sytuacji w kontekście pierwszego zespołu? Masz od niego sygnały, że jesteś pod obserwacją?
Tak, ciągle jestem w kontakcie z trenerem Djurdjeviciem. Rozmawiamy o tym, że tak jak powiedziałem, jeszcze trochę muszę dojść do siebie, a potem wywalczyć sobie miejsce w rezerwach, żeby zagrać w pierwszej drużynie Śląska.