Mila: Nie wpuszczać Uli!

Może nie wszyscy w to uwierzycie, ale ciąży nade mną pewne „fatum”. Kiedy mecz z moim udziałem na żywo ogląda moja narzeczona, gram słabiej. Zazwyczaj jest odwrotnie, każdy koncentruje jakieś specjalne siły na takie okazje i wówczas gra mu się jeszcze lepiej. Ze mną jednak jest nieco inaczej...


 

Zawsze tak było, że jeśli Ula była na stadionie, to wyglądało tak, jakby przynosiła mi pecha. Kiedy na trybunach pojawia się ktoś dla ciebie ważny, próbujesz się pokazać z jak najlepszej strony, wyjątkowo nie chcesz wtedy zawieść. Człowiek bardzo się stara, ale nie zawsze się udaje. Może ktoś nazwie to zbiegiem okoliczności, lecz prawie zawsze, gdy wśród kibiców zasiadała moja narzeczona, moja drużyna grała słabo, w wyniku czego remisowała bądź przegrywała mecz.

Dziś moja narzeczona ogląda więc moje mecze w telewizji, dzięki temu mam pełen komfort i nie martwię się już, czy aby coś złego się nie dzieje.

Cały artykuł przeczytacie na oficjalnej stronie Sebastiana.

źródło: SebastianMila.pl

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.