Mecz sezonu

W niedzielę o godzinie 16 na Stadionie Ludowym w Sosnowcu pojedynek na szczycie grupy III trzeciej ligi. Liderujące Zagłębie podejmuje wrocławski Śląsk. Spotkanie to będzie miało niebagatelny wpływ na końcową tabelę. Obie jedenastki dzieli tylko 7 punktów, a pamiętać trzeba, że Dolnoślązacy rozegrali o jedno spotkanie mniej.


 

Nikogo nie trzeba specjalnie przekonywać, że ten mecz to szlagier całych rozgrywek. Nikogo też specjalnie nie trzeba na niego zapraszać. Kibice obu klubów zapowiadają pojawienie się w licznych grupach i stworzenie niepowtarzalnej atmosfery na trybunach. Akurat fani z Sosnowca i Wrocławia ostatnio darzą się sympatią.

Inaczej było pół roku temu na boisku. Tym razem także zapowiada się ostra walka, wszak stawka jest wysoka - zarówno Zagłębie, jak i Śląsk starają się uniknąć barażowej loterii, w której wicemistrz grupy zagra z 13. zespołem zaplecza ekstraklasy.

Kto jest lepszy? Takie pytanie zadaliśmy trenerowi Grzegorzowi Kowalskiemu.

- Lepszy jest Śląsk, bo wygrał 3:0 w bezpośrednim pojedynku. W niedzielę rewanż i po tym meczu zobaczymy, czy nadal będziemy lepsi - twierdzi szkoleniowiec wrocławian, który w środę pojechał do Sosnowca oglądać Zagłębie w zaległym meczu z Rozwojem Katowice. - Mniej więcej wiemy, jak się układa gra, wiele w ciągu trzech dni nie da się już przestawić. Zarówno my jak i oni jesteśmy poukładanym zespołem. Pojechałem oglądać stałe fragmenty gry i podzielę się tą wiedzą z zawodnikami. Zagłębie jest mocne, ale mamy pomysły.

Kto w takim razie okaże się lepszy na boisku i co rozstrzygnie o sukcesie? - Decydować będą niuanse, trochę przypadek, indywidualne zagranie, złamanie schematu przez jakiegoś gracza - wylicza Kowalski. Czy ewentualne zwycięstwo gospodarzy przekreśli nadzieje Śląska na zajęcie pierwszego miejsca? - Raczej tak. Trzeba być realistą. Po porażce będziemy mieli 10 punktów straty, a Zagłębie ma bardzo korzystny terminarz. Trzeba będzie grać "swoje" i przyglądać się już drużynom znajdującym się blisko 13. miejsca w drugiej lidze.

Nie mniej bojowe jest nastawienie w drużynie Zagłębia. Sosnowiecki zespół jako jedyny wygrał wszystkie mecze u siebie. Trener Krzysztof Tochel będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników oprócz kontuzjowanych: Bogacza i bramkarza Kurdziela. Nikt nie będzie pauzował za kartki.

Zagłębie wygrało osiem kolejnych meczów w lidze, od czterech nie straciło bramki. Atmosfera panująca w drużynie jest imponująca. Zawodnicy rozkręcają się z meczu na mecz. Zespół jest pełen optymizmu przez niedzielnym spotkaniem, chociaż wszyscy mają w pamięci mecz we Wrocławiu, gdzie Śląsk bez żadnych problemów ograł Zagłębiaków 3:0.

Jednym słowem zapowiada się piłkarskie święto w Sosnowcu. Teraz trochę statystyk dotyczących obu zespołów: Zagłębie Sosnowiec w 20 meczach zgromadziło 52 punkty, wygrywając 17 meczów, 1 remisując i 2 przegrywając, bilans bramkowy 43-17. U siebie na razie nie mają sobie równych. Na 10 spotkań wszystkie wygrali. Czy ta znakomita seria utrzyma się po niedzielnym spotkaniu? Śląsk Wrocław w 19 meczach zdobył 45 punktów, wygrywając 14 spotkań, 3 remisując i 2 przegrywając. Na wyjeździe rozegrali 9 meczów, w których zanotowali jeden remis (z Włókniarzem Kietrz 2:2) oraz dwie porażki ( z Rozwojem Katowice 1:2 i Odrą Opole 0:2).

Na koniec zła wiadomość dla sympatyków WKS-u. Na pewno nie wystąpi w Sosnowcu Dariusz Sztylka, który w środę zagrał pół meczu w Pucharze Polski z Odrą Ścianawa Polska. Grał tylko lewą nogą, zaś po jednym zagraniu prawą (tą kontuzjowaną) poczuł ból i lepiej nie ryzykować jego zdrowia.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.