Martyna Buś: Śląskowi na nas zależy (WYWIAD)

Martyna Buś: Śląskowi na nas zależy (WYWIAD)

fot.: Adriana Ficek

Martyna Buś jest jedną z najbardziej utalentowanych zawodniczek w Śląsku i niedawno przedłużyła umowę z klubem o kolejne dwa sezony. Na pytania między innymi o początek kariery, łączenia przygotowań do matury z grą w piłkę, czy o tym, jak zmienił się klub po przejęciu przez Śląsk Wrocław odpowiedzi znajdziecie w tej rozmowie. 



 

Zacznijmy od początku, jak zaczęła się twoja przygoda z piłką nożną?

Od małego sport był częścią mojego życia. Razem z siostrą chodziłyśmy na boisko przy szkole, tam zaczęłyśmy grać z chłopakami i tak to się zaczęło. Później, jak się wyprowadziłyśmy z Wrocławia, grałyśmy w piłkę w szkole w Jelczu Laskowicach. Po powrocie do Wrocławia, poszłyśmy do naszego pierwszego klubu. Później miałam przerwę na inne sporty, siatkówkę czy koszykówkę, jednak znowu wróciłyśmy do piłki i dołączyłyśmy do AZS-u.

Za Śląskiem udany sezon, a w twoim wykonaniu zobaczyliśmy 16 meczów w Ekstralidze, 4 w pucharze i zdobyte 2 bramki. Jak indywidualnie ocenisz ten sezon?

Jestem w miarę zadowolona, na pewno mogłam dać więcej od siebie. Nie jestem bramkostrzelną zawodniczką, więc te dwie zdobyte bramki to i tak więcej niż zazwyczaj (śmiech). Zawsze jednak może być lepiej.

Zdawałaś w tym roku maturę, ciężko było połączyć szkołę, naukę do podobno najważniejszego egzaminu w życiu z graniem w piłkę?

Rano chodziłyśmy do szkoły, później pomiędzy lekcjami był trening i czasami po szkole też były treningi klubowe. Po treningach musiałyśmy dodatkowo jeździć na korepetycje i do matury przygotowałam się w większości właśnie dzięki korepetycjom. Na pewno zdałam z matematyki i angielskiego, ale czekam jeszcze na wyniki języka polskiego.

Wróćmy jeszcze do finału Pucharu Polski, przegrałyście, ale na waszych twarzach nie było widać smutku. Jak to wyglądało z twojej strony, byłaś zawiedziona? Czy jednak Czarne były na tyle mocne, że przyjęłaś porażkę ze spokojem?

Uważam, że to, że zagrałyśmy w finale Pucharu Polski, jest dla nas większym osiągnięciem, bo raczej nikt się tego nie spodziewał. Myślę, że my też do końca nie wierzyłyśmy w to, że może nam się udać. Dla mnie osobiście porażka nie była powodem do smutku, raczej cieszyłyśmy się z tego, że w ogóle udało się w tym meczu zagrać. Może nie powinnyśmy przegrać 0:4, ale zawodniczki z Sosnowca miały swój dzień, bardzo dobrze grały i zasłużenie zwyciężyły.

Podczas finału PP redaktor portalu kobiecapilka.pl opowiadał mi o tym, że od ponad 20 lat nie interesuje się męską piłką i woli oglądać kobiety. Zapytany dlaczego, odpowiedział: ,,kobiety zawsze walczą do końca, kobietom zawsze się chce”, w odróżnieniu od piłkarzy, którzy mają różne podejście do walki i determinacji. Jesteście bardziej charakterne od mężczyzn?

Zdecydowanie (śmiech). Wystarczy spojrzeć na nasze mecze, zawsze staramy się walczyć do końca i zostawić charakter na boisku. Oglądając męską piłkę, nie we wszystkich przypadkach można to zobaczyć.

Czy uważasz, że piłka nożna kobiet staje się coraz popularniejsza? Olimpia Szczecin będzie się teraz nazywać Pogoń, mecze Ekstraligi można oglądać w telewizji, są też całkiem niezłe pieniądze do zdobycia w Pucharze Polski. Widzisz progres patrząc na poprzednie lata?

Tak, piłka zrobiła się bardziej medialna, ludzie zaczynają się tym interesować i oglądać. To, że mecze są w telewizji, na pewno ułatwia oglądanie, zwiększa popularność. Również to, że większe kluby z ekstraklasy przejmują te kobiece drużyny, jest jak najbardziej na plus. Dzięki temu staje się to coraz bardziej popularne. Ja bardzo się cieszę, że Pogoń przejęła Olimpię, bo to dobry ruch marketingowy.

Jak wiele się zmieniło od czasu przejęcia AZS przez Śląsk?

Teraz niczego nam nie brakuje. Czy jeśli mówimy o sprzęcie treningowym, nie musimy się takimi rzeczami już przejmować. Otrzymują posiłki po meczu, czy to domowym, czy wyjazdowym. To, że jak jedziemy w długą podróż, na przykład do Szczecina to jedziemy dzień wcześniej, w AZS zdarzało się jeździć po nocach, żeby na mecz zdążyć. To wszystko pokazuje, że Śląskowi na nas zależy.

Interesujesz się męską piłką? Kibicujesz jakimś klubom, masz swoją ulubioną ligę?

Jak tylko mam czas to oglądam mecze. Głównie męskiej piłki, chyba że mecz w Ekstralidze to wtedy obejrzę. Przede wszystkim kibicuję Barcelonie. Nieraz jeździmy też na domowe mecze Śląska, ale ekstraklasy nie oglądam.

Razem z siostrą przedłużyłyście kontrakt w Śląsku o kolejne dwa sezony. Jak wygląda twoja relacja z Marceliną w klubie?
 

Traktuję ją jak koleżankę, również na boisku. Wiadomo, że czasami biorę jej stronę niezależnie od wszystkiego, bo to siostra. Bardzo dobrze się dogadujemy.

Całe życie grasz we Wrocławiu, mimo tego, że przedłużyłaś kontrakt ze Śląskiem, wyobrażasz sobie opuścić to miasto, ten klub?

Nie wyobrażam sobie, jeśli już miałabym zmieniać klub to gdzieś za granicę. Nie myślę w ogóle o zmianie klubu w Polsce, uważam, że nie ma to sensu.


Macie młody zespół, większość zawodniczek jest związana z Wrocławiem lub Dolnym Śląskiem, jak wygląda atmosfera w szatni. Czujecie się jedna wielka zieloną rodziną?

Uważam, że atmosfera jest bardzo dobra, dogadujemy się, wiadomo niektórzy lepiej, niektórzy gorzej, ale nie czegoś takiego, że ktoś w ogóle ze sobą nie rozmawia, czy nie trzyma razem. Mamy bardzo dobrą drużynę, osobiście czuje się w drużynie świetnie.

Trener Piotr Jagieła, we wrześniu piąty rok pracy jako trener kobiecej drużyny. Jakim jest trenerem i jak ci się z nim pracuje?

Trener jest bardzo spokojny, ale jeśli trzeba, to umie podnieść głos. Jeśli jest jakiś problem, to zawsze wysłucha i postara się pomóc. Nie działa emocjami, tylko rozsądkiem.

Stawiasz sobie jakieś cele przed nowym sezonem? Zarówno Indywidualnie, jak i drużynowo?

Na pewno fajnie byłoby otrzymać powołanie do pierwszej reprezentacji. To też nie jest tak, że liczę, że po prostu dostanę, ale chciałabym na to zapracować i liczyć na to, że trenerka Nina Patalon to dostrzeże. A jeśli chodzi o Śląsk, to super by było powalczyć o medal, choć nie wiem, czy nałożymy na siebie taką presję. Transfery, które klub zrobił, na pewno pomogą nam w zdobyciu lepszego miejsca, niż w poprzednich sezonach. Jeśli chodzi o puchar, to byłoby fajnie znowu zagrać w finale, jeśli w tym roku się udało, to dlaczego ma się nie udać za rok?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.