Magiera: Takiego rozwoju jak w Europie nie ma nigdzie
fot.: Paweł Kot
Konferencja z udziałem trenera Jacka Magiery po wygranym meczu z Hapoelem Beer Szewa.
Jak ocenia pan występ Petra Schwarza i Rafała Makowskiego?
Od początku Petr był na pozycji numer “10”, a Rafał był pomocnikiem. Petr i Rafał mieli się wymieniać, wysoko ustawiać i odbierać piłkę na połowie przeciwnika. Każdy z naszych zawodników miał zamykać środek i odbierać piłkę, tam mieliśmy stwarzać sobie sytuacje. 20 minut po przerwie, która miała miejsce, bardzo dobrze graliśmy, co potwierdziliśmy golem. Gol Hapoelu nie wybił nas z rytmu i potwierdziliśmy to, co mieliśmy w pierwszej części meczu. Bardzo dobra kontra, po której Pich był faulowany i wykorzystana jedenastka. Połowa meczu za nami, mamy materiał do analizy. Teraz regeneracja, w niedzielę mecz z Lechią Gdańsk, we wtorek badania covidowe a w środę lecimy do Tel-Avivu.
Czy czuje pan niedosyt? Jest pan zadowolony z defensywy?
Tak, chciałbym, aby Śląsk strzelił dziś trzecią i nawet czwartą bramkę. Chcemy strzelać jak najwięcej i były ku temu sytuacje. Najbardziej żałuję sytuacji z drugiej części meczu, gdy Janasik miał huknąć z woleja, a chyba szukał podania. Zawodnik w polu karnym nie ma prawa mieć wątpliwości, a znakomite dośrodkowanie Garcii na długi słupek nie zostało wykorzystane. Jestem zadowolony z gry całego zespołu, bo broniła nie tylko trójka stoperów, ale cała drużyna. Zaczynając od Exposito, przechodząc przez Schwarza, Picha, Janasika, Garcię, Makowskiego i Mączyńskiego. Pracujemy nad tym, aby cały czas ta formacja całego zespołu w defensywie była jeszcze większym monolitem. Nie robiłem zmian, aby dać tej drużynie jeszcze większą odpowiedzialność za wynik. Czasami jest tak, że zmiana w 60-70 minucie powoduje chwilę zawahania. Po to zawodnicy pracowali w trakcie obozu przygotowawczego, aby grać po 90 minut. Za chwilę kolejne spotkanie z Lechią, gdzie szanse dostanie część zawodników grających dziś i część, która siedziała na ławce. O meczu rewanżowym będziemy myśleć od poniedziałku.
Nie sądzi pan, że sytuacja Janasika wynikała ze zmęczenia?
Ale kiedy była ta sytuacja? Ta sytuacja była w 70 minucie, zmęczenie nie miało na to wpływu, zabrakło decyzji. Widziałem w 86 minucie, że Patryk zerkał na zegar, ale powiedziałem mu: “nie patrz na zegar, gramy o trzecią bramkę”. Jest to lekcja dla zawodników, którzy doświadczają gry w europejskich pucharach i jako drużyna chcemy dojść do fazy grupowej i żeby trwało to jak najdłużej, bo takiego rozwoju jak Europa, nie ma nigdzie. Polska ekstraklasa jest super i gramy, ale to, z jakimi przeciwnikami europejskimi jesteśmy w stanie się zmierzyć, to wartość dodana dla każdego zawodnika. Każdy polski klub powinien zrobić wszystko, aby do fazy grupowej awansować. O lidze nie zapominamy, bo chcemy tam punktować i będziemy to robić, natomiast ważne jest nastawienie tych zawodników, którzy nie grają, nawet tych poza dwudziestką.
Czy rozważał pan przełożenie meczu z Lechią?
Wypowiedź prezesa Waśniewskiego była ze mną konsultowana. Rozmawialiśmy na ten temat i nie planowałem wcześniej proszenia o przełożenie meczu. Nie wchodziło to w żaden sposób w rachubę. Nie chce robić w tej chwili zamieszania w naszym planie przygotowania, aby na siłę szukać świeżości. Nie decydujemy się na przełożenie swojego spotkania. Jeśli Legia potrzebuje przełożenia, to trzeba to zrobić dla dobra polskiej piłki. W niedzielę pokażemy, jaką mamy kadrę. Cel się nie zmienia, ale nasza droga jest inna niż Legii.
Czy dzisiejszy wybór bramkarza był podyktowany grą na przedpolu Matusa Putnockiego?
Mamy dwóch bardzo dobrych bramkarzy. Michał Szromnik od początku naszej obecności grał aż do meczu z Cracovią i jesteśmy z niego zadowoleni. Myślę, że każdy trener chciałby mieć taki ból głowy, na kogo postawić. Decyzja, że z Cracovią i dziś zagra Matus była spowodowana naszą analizą i analizą przeciwnika. Trener ma podejmować dobre decyzje. Nie zmienia to naszej oceny Michała, który jest świetnym bramkarzem i będzie bronił w Śląsku w kolejnych spotkaniach. Przedłużyliśmy z nim kontrakt i wierzymy w niego. Nie patrzę na to, jak on to odbierze. On ma być gotowy i swoje szanse wykorzystać. W niedzielę zagra Michał Szromnik.
Śląsk stracił trzecią bramkę po stałym fragmencie gry. Nie martwi to pana?
Są poczynione kroki, aby lepiej się bronić przy stałych fragmentach, ale nie tylko. Wiadomo, że stały fragment to atut dla przeciwnika, który szuka sposobów, aby nas zaskoczyć. My robimy to samo. Dziś zmieniliśmy sposób krycia w drugiej części spotkania na bardziej indywidualny. Trenować można, natomiast trening jest zupełnie inny niż mecz, gdzie nie wiemy, co przeciwnik zrobi. Zawsze spotkanie jest zupełnie inne i inaczej się w tym momencie broni. Pracujemy nad tym i robimy postępy w tej dziedzinie.