PNK: Czerwona kartka nie wystarczyła. Wróblewska uratowała Śląsk
fot.: Rafał Sawicki
Piłkarki Śląska Wrocław nadal czekają na pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie. W 5. kolejce Ekstraligi Kobiet Wrocławianki zremisowały przy Oporowskiej z Rekordem Bielsko-Biała 1:1, choć przez całą drugą połowę grały z przewagą jednej zawodniczki. Punkt gospodyniom zapewniła Joanna Wróblewska po kapitalnym uderzeniu w okienko.
Do niedzielnego spotkania oba zespoły przystępowały z nadzieją na przełamanie nieudanego początku rozgrywek. Śląsk po czterech kolejkach miał na koncie zaledwie punkt, dlatego starcie z Rekordem miało być dla Wrocławianek okazją do odniesienia pierwszego zwycięstwa.
Przed rozpoczęciem meczu na murawie uhonorowana została Karolina Iwaśko, która niedawno zakończyła piłkarską karierę. Była zawodniczka Śląska rozegrała ponad 100 spotkań w Ekstralidze i zapisała się jako jedna z najlepszych strzelczyń w historii kobiecej sekcji WKS-u.
𝐓𝐀𝐊 𝐙𝐀𝐆𝐑𝐀𝐌𝐘. Oto jedenastka na dzisiejsze spotkanie z Rekordem Bielsko-Biała. Po zwycięstwo! 🇮🇹 pic.twitter.com/Fc4ekpwaqD
— WKS Śląsk Wrocław Piłka Nożna Kobiet (@wkspilkakobiet) 30 sierpnia 2026
Trenerka Emilia Zdunek dokonała dwóch zmian w podstawowym składzie w porównaniu z poprzednim spotkaniem. Między słupkami Zuzannę Błaszczyk zastąpiła Marta Kaźmierczak, natomiast za Olgę Polewską wystąpiła Małgorzata Korda.
Mocny początek bez nagrody
Śląsk rozpoczął spotkanie odważnie i szybko przeniósł grę w okolice pola karnego Rekordu. Jedną z pierwszych okazji miała Paulina Guzik, która uderzyła z ostrego kąta, ale bramkarka przyjezdnych nie dała się zaskoczyć.
Wrocławianki próbowały wykorzystać również stały fragment gry. Po rzucie rożnym zrobiło się niebezpiecznie pod bramką Rekordu, jednak gospodyniom zabrakło skutecznego wykończenia. Dwukrotnie swoich szans szukała także Patrycja Ziemba, lecz początkowa przewaga WKS-u nie przyniosła prowadzenia.
Z czasem Bielszczanki uporządkowały grę i zaczęły dłużej utrzymywać się przy piłce. Spotkanie wyrównało się, a znaczna część rywalizacji toczyła się w środkowej strefie boiska. Nie brakowało walki oraz ostrych starć, przez które sędzia kilkukrotnie musiała przerywać grę.
Przed przerwą Śląsk ponownie zagroził bramce rywalek. Katarzyna Białoszewska zdecydowała się na uderzenie, ale piłka przeleciała obok słupka.
Rekord sam się osłabił
Najważniejsze wydarzenie pierwszej połowy nastąpiło tuż przed zejściem zawodniczek do szatni. Aleksandra Posiewka ostro zaatakowała rywalkę w pobliżu pola karnego Śląska. Zawodniczka Rekordu zobaczyła żółtą kartkę, a ponieważ wcześniej została już napomniana, po chwili sędzia pokazała jej również czerwony kartonik.
WKS miał zatem rozegrać całą drugą połowę z przewagą jednej zawodniczki. Wydawało się, że jest to idealny moment, aby przejąć pełną kontrolę nad spotkaniem i wreszcie otworzyć wynik.
𝐏𝐑𝐙𝐄𝐑𝐖𝐀. Na razie bez goli, ale po zmianie stron liczymy na trafienia! pic.twitter.com/RvU4k8xYz4
— WKS Śląsk Wrocław Piłka Nożna Kobiet (@wkspilkakobiet) 30 sierpnia 2026
Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Błąd Śląska i gol rekordu
Nie minęły nawet dwie minuty drugiej części, gdy to grający w osłabieniu Rekord objął prowadzenie. Po indywidualnym błędzie Wrocławianek w defensywie do piłki dopadła Julia Sikora. Zawodniczka przyjezdnych znalazła się w sytuacji sam na sam z Martą Kaźmierczak i spokojnym uderzeniem w kierunku dalszego słupka zdobyła gola na 1:0.
Stracona bramka wyraźnie skomplikowała plany Śląska. Rekord cofnął się głęboko na własną połowę, zamknął przestrzenie przed polem karnym i skupił się na obronie korzystnego wyniku. Wrocławianki miały piłkę, ale długo nie potrafiły zamienić przewagi liczebnej na klarowne sytuacje.
W 58. minucie Białoszewska dobrze zagrała do Joanny Wróblewskiej, która zdecydowała się na strzał z dystansu. Piłka nie znalazła jednak drogi do bramki. Niedługo później indywidualną akcję przeprowadziła Gabriela Lewicka. Skrzydłowa minęła dryblingiem dwie przeciwniczki, lecz jej uderzenie zostało zablokowane.
Trenerka Śląska próbowała ożywić grę zmianami. Najpierw Lewicką zastąpiła Aleksandra Dembowska, a następnie za Martynę Buś na boisku pojawiła się Paulina Piksa.
WKS atakował coraz większą liczbą zawodniczek, przez co pozostawiał sporo wolnego miejsca we własnej defensywie. Rekord czekał na możliwość wyprowadzenia kontry i był blisko zdobycia drugiego gola, który mógł praktycznie rozstrzygnąć losy spotkania.
Gol z innej planety
Niewykorzystana okazja przyjezdnych szybko się zemściła. W 76. minucie Joanna Wróblewska przejęła piłkę w okolicach 20. metra i zdecydowała się na efektowne uderzenie. Futbolówka poleciała w kierunku lewego górnego narożnika, opadła tuż przed bramką i wylądowała idealnie w okienku.
Bramkarka Rekordu nie miała przy tym strzale żadnych szans, a Śląsk doprowadził do remisu 1:1.
Po wyrównaniu Wrocławianki nadal przeważały i starały się pójść za ciosem. Przyjezdne broniły się całym zespołem, a gospodynie do ostatnich minut szukały zwycięskiego trafienia. Mimo gry w przewadze i coraz większego naporu WKS nie zdołał jednak ponownie pokonać bramkarki Rekordu.
Śląsk dopisał do swojego dorobku drugi punkt w sezonie, ale po końcowym gwizdku trudno było mówić o zadowoleniu. Wrocławianki przez całą drugą połowę grały przeciwko dziesięciu rywalkom, a mimo to musiały odrabiać straty i nie wykorzystały okazji na pierwsze zwycięstwo.
Podział punktów przy Oporowskiej ⚽
— Śląsknet (@Slasknet) 30 sierpnia 2026
Śląsk całą drugą połowę grał w przewadze, ale mimo tego stracił gola, a chwilę później Rekord był blisko podwyższenia prowadzenia. Na szczęście kapitalnym uderzeniem w okienko odpowiedziała Wróblewska! 🚀🎯
Śląsk Wrocław 1:1 Rekord… pic.twitter.com/yuI53B2xYo
Po 5. kolejce nastąpi przerwa reprezentacyjna, która potrwa niemal przez cały wrzesień. Do ligowej rywalizacji Śląsk wróci w ostatni weekend miesiąca, gdy zmierzy się z Lechem Poznań.
Śląsk Wrocław – Rekord Bielsko-Biała 1:1 (0:0)
Joanna Wróblewska 76’ - Julia Sikora 47’
Śląsk Wrocław: Kaźmierczak – Korda, Ziemba, Martyna Buś (70’ Piksa), Żurek, Dudziak, Wróblewska, Siwińska, Białoszewska, Lewicka (64’ Dembowska), Guzik
Rekord Bielsko-Biała: Ptaszek – Glinka, Dereń (82’ Krzyżanowska), Madejczyk (45’ Jaszk), Seyeon (68’ Dębińska), Krysman (82’ Kawulka), Posiewka, Niesłańczyk (58’ Skrok), Sikora, Sowa, Janku
Żółte kartki: Posiewka – Piksa
Czerwona kartka: Posiewka (druga żółta kartka)
Sędziowała: Milena Połosa
