Magiera: To była normalna końcówka
fot.: youtube.com/slaskwroclaw
Konferencja prasowa z udziałem trenera Jacka Magiery po emocjonującym zwycięstwie z Cracovią.
Jacek Magiera: Jesteśmy zadowoleni ze świetnego rezultatu. Zwycięstwo z Cracovią jest dla nas bardzo cenne. Taki cel postawiliśmy sobie dzisiaj jako cała drużyna, żeby wracać do Wrocławia z trzema punktami. Drużyna pokazała ogromną determinację przede wszystkim w tym momencie, gdy grała jednego zawodnika mniej. Doskonale się broniliśmy. Zamknęliśmy wszelkie przestrzenie grając w dziesięciu, Cracovia nie miała możliwości zdobycia bramki również przy stałych fragmentach gry, gdzie broniliśmy się świetnie. Cieszymy się bardzo, że udało nam się zdobyć gola grając w dziesięciu po szybkiej kontrze i wykończeniu Erika Exposito. Dzisiaj jesteśmy na takim etapie, że żyjemy z dnia na dzień i zapominamy o dzisiejszym meczu. Przygotowujemy się do meczu z Hapoelem Beer Szewa i ważne jest to, aby zawodnicy się zregenerowali. Część zawodników, która nie grała, ma teraz trening wyrównawczy po to, aby wszyscy jutro w takim stanie mogli brać udział w jutrzejszych zajęciach.
Jak skomentuje pan drugą żółtą kartkę dla Schwarza?
Schwarz wykonał faul, czy na żółtą kartkę? Z ławki wyglądało to na, że tak. Nie widziałem tego jeszcze w telewizji, natomiast z mojej perspektywy ta kartka się należała. Tę żółtą kartkę dostaliśmy jednak jeszcze w polu karnym Cracovii, gdzie Szymon Lewkot przyjął piłkę na szesnastce, zawahał się i nie strzelił, a Schwarz się ratował. Patrzę na to, co działo się przed, bo żółta kartka jest konsekwencją tego, że nie zakończyliśmy akcji strzałem, a naszym celem jest zawsze kończyć akcję strzałem.
W drugiej połowie Śląsk wyprowadził dużo sytuacji z kontr, czy żałuje pan, że nie wszystkie zostały wykorzystane?
Jeśli chodzi o sytuacje z kontr, to nie było ich wcale tak wiele. Wiadomo, że wyprowadzaliśmy kontry. Celowo ustawiliśmy zespół w formacji 5-3-1, aby nasi środkowi pomocnicy wybiegali do obrońców. Cracovia miała problemy z przedostaniem się pod nasze pole karne. Oczywiście żałuję, a Bartek Pawłowski pewnie najbardziej żałuje, że nie strzelił gola na 3:1, bo to była świetna akcja bezpośrednio po wznowieniu gry ze środka. Drużyna pokazała dzisiaj charakter, mamy piłkarzy żeby grać w piłkę po ziemi i tak do tego podchodzimy.
Po otrzymaniu żółtej kartki Szymon Lewkot stał się nerwowy i parę razy wdał się w przepychanki z zawodnikami Cracovii, lecz później się nieco uspokoił. Czy miał pan moment w tym meczu, kiedy chciał pan zdjąć go z boiska, aby nie osłabił bardziej drużyny?
Nie, nie miałem takiego momentu. Nasz sztab cały czas analizuje to, co dzieje się na boisku i każdy z trenerów przygotowania psychomotorycznego mają obserwować zawodników. Przyszedł do mnie trener przygotowania fizycznego Michał Polczyk i zwrócił uwagę, że Szymon pod koniec meczu odpływał i tylko dlatego zdecydowaliśmy się na zmianę w tym kierunku. Dziś Szymon zagrał mecz na środku boiska na pozycji pomocnika. Do tej pory wszystkie mecze grał jako obrońca. Przestrzenie, jakie widzi, były dziś zupełnie inne. Musiał widzieć przestrzenie przed sobą, za sobą i po bokach, także ta pozycja rozwija, ale zmusza także do szybszego podejmowania decyzji. Jestem z jego gry zadowolony. Jest to młody zawodnik, który jeszcze 4 miesiące temu grał w II lidze. Ciągle go rozwijamy i widzimy, że ma jeszcze dużo miejsca na rozwój. Dostał od nas informację, że konieczne jest dla jego dobra, aby w takich sytuacjach, jak ta przed polem karnym, oddawał strzał na bramkę, bo mogliśmy zamknąć to spotkanie wcześniej.
Czy przeżywał pan już kiedyś tak nerwową końcówkę?
Dla mnie nie była to nerwowa końcówka, a raczej całkiem normalna. Bramkarz wszedł w pole karne, gdzie było przepychanie i szarpanie, wcześniej faul na Mączyńskim, który widziałem z bocznej linii. Czy czerwona kartka należała się Markowi nie chcę dyskutować, bo nie widziałem tej sytuacji, ale byłem przekonany, że sędzia nie ma prawa podyktować rzutu karnego. Wielka sprawa dla drużyna, że w tak heroiczny sposób się broniła i wygrywała pojedynki w powietrzu na tak usposobiony zespół Cracovii.
Czy plan na Hapoel jest już gotowy, czy może po tym meczu te plany po dzisiejszym meczu się zmieniły?
Oczywiście, że mamy już plan na spotkanie z Hapoelem. Nasz analityk był na meczu w Bułgarii. Mamy dużą wiedzę na temat przeciwnika. Nawet dzisiaj w autokarze będziemy już rozmawiać i dyskutować o zbliżającym się spotkaniu. Dzisiejsze decyzje o tym, kto wyjdzie w podstawowym składzie, były też pod kątem meczu z Hapoelem. Chodzi mi tu głównie o Caye Quintanę, który przyszedł do nas w ostatnim okresie i zagrał w pierwszym składzie tylko dlatego, aby zobaczyć, czy jest gotowy na czwartek, bo wiadomo, że trzeba podjąć decyzję, czy go do kadry na meczu z Hapoelem zgłosić.