M. Gancarczyk: Nikogo się nie boję
Trener Śląska Ryszard Tarasiewicz zapowiedział niedawno, że w lecie chce sprowadzić do zespołu dwóch bocznych pomocników. Marek Gancarczyk, zapowiada jednak, że nie obawia się walki o miejsce w składzie drużyny po wakacyjnych transferach. Jesienią z duetu braci Gancarczyków lepiej spisywał się grający na lewym skrzydle Janusz. Popularny "Sesu" wpadł nawet w oko trenerowi kadry, Leo Beenhakkerowi, który powołał go na grudniowe konsultacje reprezentacji. Wiosna należy już do starszego z braci, Marka. Prawy pomocnik Śląska wszedł na stałe do pierwszej jedenastki zespołu po odejściu Krzysztofa Ostrowskiego do warszawskiej Legii i radzi sobie całkiem dobrze.
W lecie do Śląska ma trafić duet bocznych pomocników. Trener Tarasiewicz chce w ten sposób wzmocnić rywalizację w drużynie. Zapowiedź szkoleniowca nie spędza jednak Markowi Gancarczykowi snu z powiek.
- Nie interesuje mnie kto tutaj przyjdzie. Skupiam się na tym, by jak najlepiej prezentować się w obecnej chwili na boisku i nie postrzegam tego jako brak zaufania ze strony trenera Tarasiewicza - wyjaśnia pomocnik Śląska.
Dla Marka Gancarczyka nie istnieje też pomysł pt. "Pożegnanie ze Śląskiem".
- Nigdzie się nie wybieram - kwituje krótko wrocławski piłkarz.
źródło: pilkanozna.pl