Mecz debiutów

W spotkaniu Śląsk – Jagiellonia, którym oba zespoły zainaugurowały sezon 2010/2011, wrocławskiej publiczności zaprezentowało się siedmiu debiutantów. Ekstraklasy pierwszy raz zasmakowało sześciu z nich – doświadczony Przemysław Kaźmierczak premierowo założył trykot WKS-u, ale wcześniej na tym poziomie grał w barwach szczecińskiej Pogoni. Najlepiej zaprezentował się Waldemar Sobota, najgorzej zaś... sędzia Paweł Raczkowski. Pomocnik Śląska oczarował swoją postawą ekspertów, choć sam pozostał skromny. - Nie uważam, abym był najlepszy. Miałem także wiele strat. Ale to był mój debiut. Mam nadzieję, że okrzepnę i będę grał z każdym meczem coraz lepiej – stwierdził były gracz MKS-u Kluczbork.
23-latka chwalił także obecny na trybunach przy Oporowskiej Adam Matysek. - Sobota był bardzo aktywny. Wydaje mi się, że Śląsk może mieć z niego dużą pociechę, jeśli jeszcze lepiej zgra się z drużyną – powiedział były reprezentacyjny bramkarz. - Diaz pracował zbyt mało dla zespołu, a u Kaźmierczaka było widać dużą rutynę – ocenił pozostałych debiutantów z WKS-u Matysek.
Niskie oceny zebrał Paweł Raczkowski, który w poprzednim sezonie gwizdał w pierwszej lidze. Od nowego sezonu sędzia z Warszawy znalazł się w gronie arbitrów ekstraklasowych. We Wrocławiu zadaniu nie podołał. - Poziom sędziowania był moim zdaniem bardzo słaby. Sędziowie nie czuli gry i nie wiedzieli, co się dzieje – irytował się Matysek.
W drużynie Jagiellonii debiutowali Tadas Kijanskas, Maciej Makuszewski i Tomasz Kupisz.