Macenko: Cieszę się, że zostałem
fot.: Mateusz Porzucek
Po meczu, występ drużyny skomentował Jehor Macenko. Powiedział co myśli o nowych zawodnikach, a także o motywacji drużyny i wsparciu z trybun.
Jakie to uczucie, poczuć smak zwycięstwa w Ekstraklasie po ponad roku?
Powiem tak, to nie przyszło wczoraj czy dwa dni temu. To była ciężka robota. Tę drużynę składaliśmy naprawdę długo i dzisiaj to owocuje. Dzisiaj gramy do końca i ten Śląsk, który jest charakterny, każdy kibic chce oglądać. Dużo pracowaliśmy nad meczami, na przykład nad ostatnim, gdzie zaliczyłem pechową interwencję i było to bardzo ciężkie, nie będę ukrywał. Teraz najważniejsze jest to, że mamy drużynę i ze strony przyjaciół, drużyny i trenera czułem cały czas zaufanie. To było najważniejsze, a takie rzeczy nie przychodzą z dnia na dzień, to była długa praca, zaczynając od tego spadku i przepracowania tego w pierwszej lidze, tam awansowaliśmy i teraz tworzymy nową historię. Mam nadzieję, że takimi meczami będziemy zachęcać więcej fanów i kibiców, którzy będą się nami interesowali. Wsparcie z trybun jest ważne i czuliśmy dzisiaj tę energię, kibice byli dwunastym zawodnikiem. Zaczynałem tu kiedy walczyliśmy o mistrza Polski i to wsparcie było, najważniejsze żeby tego nie tracić. Chcemy stąpać twardo po ziemi i codziennie pracować z chłodną głową.
To zwycięstwo może dać motywację na resztę rundy? W ostatnim roku nie zawsze udawało wam się odwracać losy spotkań.
Jutro przyjdziemy z uśmiechem do pracy i chęcią do tego wszystkiego. Nie mówię, że ta chęć jest tylko wtedy jak jest dobrze, ale wiemy jak jest. Na pewno w Zabrzu graliśmy też nieźle, pierwsza połowa była w naszym wykonaniu dobra. Moja interwencja była pechowa, chciałem pomóc drużynie. Wtedy odeszły trochę te założenia, które trener daje drużynie. Najważniejsze, że dzisiaj, kiedy straciliśmy bramkę, to widziałem po oczach, że będziemy grać do końca i to zaowocowało. Wiemy, że Raków gra za trzy dni i że też im nie będzie tak łatwo. Byliśmy cierpliwi i pan bóg nas wynagrodził zwycięstwem. Chcemy dalej pracować i mam nadzieję że to jest krok w dobrą stronę.
Co sobie powiedzieliście przy stanie 1:1. Czuliście że można pokonać Raków?
W końcówce to my dyktowaliśmy warunki. Luka miał fajną sytuację, gdzie mógł strzelić na 1:1, ale atakowaliśmy dalej, jak w boksie. Robiliśmy swoje i kiedy strzeliliśmy na 1:1 to był taki świeży oddech, gdzie poczuliśmy tę atmosferę. Trybuny dały nam naprawdę dużo. Ekstraklasa jako liga rośnie, w dobrą stronę, chodzi o intensywność, pojedynki, o jakość zawodników z przodu. Ja dzięki temu mogę progresować z każdym meczem i bardzo mnie to cieszy. Jest w nas motywacja. Drużyna pokazała dzisiaj charakter.
Co się wydarzyło przy tej bramce dla Rakowa? Straciliście gola w dość niewinny sposób.
Podbiegłem do Iro po stracie bramki, powiedziałem mu że czułem to samo w Zabrzu i teraz musi dalej pracować i musimy iść po swoje. Będziemy analizować co dokładnie się stało przy tej bramce. Fajnie, że mamy te trzy punkty we Wrocławiu, pierwsze w Ekstraklasie. Wiemy, że to jest najważniejsze, żeby punktować. Ale tak jak mówię, ważne jest też to żeby stać twardo na nogach i mieć pokorę.
Jako piłkarz, który już trochę jest w Śląsku, jak oceniasz nowych zawodników i ich zgranie z resztą drużyny?
Bardzo dobrze. Staramy się pomagać nowym zawodnikom, szczególnie Ci piłkarze, którzy są tu już długo. Wiadomo, czasem trzeba pomóc z mieszkaniem, zapytać jak rodzina. Wsparcie jest najważniejsze, bo wszyscy jesteśmy ludźmi. Piłkarzem możesz być 15 lat, ale człowiekiem jesteś całe życie. Trzeba się zaadaptować. Na treningach nowi piłkarze pokazują dużo jakości i dzisiaj widać było, że Dembele dał dużo drużynie. Myślę, że jeżeli dalej będzie tak ciężko pracował to w końcu mu to wynagrodzi. Krok po kroku, musimy to wszystko budować i na koniec sezonu zobaczymy jak to nam wyszło. Na dzisiaj atmosfera w drużynie jest świetna.
Rok temu byłeś blisko transferu do Czech, ostatecznie zostałeś. Chyba nie żałujesz?
To był bardzo ciężki czas jak spadaliśmy. Moje decyzje... to był dla mnie też ciężki czas i podejmowałem głupie decyzje w życiu. Czułem wsparcie rodziny i najbliższych mi ludzi, bardzo mi oni pomogli, bo byłem w ciężkiej sytuacji, nie ukrywam. Cieszę się że zostałem w klubie. Cierpliwość, praca, wsparcie trenera. To może być banalne, ale w życiu chodzi o to żeby się nie poddawać, robić swoje, ciężko pracować. Pan bóg to wynagrodzi.
