Magiera: Hapoel gra bardzo pragmatycznie
fot.: Paweł Lipnicki
Trener Jacek Magiera spotkał się z dziennikarzami na oficjalnej konferencji prasowej przed pierwszym meczem 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy z Hapoelem Beer Szewa. Jego zdaniem, drużyna z Izraela to zupełnie inny przeciwnik niż Ararat Erywań, jednak celem niezmiennie jest awans.
Jak wygląda sytuacja kadrowa Śląska, na chwilę obecną skład jest już w głowie czy coś jeszcze może się wydarzyć?
Problemów zdrowotnych jako takich nie mamy, jedynie Marcel Zylla już wcześniej wypadł na dłuższy czas, wiemy o tym. Z Araratem zszedł Mateusz Praszelik, po meczu Waldemar Sobota dwa dni nie trenował z zespołem. Skład i pomysł na to, co będzie jutro już jest w głowie, ale nie ma jeszcze konkretów w kwestii decyzji w jakim składzie wyjdziemy. Przypominam, że do 24 godzin przed rozpoczęciem meczu można dokonywać zmian w kadrze, po treningu będziemy mądrzejsi, w jakim zestawieniu będziemy przygotowywać się do tego meczu. Praszelik trenował wczoraj, wyjdzie również dzisiaj. Po zajęciach będziemy mądrzejsi.
Jak czerwona kartka dla Marka Tamasa z meczu ligowego wpływa na jego funkcjonowanie w zespole w kontekście europejskich pucharów. Czy on teraz będzie właśnie bardziej potrzebny?
Jego dyspozycja jest taka, jak każdego zdrowego zawodnika, ma być gotowy i poradzić sobie z sytuacją, która miała miejsce na stadionie Cracovii. Mówiliśmy dużo o kontrolowaniu emocji i o tym, by nie dać się prowokować. Gdy bramkarz w 90. minucie wbiega w pole karne, traktujemy go jak diabła, który będzie prowokował i chciał zwrócić na siebie uwagę nie tylko kolorem koszulki. Lukas Hrosso prowokował, to było widać, bardzo to wyprowadziło z równowagi naszych piłkarzy. Bramkarz Cracovii faulował, sędzia powinien to wcześniej przerwać, wówczas nie byłoby tej sytuacji z Markiem Tamasem. Hrosso dużo wcześniej zasłużył już na inną karę. Mark dostał czerwoną kartkę, to nie jest łatwe, ale jest nauka. Wiadomo, że gdy gra się w dziesięciu, broni całym zespołem, do ostatniego momentu walczymy o zwycięstwo. Markowi puściły nerwy, z tego powodu będzie cierpiała drużyna, ale również on, bo wypadnie na kilka meczów. W jego miejsce w ekstraklasie będzie grał ktoś inny, a on będzie musiał walczyć o miejsce w składzie po powrocie.
Gra Matusa Putnockiego w podstawowym składzie w Krakowie wynikała z problemów Michała Szromnika?
To nie była decyzja spowodowana kłopotami zdrowotnymi Michała Szromnika. W naszych wcześniejszych 13 meczach grał dobrze, byliśmy zadowoleni i jesteśmy z niego zadowoleni, jednak na mecz przeciwko Cracovii zdecydowaliśmy się na Matusa Putnockiego. Mogę tylko powtórzyć, każdy zawodnik zawsze ma być gotowy. Mało który klub może powiedzieć, że ma dwóch zawodników o wyrównanym poziomie na danej pozycji. Michał ma dwadzieścia kilka lat, niedawno podpisał nowy kontrakt, bardzo na niego liczymy, chcemy by największą korzyść z tego kto broni miała drużyna. Często się mówi, że trener ma podejmować sprawiedliwe decyzje, jednak w piłce seniorskiej, inaczej niż w juniorskiej, te decyzje przede wszystkim mają być trafne.
Wspomniał pan o tym, że można dokonać zmian w kadrze, czy one będą?
Pamiętajmy, że muszą być spełnione kryteria, na liście 25 zawodników musimy mieć 4 wychowanków. Jedno miejsce jest wolne, bo nie mamy zawodnika spełniającego te wymogi, możemy wstawić juniorów, ale nie chcemy żeby to była sztuka dla sztuki, szukamy innych rozwiązań. Musza być też zawodnicy z listy, którą nazywamy „zieloną”, czyli wyszkoleni w polskiej federacji i 17 z „białej”, czyli takich, których można wymieniać. Lewkot nie jest traktowany jako wychowanek przez to, że był w Ślęzie Wrocław, a Konrad Poprawa przez pobyt w Skrze Częstochowa. Gdyby nie to, sytuacja byłaby bardziej jasna i wpisanie ich pozwoliłoby na inne ruchy. Czekamy do ostatniego treningu, zawsze trzeba mieć na uwadze, że wtedy może jeszcze coś się wydarzyć, oby nie.
Kontaktował się pan z trenerami polskich drużyn, które tego lata grały mecze sparingowe z Hapoelem (Górnik, Bruk-Bet i Resovia).
W głównej mierze skupialiśmy się na dwumeczu Hapoelu z Ardą, ale śledziliśmy wszystkie ruchy, które czyniła ta drużyna. Nie zawsze mecze sparingowe oddają to co jest w meczach o stawkę, wiec koncentrowaliśmy się na meczach 2. rundy. Nasz analityk był w Bułgarii, oglądał ich, na tej podstawie się przygotowujemy. Hapoel to Hapoel, ale koncentrujemy się na sobie. Przedstawimy zawodnikom wszystkie najważniejsze informacje dotyczące naszej drużyny, jaka będzie nasza reakcja na nasze momenty przejściowe. Najważniejsza dyspozycja dnia Rafała i spółki.
Jak porównać siłę Hapoelu do Araratu?
Nie będę porównywał, bo to zupełne dwa inne zespoły. Ktoś powiedziałby, że drużyna z Armenii będzie łatwa do pokonania, a okazało się, że to nieprawda, było tam kilku reprezentantów kraju, a nasi niektórzy jak Lewkot czy Garcia jeszcze niedawno grali w II lidze. Ten drugi nawet to dwa miesiące temu nawet nie marzył, że będzie grał w europejskie puchary. Podobnie Patryk Janasik jeszcze niedawno występował przecież w I lidze. Doświadczenie Araratu było wyższe, jednak my chcemy się rozwijać. Dwumecz z nimi pokazał wiele dobrych aspektów, które cieszą, ale były też mankamenty. Na papierze Hapoel jest bardziej wymagającym przeciwnikiem, ale zobaczymy jak będzie na boisku. Nie porównuję obu drużyn i nie powiem, kto jest faworytem, bo mnie to nie interesuje. Interesuje mnie Śląsk, chce żeby była drużyna zdeterminowana, walcząca itd.
Nie obawia się pan, że mecz z Hapoelem może być negatywnie przełomowy, bo ten w dwumeczu z Ardą pokazał, jak bezlitośnie potrafi wykorzystywać choćby błędy w defensywie?
Hapoel gra bardzo pragmatycznie, wiemy o tym. Cieszy mnie gra ofensywna, posiadanie piłki, akcje ładne dla oka, wymienność pozycji, ale jednocześnie tracimy bramki. Podkreślmy jednak, że nie przez złą organizację gry, a indywidualne błędy, straty i tak dalej. Przykłady? Z Araratem Garcia nie zareagował na to, co się dzieje, zabrakło bloku, a mieliśmy siedmiu piłkarzy przy tym, który oddawał strzał. W rewanżu Wojciechowi Golli piłka została pod nogą, czyli błąd indywidualny a do tego stały fragment gry. Jesteśmy tego świadomi.
Drużyna wie nad czym trzeba pracować. Potrzeba nam większej koncentracji w defensywie, realizacji zadań, których wymagam, wiem, że to będzie szło w dobrym kierunku. Z Cracovią drużyna grała dobrze, być może nasz drugi gol rozluźnił defensywę, ale gdy graliśmy w dziesięciu gra obronna wyglądała bardzo dobrze. Zamykanie środka boiska, praca całego zespołu i komunikacja była na topowym poziomie. Była nerwowa końcówka, 101 minut gry, to wpływa na ocenę tego, że według niektórych było to szczęśliwe zwycięstwo, ale moim zdaniem było zasłużone.
Mówił pan, że Wojciech Golla jest w indywidualnym cyklu treningowym i na razie nie będzie grał co trzy dni, ale jednak wystąpił od pierwszej minuty w ostatnich spotkaniach z Araratem i Cracovią. Czy to oznacza, że jest już gotowy na większą częstotliwość?
Ciągle jest w tym cyklu i przyjdzie moment w sezonie, że będzie pracował indywidualnie wzmacniając deficyty, które ma. Przeprowadzamy badania obu nóg. Zerwanie więzadeł to bardzo poważna sytuacja, nie chcemy dopuścić do sytuacji, by któraś nie była do gry, tego nie chcemy. Wiemy jaką postacią Wojciech jest w szatni i na boisku. To nie jest tak, że będziemy korzystać z niego tylko co tydzień, ale nie jest gotowy do gry co trzy dni. Może zagrać na przykład cztery razy z rzędu, a my będziemy to monitorować, to jest najistotniejsza rzecz. Jestem w kontakcie z lekarzem, trenerami motorycznymi, zrobimy wszystko tak, by było jak najlepiej. Wojtek jutro jest do dyspozycji, to jest najważniejsze, nie myślimy w ogóle o tym, co będzie w niedzielę z Lechią Gdańsk.
Jak bliski powrotu jest Konrad Poprawa?
Ma być gotowy, nigdy nie wiadomo kiedy dostanie szansę, być może już w najbliższych dniach. Każdy kto siedzi w szatni, ma być potrzebny zespołowi, chcemy by tych meczów do końca roku było bardzo dużo.. Czy gra w II lidze, czy pierwszej drużynie, ma walczyć i dawać z siebie sto procent, to jest jedyna droga do rozwoju. Miał wcześniej drobny uraz i trenował indywidualnie, teraz pracuje już pełną parą. Podejmujemy decyzje najlepsze dla zespołu, jeszcze nie zagrał w tym sezonie żadnego meczu w pierwszym zespole, ale może się to w najbliższej przyszłości zmienić.
Czym podpadł Lubambo Musonda, że nie znalazł się w kadrze zgłoszonej na dwumecz z Hapoelem, ani w meczowej dwudziestce na rywalizację z Cracovią?
Nie znalazł się, bo jak wspomniałem jest wąska kadra, ma walczyć o miejsce w składzie. Zagrał od początku z Wartą Poznań, jednak wymagamy od wahadłowego zdecydowanie więcej i zszedł wtedy w przewie. Później zgłosił uraz mięśnia czworogłowego, chyba pięć dni nie trenował, zagrał w niedzielnym meczu rezerw, a dziś wychodzi na trening i ma walczyć.